-
Instytut Studiów nad Wojną informuje, że nie ma potwierdzenia rosyjskich doniesień o zdobyciu Konstantynówki, a rosyjskie siły osiągnęły jedynie ograniczone postępy w tym rejonie.
-
Według analityków ISW Rosja wykorzystuje nieprawdziwe komunikaty, by wywrzeć presję na kraje zachodnie i wzmacniać przekaz propagandowy, zwłaszcza podczas newralgicznych wydarzeń medialnych.
-
Konstantynówka pozostaje strategicznym punktem dla obu stron konfliktu, wpływającym na możliwości obronne Ukrainy i mającym znaczenie propagandowe dla rosyjskich władz.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Rosja osiągnęła w ostatnich tygodniach znaczące, ale niewystarczające postępy w zdobyciu Konstantynówki – ocenia Instytut Studiów nad Wojną (ISW). Jeszcze 23 czerwca liczebność sił obrony Ukrainy w rejonie była większa niż rosyjskich wojsk. Dostępne dowody nie wskazują, by miasto zostało podbite.
„Większość rosyjskich oddziałów w mieście stanowią niewielkie grupy dywersyjno-rozpoznawcze działające pomiędzy ukraińskimi pozycjami” – wskazał ISW w najnowszym raporcie.
Rosja okłamała Zachód? ISW: Element wojny poznawczej
Według analityków amerykańskiego think tanku Rosja posunęła się do fałszu, aby wywrzeć presję na kraje zachodnie. Jednocześnie podkreślają, że Kreml praktykuje podobne zabiegi informacyjne co najmniej od początku roku.
Element wojny poznawczej – jak określa ISW – miał na celu przekonać liderów Zachodu, że rosyjskie siły są w stanie szybko posuwać się po całej linii frontu. Jednakże faktyczne postępy Rosji w czerwcu stanowią ułamek tych osiągniętych w analogicznym okresie w minionym roku. „Wiosenno-letnia ofensywa nie przyniosła istotnych postępów operacyjnych” – stwierdzili analitycy.
Spotkanie Putina z rosyjskimi generałami 3 lipca mogło nie być przypadkowo zaplanowane właśnie na ten termin. Analitycy ISW oceniają, że Kreml chciał w ten sposób wpłynąć na przekaz amerykańskich mediów podczas obchodów 250-lecia Stanów Zjednoczonych. W czasie świątecznego weekendu uwaga opinii publicznej jest bardziej rozproszona, dlatego silny przekaz propagandowy może łatwiej przebić się do odbiorców bez natychmiastowej weryfikacji.
Zełenski skomentował narrację Kremla. Jest odpowiedź
Doniesieniom z Rosji zaprzeczył prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. „Oczywiście to nieprawda. To tylko kolejne rosyjskie kłamstwo, próba wygenerowania jakiejś wiadomości prasowej” – napisał na platformie X.
„Gdyby Konstantynówka była pod rosyjską kontrolą, Putin być może nie miałby problemu, by się tam ze mną spotkać w celu znalezienia dyplomatycznego sposobu na ostateczne zakończenie wojny” – dodał.
W wywiadzie dla rosyjskich mediów rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powtórzył, że Rosja zdobyła Konstantynówkę. Odniósł się też do słów Zełenskiego, odrzucając jego sugestię o spotkaniu na terenie ukraińskiego miasta.
„Jeśli w ten sposób pan Zełenski wyraża gotowość przyjazdu do Rosji, to przyjmujemy to z zadowoleniem. Chcemy jednak przypomnieć, że prezydent Putin mówił o gotowości przyjęcia go w Moskwie. W końcu stolicą Federacji Rosyjskiej jest Moskwa, a nie Konstantynówka” – powiedział Pieskow.
Konstantynówka. Dlaczego jej zdobycie jest ważne dla Rosji?
Konstantynówka jest jednym z miast tworzących południową linię obronną Ukrainy, kluczową dla utrzymania silnie uprzemysłowionego obwodu donieckiego. Jej zdobycie dałoby rosyjskim siłom przestrzeń do stworzenia bazy, z której mogliby posuwać się wzdłuż południowego odcinka frontu. Ponadto z uwagi na rosnące niezadowolenie w Rosji, spowodowane m.in. kryzysem paliwowym, każdy, nawet lokalny sukces ma znaczenie medialne dla Kremla.
Dla Ukrainy utracenie kontroli w tym rejonie oznaczałoby utrudnienia w transporcie amunicji, żołnierzy i sprzętu na północ obwodu. Nadłamałoby także stabilność tzw. pasa twierdz.
Źródła: ISW, Reuters
-
Kilkadziesiąt milionów dolarów poszło z dymem. Ukraina pokazała nagranie
-
Kijów uderzył w Petersburg. Gęsty dym nad miastem, bolesny cios dla Kremla












