Przypomnijmy, że MKOl postanowił znieść wszelkie zawieszenia, które zostały nałożone na Rosyjski Komitet Olimpijski. I choć wojna na terenie Ukrainy nadal trwa, a jej zakończenia nie widać na horyzoncie, wiele wskazuje na to, że Rosja i Białoruś będą wracać do sportowej, międzynarodowej rywalizacji.
Po Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim, do sprawy Rosji ma podejść FIFA. Czyli największa światowa organizacja piłkarska, która obecnie zarządza mundialem w USA, Kanadzie i Meksyku.
Rosja wraca do światowego futbolu? FIFA i UEFA mają odmienne stanowisko
O ruchach ze strony FIFA w kontekście powrotu Rosji do piłki nożnej w międzynarodowym wydaniu piszą coraz więcej światowe media. Takie doniesienia znalazły się m.in. za pośrednictwem dziennikarzy Sky News.
Choć paradoksalnie, powrót reprezentacji Rosji do międzynarodowej rywalizacji, wcale nie musi być taki oczywisty na tu i teraz. O ile światowe federacje piłkarskie są podzielone, spory opór Rosjanie napotkają na Starym Kontynencie. UEFA również jest w opozycji do tego, co dzieje się w strukturach FIFA.
Można zatem zakładać, że nawet jeśli Gianni Infantino podejmie decyzje w stronę otworzenia możliwości rywalizacji sportowej dla Rosji i Białorusi, to nie ma co liczyć, że te reprezentacje wezmą udział w rozpoczynających się w 2027 roku eliminacjach do przyszłorocznego Euro 2028. Realny scenariusz dla Rosjan? Mundial 2030.
Sport24.ru wymienia 18 federacji, które bardzo mocno lobbują za podtrzymaniem sankcji. To Anglia, Szkocja, Irlandia, Walia, Niemcy, Francja, Belgia, Holandia, Polska, Ukraina, Rumunia, Litwa, Łotwa, Estonia, a także Dania, Norwegia, Szwecja i Finlandia. W Europie za przywróceniem Rosji mają być jedynie Serbia, Bułgaria, Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina, Cypr, Kazachstan i Białoruś. Reszta natomiast jest po prostu na „nie”, a sam temat sankcji ma nie być aż tak istotny dla tych federacji. Gdyby Infantino zajął się na rok przed wyborami kwestią przywróceniu Rosji, mógłby stracić bardzo dużo w oczach sporej liczby działaczy z Europy. Nie jest wykluczone, że zaczęliby oni promować innego kandydata, który bardziej sprzyjałby ich stanowisku – czytamy w tekście na stronie Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej.
Całościowo nadal trudno jednak zrozumieć, skąd Międzynarodowy Komitet Olimpijski wywnioskował, że sytuacja Rosji i Białorusi jakkolwiek zmieniła się, względem tego, co dzieje się nieprzerwanie od końcówki 2022 roku na terenie Ukrainy. Argumenty, które pojawiły się w oficjalnym stanowisku szefostwa ruchu olimpijskiego, trudno jest racjonalnie wytłumaczyć – w zderzeniu z codziennymi, szokującymi doniesieniami o brutalnych atakach wojennych za naszą wschodnią granicą.












