Przeciętny pracownik w Polsce spędza na dojazdach niemal godzinę dziennie, a wielu kierowców pokonuje ponad 50 km każdego dnia aby dotrzeć do pracy i wrócić do domu – wynika z badania „2026 HR & Payroll Pulse” przygotowane przez SD Worx.
Ponad połowa pracowników w Polsce dojeżdża do pracy pięć dni w tygodniu. W skali miesiąca koszt samego paliwa może wynieść nawet 600 zł – 700 zł nie licząc samego czasu, który czasami daje się wliczyć do dniówki. Ale nie zawsze.
Kiedy dojazd do pracy jest czasem pracy? Prawo jest jednoznaczne
Okazuje się, że średni akceptowalny czas dojazdu deklarowany przez Polaków wynosi ponad godzinę dziennie. Jak podaje portal motoryzacja.interia.pl, rower wybiera około 9 proc. badanych, pieszo do pracy dociera nieco ponad 12 proc., ale z auta korzysta ponad 56 proc. pracowników.
Zgodnie z prawem, niektórzy z nich mogą wliczyć sobie czas dojazdu do ogólnego czasu pracy. Niestety nie każdy.
Standardowy dojazd z domu do stałego miejsca pracy nie jest wliczany do czasu pracy i nie należy się za niego wynagrodzenie. Jednak sytuacja wygląda inaczej – kiedy dojazd jest organizowany przez pracodawcę. Zgodnie z treścią art. 128 § 1 Kodeksu pracy, czasem pracy jest czas, w którym pracownik pozostaje w dyspozycji pracodawcy w zakładzie pracy lub w innym miejscu wyznaczonym do wykonywania pracy.
Innymi słowy – jeżeli dojazd od pracy odbywa się służbowym autem lub zorganizowanym przez pracodawce transportem, można go wliczyć do czasu pracy, ponieważ pracownik pozostaje w dyspozycji pracodawcy także w drodze! Dlatego czas pracy maszynisty, który przejmuje pociąg w różnych miejscach w kraju, obejmuje również czas dojazdu i powrotu do miejsca rozpoczęcia pracy samochodem zapewnianym przez pracodawcę.
Pracodawcy nie uwzględniali dojazdu. Sąd w Polsce potwierdził przywilej
Zaczęło się od Hiszpanii, gdzie firma zajmująca się kształtowaniem krajobrazu wymagała od swoich pracowników codziennego meldowania się w centralnym magazynie, skąd wspólnie służbowym pojazdem dojeżdżali do wyznaczonych miejsc pracy. Pracodawca rejestrował dojazd do magazynu jako czas pracy, ale nie wliczał podróży powrotnej.
Hiszpański sąd pracy zwrócił się do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (TSUE) z pytaniem, czy podróż powrotna również powinna być wliczana do czasu pracy, co TSUE w październiku 2025 roku potwierdził (C-110/24). W uzasadnieniu sędzia napisał wyraźnie: „Dyrektywa UE w sprawie czasu pracy uznaje tylko dwie kategorie: czas pracy i czas odpoczynku. Trzecia kategoria, „czas podróży”, nie istnieje. Każdy, kto nie ma kontroli nad swoim czasem w tym okresie, pozostaje do dyspozycji pracodawcy i stosuje się do jego poleceń, jest już uważany za osobę w pracy”.
Podobne stanowisko zajął również Sąd Najwyższy w Polsce w 2022 roku. Zdaniem sędziego, jeśli wykonywanie obowiązków pracowniczych polega na samym przemieszczaniu się, bez którego nie byłoby możliwe wykonanie podstawowych zadań pracowniczych, liczy się do czasu pracy.













