-
Około połowa ankietowanych Polaków uważa, że dotychczasowe działania wobec osób odpowiedzialnych za aferę w Szpitalu Południowym nie są wystarczające.
-
Sondaż wskazuje, że 19 proc. respondentów ocenia konsekwencje jako wystarczające, podczas gdy 21 proc. nie ma zdania, a 13 proc. nie słyszało o tej sprawie.
-
Sprawa dotyczy m.in. zarzutów wobec Dawida Kacprzyka i kierownika prosektorium, którzy wraz z częścią kadry kierowniczej zostali zwolnieni, a działania prokuratury objęły liczne nieprawidłowości w szpitalu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
W sondażu dla RMF FM zapytano Polaków, czy uważają, że dotychczasowe konsekwencje wyciągnięte wobec sprawców afery w Szpitalu Południowym są wystarczające. Odpowiedzi „tak” udzieliło 19 proc. respondentów, z czego 6 proc. wybrało odpowiedź „zdecydowanie tak”, a 13 proc. „raczej tak”. Wśród nich znajdują się przede wszystkim osoby w wieku powyżej 60. lat, z wyższym wykształceniem oraz wyborcy Koalicji Obywatelskiej.
Znacznie większy jest odsetek uważających, że konsekwencje są niewystarczające – 47 proc. badanych, w tym 29 proc. uważa, że „zdecydowanie nie”, a 18 proc., że „raczej nie”. Negatywnych odpowiedzi udzielali przede wszystkim mężczyźni oraz wyborcy Prawa i Sprawiedliwości i Konfederacji.
Ponadto 21 proc. badanych stwierdziło, że nie ma zdania na ten temat, natomiast 13 proc. Polaków przyznało, że nie słyszało o aferze w Szpitalu Południowym.
Afera w Szpitalu Południowym. Polacy ocenili konsekwencje
Afera wokół Szpitala Południowego wybuchła po tym jak ujawniono, że Dawid Kacprzyk – młody lekarz bez specjalizacji i radny warszawskiej dzielnicy Ursus z ramienia KO był w tej placówce koordynatorem SOR-u i miał w ubiegłym roku zarobić w sumie ok. 1,6 mln zł. Okazało się ponadto, że w czasie, gdy powinien dyżurować w szpitalu, udzielał się politycznie i medialnie.
Kacprzyk miał też prowadzić na oddziale salonik VIP dla polityków KO i przyjmować ich poza kolejnością. Jeden z sygnalistów ujawnił również, że młody lekarz działał bez odpowiedniego nadzoru, mimo że nie miał jeszcze specjalizacji, co miało według jego zeznań doprowadzić do śmierci pacjentów na oddziale.
Pod lupą znalazło się też prosektorium Szpitala Południowego. Jego koordynator miał rzekomo bezcześcić zwłoki, pobierać pieniądze od rodzin zmarłych za czynności, które powinny być bezpłatne lub niewykonywane w prosektorium, czy namawiać je do skorzystania z usług zaprzyjaźnionej z nim firmy pogrzebowej.
W związku z aferą pracę w szpitalu stracili Dawid Kacprzyk, kierownik prosektorium, a także rada nadzorcza oraz zarząd szpitala. Z funkcjami pożegnały się również dwie wiceprezydent Warszawy – Renata Kaznowska i Aldona Machnowska-Góra. Sprawami związanymi ze Szpitalem Południowym zajmuje się też prokuratura, która weryfikuje informacje o licznych nieprawidłowościach.
-
Sondaż po aferze w Szpitalu Południowym. Polacy ocenili rząd Donalda Tuska
-
Afera w Szpitalu Południowym. Gawryluk: To jest skandaliczne













