Wiktor Kazanecki, Interia: – Czy to koniec PiS-u jako partii i czy widzi pan jakiekolwiek pole współpracy z osobami, które z niego wychodzą?
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak, PSL: – Tak, poważny rozpad PiS-u, jaki ma miejsce, pokazuje, że zupełnie zmieniona zostanie sytuacja polskiej scenie politycznej. Uważam, że inna będzie kampania wyborcza. Jest takie słynne pytanie: czy musiało do tego dojść? Skoro doszło to musiało.
– Albo rybki, albo akwarium. Trzeba było się zdecydować. Prezes Jarosław Kaczyński bardzo zaryzykował. Niewykluczone, że kolejne sondaże będą pokazywały, że PiS będzie poniżej którejś z Konfederacji. Ale może okazać się odwrotnie – że to odejście w ogóle nie wpłynie na notowania PiS, że to partia jest magnesem przyciągającym wyborców, a nie reformator Mateusz Morawiecki.
– Jeżeli się mu wydaje, że ma czystą kartę, że jest nową jakością, ma przełomowe plany to przypominam, że ministrowie jego rządu rozpierzchli się po świecie i dzisiaj poszukuje ich wymiar sprawiedliwości.
– Pan Morawiecki naprawdę nie ma czystej karty i myślę, że wziął to pod uwagę prezes Kaczyński, ryzykując ten krok.
Czy możliwe jest, że jeden-dwóch posłów, którzy odeszli z PiS, mogliby znaleźć się na listach Polskiego Stronnictwa Ludowego?
– Wątpię, aby tak się stało. Obserwujemy posłów PiS. Są tam ludzie, którzy naprawdę ciepło wyrażają się na temat polityki, jaką prowadzimy. Są tacy, którzy przychodzą do mnie potajemnie, ponieważ uważają, że są sprawy w infrastrukturze, których poprzedni rząd nie potrafił załatwić i oni uważają, że my potrafimy to zrobić. Nie chwalą się tym, bo byliby spaleni we własnej partii. To nie jest nasz kierunek, że szukamy jakichś posłów.
– Mnie interesuje jedno: jak będą zachowywać się Morawiecki i jego grupa, czy będą potrafili odróżnić się od PiS, zagłosować za dobrymi ustawami. Na stole leży np. ustawa o kadencyjności w samorządach. Jeśli nowy klub Morawieckiego będzie głosował jak PiS, to znaczy że ten podział dla nich politycznie nie miał sensu. Liczę na to, że Morawiecki będzie potrafił poprzeć rozwiązania tego rządu.
Czy głównym konkurentem koalicji w 2027 roku wcale nie będzie PiS tylko dwie Konfederacje?
– Sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Konfederacje nie przedstawiają żadnych konkretnych rozwiązań dotyczących państwa, gospodarki. Tam jest próba bycia mistrzem ciętej riposty.
– Język, jakim operują w internecie, może podobać się niektórym gimnazjalistom, szanując godność gimnazjalistów, ale nie opinii publicznej, która stawia na tych potrafiących zbudować dobrą przyszłość.
Rozmawiał Wiktor Kazanecki













