-
Właściciel restauracji z Korei Płd. może zostać skazany na więzienie za używanie czarnych mrówek jako dodatku do sorbetów.
-
Śledczy twierdzą, że owady zostały nielegalnie sprowadzone spoza kraju i dodawane do deserów, sprzedanych w liczbie około 12 tys. porcji przez blisko cztery lata.
-
Oskarżony wyraził skruchę, tłumacząc się nieznajomością przepisów, a decyzja sądu ma zapaść we wrześniu.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Prokuratorzy z Seulu zażądali kary więzienia dla właściciela restauracji za naruszenie przepisów dotyczących bezpieczeństwa żywności – wynika z doniesień mediów. Personalia restauratora ani nazwa lokalu nie zostały podane do publicznej wiadomości. Postępowanie dotyczy celowego serwowania gościom sorbetów z mrówkami.
Korea Płd. Dosypywali mrówek do jedzenia, by „dodać kwaśnego smaku”
Zgodnie z południowokoreańskim prawem tylko 10 gatunków owadów jest dopuszczonych do spożycia przez ludzi, w tym koniki polne oraz larwy mącznika młynarka.
Restaurację, która zdobyła dwie gwiazdki Michelin oskarżono o serwowanie zakazanych owadów importowanych z Tajlandii i USA – poinformowało ministerstwo bezpieczeństwa żywności w oświadczeniu. Lokalne media wyjaśniają, że mrówki podawano na wierzchu sorbetów.
Władze rozpoczęły śledztwo w tej sprawie w zeszłym roku. Ustalono, że szef kuchni posypywał mrożone desery „trzema do pięciu” mrówkami, „by dodać kwaśnego smaku”.
Sprzedano ok. 12 tys. takich dań na łączną kwotę 120 mln wonów (81 tys. dolarów) przez prawie cztery lata – aż do stycznia 2025 r.
Jedno ze zdjęć dowodowych udostępnionych przez ministerstwo przedstawiało okrągłą puszkę z napisem „Cuisine Black Ants” (ang. „mrówki do wykorzystywania w kuchni”).
Oprócz kary więzienia, prokuratura zażądała przed Sądem Rejonowego w Seulu grzywny od restauratora w wysokości 20 mln wonów – poinformowała lokalna agencja Newsis.
Prawnicy oskarżonego argumentują, że deser z mrówkami serwowany był jedynie klientom, którzy wcześniej wyrazili na to zgodę. „Przepraszam za ten incydent, który wynikł z mojej niewystarczającej znajomości odpowiednich przepisów” – miał powiedzieć oskarżony w swoim końcowym oświadczeniu.
Wyrok sądu ma zapaść na początku września.












