W czwartek o północy upłynął termin ultimatum, jakie kierownictwo PiS postawiło parlamentarzystom partii. Do tego czasu mieli oni złożyć oświadczenia o nieprzynależności do stowarzyszeń. Niewypełnienie go było zagrożone wykluczeniem z partii. Odnosiło się to przede wszystkim do członków stowarzyszeń Rozwój Plus byłego premiera Mateusza Morawieckiego oraz Po pierwsze Polska Jacka Sasina.
W piątek prezes PiS Jarosław Kaczyński poinformował, że „trzydziestu kilku” posłów jego formacji „zrezygnowało z członkostwa”. Rozłam ma zostać zatwierdzony we wtorek przez Komitet Polityczny PiS. Mateusz Morawiecki, którego konferencja odbyła się później, poinformował z kolei, że jego stowarzyszenie liczy obecnie 44 członków. W jego skład ma wchodzić 40 posłów, jeden senator i trzech europosłów.
Mateusz Morawiecki o rozpadzie PiS: Spory w prawicy to są takie spory w rodzinie
Były szef rządu gościł w sobotę w południe na antenie Telewizji Republika. – Wiem, jak zwyciężać z Donaldem Tuskiem. Myślę, że to jest najważniejsza rzecz, aby cała prawica potrafiła wypracować odpowiednią strategię – powiedział w sobotę (25 lipca) Mateusz Morawiecki.
Były premier podkreślał także konieczność współpracy środowisk prawicowych. Jak stwierdził, „spory w prawicy to są takie spory w rodzinie”. – Natomiast spory z koalicją rządzącą, rządem Donalda Tuska, to jest obrona Polski przed dewastacją. To jest obrona Polski przed politycznym wandalizmem. I właśnie po to powstało stowarzyszenie Rozwój Plus, żeby łączyć to, co było zawsze najważniejsze – dodał.
Podkreślił, że nie czuje się winny rozpadu PiS. – Do ostatniej chwili walczyłem o jedność. Wyciągaliśmy rękę do zgody, a jest wielu świadków tego, jak jeszcze w ostatniej chwili wysłałem list do pana prezesa i starałem się jakiś wspólny mianownik zaproponować, w tym również zmiany w statucie stowarzyszenia Rozwój Plus. Byliśmy gotowi – powiedział.
Morawiecki o „wypchnięciu” Rozwoju Plus z PiS. „Tak się nie robi”
Były premier zaprzeczył słowom Kaczyńskiego, który twierdził, że wszystkie działania Morawieckiego były skierowane przeciwko partii. – Tutaj jest na pewno ogromna niespójność, tylko że za mną świadczą dokumenty, rozmowy przy świadkach, które były wówczas toczone. Zresztą nie tylko przeze mnie, także przez kolegów ze stowarzyszenia, którzy zaproponowali bardzo liczne deklaracje podpisane przez nas, które mogłyby prowadzić do tego, że dalej byśmy działali jak po prostu jedna organizacja oddychająca dwoma zdrowymi płucami. Tymczasem jedno zdrowe płuco zostało amputowane. Zostaliśmy wypchnięci – powiedział.
– No tak się oczywiście nie robi. Przecież nic się nie zmieniło od czasu, kiedy w kwietniu wyszliśmy razem z panem prezesem na konferencję prasową i powiedzieliśmy o strategii dwóch skrzydeł, czy dwóch płuc, oddychaliśmy tymi dwoma płucami równo, w miarę równo. Ja byłem na wspólnych wystąpieniach, konferencjach prasowych, na wiecach z mieszkańcami, z naszym kandydatem czy z kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na premiera. Więc wszystko szło w dobrym kierunku – mówił.
Jak dodał, nie czuje się winny rozpadowi PiS. – Do ostatniej chwili walczyłem o jedność, wyciągaliśmy rękę do zgody – mówił Morawiecki.
Były premier podkreślił także, że chciałby zamknąć temat sporów wewnętrznych i skupić się na działalności przeciwko obecnemu rządowi.
– Kiedy obecny premier, jakieś mniej więcej dwanaście dni temu, postanowił dokonać samozaorania i obok gigantycznych skandali w szpitalach mieliśmy do czynienia z dziurą budżetową. Mieliśmy do czynienia z aferą Kasprzyka, w kolejnych szpitalach dochodziło do ogromnych ujawnień nieprawidłowości. Wtedy okazało się, że w naszym obozie wybucha jakaś kłótnia. Po co i komu to było? Chciałbym ten rozdział historii za sobą zamknąć – podsumował.
Morawiecki: Nie byłem doradcą Donalda Tuska
– To, co wczoraj widziałem w niektórych komentarzach i części telewizji prawicowych, to jest to, czego powinniśmy w najbliższym czasie unikać – mówił Mateusz Morawiecki w Republice.
– Zamiast zajmować się stanem polskiej gospodarki, fatalną zapaścią w służbie zdrowia czy błędami tej ekipy rządzącej w polityce międzynarodowej, to zajmowaliśmy się w dużym stopniu wynajdowaniem jakichś najróżniejszych epitetów, jakichś wyzwisk najróżniejszych. Pewnie niedługo mogę się na przykład dowiedzieć, że jestem agentem BND albo wkrótce potem marsjan czy kogoś takiego – kontynuował swój monolog. Unikał jednak odnoszenia się do personalnych ocen i „epitetów” kierowanych pod adresem polityków.
Podkreślił również, że nigdy nie był doradcą Donalda Tuska. – Żadnych dokumentów na ten temat nigdy pan nie zobaczy. Byłem w Radzie Gospodarczej przy rządzie, która rzeczywiście starała się wypracować dla gospodarki polskiej najlepsze modele – powiedział i dodał, że ówczesny premier z tych rekomendacji nie korzystał.
„Każdy, kto dzisiaj żyruje ten rząd, nie jest dla mnie jakimkolwiek partnerem do rozmów”
W mediach pojawiły się również spekulacje o możliwej współpracy Mateusza Morawieckiego z PSL i Polską 2050. Były premier stanowczo zdementował te doniesienia.
– Nie, nie tylko nie jestem dogadany, ale takich rozmów w ogóle nie prowadziłem i nie zamierzam prowadzić. Każdy, kto dzisiaj żyruje ten rząd, każdy, kto ten rząd dzisiaj podpiera, choćby nawet to była podpórka wątła jak trzcina wodna, nie jest dla mnie jakimkolwiek partnerem do rozmów – przekonywał Morawiecki. – W związku z tym nie prowadzimy takich rozmów – dodał.
Jak podkreślił, zrezygnował z pełnionych funkcji w PiS, aby pokazać, że jego działania nie wynikają z osobistych ambicji. Jego głównym celem jest pokonanie Tuska.












