Rzecznik partii, Rafał Bochenek, we wtorek poinformował, że Komitet Polityczny PiS zatwierdził listę 44 osób, które nie złożyły w wymaganym terminie (do 23 lipca) oświadczenia o braku przynależności do stowarzyszeń politycznych. Nie wszyscy z nich należą do stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego. Dwaj europosłowie – Maciej Wąsik i Mariusz Kamiński – mieli złożyć oświadczenie na niewłaściwych formularzach. – Wypełnili złą formatkę – powiedział Bochenek. Komitet skieruje teraz sprawę do rzecznika dyscypliny partyjnej.
Co będzie z członkami Rozwoju Plus?
Jest nim Karol Karski, który podkreślił w rozmowie z PAP, że status każdej z osób będzie rozpatrywał indywidualnie, ponieważ istnieją różne powody braku złożenia deklaracji. Formalnie wszyscy nadal są członkami partii i nie zostali nawet zawieszeni.
– Mogę w tym momencie umożliwić postępowanie w odniesieniu do danej osoby, skierować sprawę do Koleżeńskiego Sądu Dyscyplinarnego z wnioskiem o ukaranie – to może być między innymi kara polegająca na zawieszeniu na jakiś czas albo na wykluczeniu z Prawa i Sprawiedliwości – wyjaśnił Karski, pytany o dalszy przebieg sprawy.
Karski powiedział, że ma dwie opcje. – Mogę się oprzeć wyłącznie na dokumentach, które są, ale jest też możliwość, żeby osoby, które są zainteresowane, przedstawiły swoje stanowisko. Jeżeli będzie taka chęć ze strony każdej z tych osób, to bardzo chętnie się z nią spotkam i porozmawiam – podkreślił.
Rzecznik zaznaczył, że w stosunku do niektórych osób „sam może mieć jakieś pytania i będzie chciał porozmawiać”. Dopytany, czy będzie chciał dyskutować z założycielem stowarzyszenia Rozwój Plus Mateuszem Morawieckim, odparł: „Jestem otwarty na rozmowę z każdym”.
Komitet Polityczny mógł wykluczyć polityków z PiS
Czy członkowie stowarzyszenia mogą ostatecznie zostać wydaleni z partii? Karski podkreślił, że „nie wolno mu się nawet zastanawiać, jak ta sprawa może się zakończyć”, dopóki nie zakończy się proces rozpatrywania. – Komitet był dziś władny wykluczyć te osoby z partii, ale taka decyzja ostatecznie nie zapadła. Komitet w głosowaniu zdecydował się, że sprawa pójdzie standardową ścieżką statutową – przypomniał.
Karski został więc zapytany, kiedy rozpatrzy sprawy wszystkich 44 osób. W odpowiedzi zapewnił, że „nie będzie tego przeciągał”, ale nie potrafił sprecyzować terminu. Komitet Polityczny go nie wyznaczył. Sama procedura nie jest jednak krótka.
Zgodnie ze statutem, jeżeli rzecznik dyscyplinarny skieruje wniosek o ukaranie polityków do Koleżeńskiego Sądu Dyscyplinarnego, ten organ będzie mógł wymierzyć karę, uniewinnić lub umorzyć postępowanie. Politycy – w przypadku kary – dostaną siedem dni – od daty powiadomienia ich o treści orzeczenia – na odwołanie się od tej decyzji
„Koleżeński Sąd Dyscyplinarny, rozpatrując odwołanie, może uchylić lub utrzymać w mocy zaskarżone orzeczenie. Może także wymierzyć niższą karę. Orzeczenie Koleżeńskiego Sądu Dyscyplinarnego wydane po rozpatrzeniu odwołania – co powinno nastąpić w terminie nie dłuższym niż 30 dni od jego złożenia – jest wiążące i ostateczne” – brzmi zapis w statucie.
Nieoficjalnie: Karski dowiedział się przed posiedzeniem
Początkowo rzecznik PiS, Rafał Bochenek, zapowiadał, że udział w stowarzyszeniach będzie wiązał się z „konsekwencjami przewidzianymi w statucie, w tym utratą członkostwa w PiS”. Karski w niedzielnym wydaniu „Faktów po Faktach” w TVN24 został zapytany, czy „nie dało się zdyscyplinować grupy Morawieckiego i jego harcerzy w inny sposób niż wyrzucanie ich z partii”.
– Tutaj ja akurat nie odgrywam żadnej roli w tej procedurze. To nie jest postępowanie dyscyplinarne. To jest jakby stwierdzenie, czy ktoś nadal jest członkiem PiS, czy też nie. Akurat statut przewiduje, że pewne sytuacje są równorzędne [z rezygnacją] – powiedział Karski. Sprecyzował również, że rzecznik dyscyplinarny nie działa z własnej inicjatywy, tylko na wniosek prezesa albo Prezydium Klubu Parlamentarnego. Zgodnie ze statutem partii wnioskować o to może również Komitet Polityczny, jak to się stało w tym przypadku.
Według informacji PAP, chwilę przed posiedzeniem Komitetu władze PiS podobno przekazały Karskiemu, że to on będzie rozsądzał sprawę polityków PiS, wśród których są członkowie stowarzyszenia Morawieckiego. Źródło zbliżone do kierownictwa partii oceniło, że Karski „nie był zadowolony” z tego powodu.
Niezadowolony z rozwoju wydarzeń był też Mateusz Morawiecki, który nazwał zmianę procedury „próbą przeciągania tego serialu drugiej jakości, który nie służy Rzeczpospolitej”. Jego zdaniem dalsze procedowanie sprawy „może trwać zapewne pół roku albo rok”.
Źródło: PAP
Redagowała Wiktoria Beczek












