– Są rozmowy. Rozmawiamy głównie z członkami PiS-u – mówi nam jeden ze współpracowników Mateusza Morawieckiego, kiedy pytamy, czy po transferze posła Piotra Uścińskiego Rozwój Plus wyciągnie z PiS-u kogoś jeszcze.
Nasze źródła nie chcą podawać konkretnych nazwisk, żeby „nie spalić tematu”, ale dowiadujemy się, że „rozmowy toczą się w tym momencie z piątką osób”. Jeśli wszystko pójdzie po myśli frakcji Morawieckiego, po wakacjach ich klub parlamentarny mogą więc zasilić kolejne nazwiska.
Transferowy priorytet „rozwojowców”: Na razie tylko pisowcy
Politycy Rozwoju Plus, z którymi rozmawiamy, zaznaczają, że ich formacja w tym momencie koncentruje się wyłącznie na negocjacjach z politykami PiS-u. – Na razie naprawdę nie chcemy sięgać poza ludzi, którzy wcześniej byli w PiS-ie. Nie chcemy stwarzać wrażenia, że tylko się odłączyliśmy i od razu organizujemy jakąś łapankę, byle tylko mieć jednego czy dwóch posłów więcej w klubie – tłumaczy nam jeden ze współpracowników byłego premiera.
Nasze źródła w klubie Morawieckiego wyjaśniają nam, że „nie chodzi o hurtowe przyjmowanie nowych osób”, tylko o „współpracę z posłami, którzy podzielać nasze podejście do rzeczywistości i chcą ciężko pracować”.
– W klubie będą pisane projekty, programy, chcemy aktywnie działać. Nie będzie bicia piany i na pewno nie jest tak, że każdemu, kto powie, że chętnie by do nas przyszedł, od razu podsuniemy deklarację członkowską do podpisania – zastrzega jeden z naszych rozmówców.
To o tyle ważne, że w sejmowych kuluarach głośno spekuluje się o możliwym dołączeniu do Rozwoju Plus posłanki Pauliny Matysiak. Była członkini partii Razem, a obecnie posłanka niezrzeszona, od dłuższego czasu jest zaangażowania w działalność Stowarzyszenia Ruch Społeczny „Tak dla Rozwoju”.
W jego władzach znajdują się oprócz niej dwaj posłowie „Rozwoju Plus” – Marcin Horała (współprzewodniczący) oraz Szymon Szynkowski vel Sęk (członek zarządu), obaj są bliskimi współpracownikami Mateusza Morawieckiego.
Jak słyszymy w otoczeniu byłego premiera, ewentualne dołączenie Matysiak do nowego klubu to melodia przyszłości i niekoniecznie tej najbliższej. Na ten moment celem na sierpień i wrzesień jest finalizacja rozmów z posłami PiS-u, którzy rozważają zmianę barw.
PiS też rusza na letnie polowanie
Co ciekawe, PiS również nie planuje zasypiać gruszek w popiele. Nasze źródła na Nowogrodzkiej przyznają, że skierowanie sprawy „rozłamowców” do komisji dyscyplinarnej miało utrudnić frakcji Morawieckiego opuszczenie PiS-u, a władzom partii dać szansę na wyciągnięcie w toku rozmów przynajmniej kilku parlamentarzystów.
Ten plan spalił jednak na panewce, bo przyparty do muru Morawiecki uznał, że woli sam opuścić PiS, byle nie pozwolić Nowogrodzkiej pokrzyżować sobie planów.
Plany obejmowały założenie oddzielnego klubu parlamentarnego, „grill u Morawieckiego”, który będzie oficjalnym startem nowego projektu politycznego, a następnie ofensywę programową i ustawową w sierpniu i wrześniu.
Na razie naprawdę nie chcemy sięgać poza ludzi, którzy wcześniej byli w PiS-ie. Nie chcemy stwarzać wrażenia, że tylko się odłączyliśmy i od razu organizujemy jakąś łapankę, byle tylko mieć jednego czy dwóch posłów więcej w klubie
Nie oznacza to jednak, że PiS porzuca plany kuszenia „rozwojowców” do powrotu na łono partii-matki. Jak słyszymy, wysiłki w tym kierunku będą podejmowane mimo wakacji sejmowych. Na razie PiS-owi udało się „odzyskać” posła Grzegorza Lorka, ale po stronie personalnych strat formacja Jarosława Kaczyńskiego musiała zapisać posła Piotra Uścińskiego.
Człowiek prezesa: Będziemy musieli rozmawiać z Morawieckim
Warto zaznaczyć, że nie wszyscy w otoczeniu prezesa PiS-u uważają, że wojna transferowa i dalsza eskalacja ze środowiskiem Morawieckiego to dobry kierunek dla PiS-u.
– Powinniśmy starać się utrzymać dobre relacje z Morawieckim i jego otoczeniem. Prędzej czy później będziemy musieli z nim rozmawiać: albo przed wyborami o wspólnej liście, albo po wyborach na temat wspólnego rządu – zauważa w rozmowie z Interią zaufany człowiek Kaczyńskiego.
Jak ocenia, „podejście do frakcji Morawieckiego zależy od politycznego IQ”. – Osoby z niższym politycznym IQ teraz świętują w PiS-ie i bawią się, nie rozumiejąc tego, co się wydarzy i jakie to będzie mieć konsekwencje również dla nich – przestrzega nasz rozmówca.
Na koniec dodaje: – Doskonale wiemy, że i w kontekście koalicjanta wyborczego, i w kontekście koalicjanta rządowego bliższego partnera niż Morawiecki na scenie politycznej nie mamy. Tak czy inaczej, będziemy musieli z nim usiąść do stołu negocjacyjnego. Ci, którzy dzisiaj po obu stronach przesadzają we wzajemnych atakach, przy tym stole siedzieć nie będą.
Łukasz Rogojsz












