Coraz wyższe temperatury są wyzwaniem nie tylko dla ludzi. Psy nie pocą się tak jak człowiek i nadmiar ciepła oddają przede wszystkim przez dyszenie. Gdy ten mechanizm przestaje wystarczać, temperatura ciała szybko rośnie, a skutkiem może być udar cieplny. To stan bezpośrednio zagrażający życiu.
Badanie przeprowadzone przez naukowców z Nottingham Trent University i Royal Veterinary College pokazało, że niektóre rasy są szczególnie narażone. Analiza objęła ponad 900 tys. psów w Wielkiej Brytanii, czyli około 10 proc. krajowej populacji. Wykorzystano zanonimizowane dane z gabinetów weterynaryjnych, aby sprawdzić, które zwierzęta najczęściej trafiały do lekarzy z powodu udaru cieplnego.
Choć w badanym roku problem dotyczył zaledwie 0,04 proc. psów, czyli jednego zwierzęcia na około 2500, konsekwencje były bardzo poważne. W 2016 r. z powodu udaru cieplnego zmarł co siódmy pies, u którego rozpoznano to schorzenie.
Psy z krótkim pyskiem są najbardziej narażone
Największe ryzyko dotyczy ras brachycefalicznych, czyli psów o krótkim, spłaszczonym pysku. Ich budowa anatomiczna utrudnia oddychanie nawet w spoczynku, a ponieważ właśnie dyszenie jest podstawowym sposobem chłodzenia organizmu, w czasie upałów szybko dochodzi do przegrzania.
Z analizy wynika, że chow chow był aż 17 razy bardziej narażony na udar cieplny niż labrador retriever. U buldogów ryzyko było 14 razy większe, u buldogów francuskich sześciokrotnie, a u dogów de Bordeaux pięciokrotnie. Na liście znalazły się także charty, cavalier king charles spaniele, mopsy, springer spaniele angielskie i golden retrievery.
Jak piszą Emily J. Hall, Anne Carter i Dan O’Neill w artykule opublikowanym w serwisie The Conversation, psy ras brachycefalicznych były dwukrotnie bardziej narażone na udar cieplny niż zwierzęta o typowej długości pyska. Autorzy zwracają uwagę, że ponad jedna trzecia właścicieli takich psów już wcześniej zauważyła u swoich pupili problemy z regulacją temperatury ciała.
Powodem jest budowa dróg oddechowych. U ras takich jak buldog angielski, buldog francuski czy mops nozdrza bywają zwężone, podniebienie miękkie wydłużone, a przestrzeń, przez którą przepływa powietrze, znacznie mniejsza niż u psów z długim pyskiem. Zwierzę musi więc wkładać więcej wysiłku w samo oddychanie, zanim jeszcze zacznie biegać albo znajdzie się w wysokiej temperaturze.
Dyszenie chłodzi organizm dzięki parowaniu wody z języka, jamy ustnej i dróg oddechowych. Im mniej powietrza pies jest w stanie przepompować, tym słabiej działa ten mechanizm. Wysoka wilgotność dodatkowo ogranicza parowanie, dlatego dzień, który człowiek uznaje jedynie za parny, dla psa z krótkim pyskiem może być znacznie bardziej niebezpieczny.
Problem może rozwijać się szybko. Pies początkowo dyszy, później oddycha coraz głośniej, ślini się i zwalnia, ale nadal może próbować iść za właścicielem albo uczestniczyć w zabawie. W przypadku ras brachycefalicznych margines bezpieczeństwa jest niewielki, ponieważ wysiłek oddechowy sam wytwarza dodatkowe ciepło i jeszcze bardziej obciąża organizm.
Nie tylko kształt czaszki ma znaczenie. Ryzyko zwiększa również gęsta, podwójna sierść charakterystyczna dla chow chowów czy golden retrieverów. Taka okrywa działa jak izolacja. Zimą pomaga utrzymać ciepło, ale podczas upałów utrudnia oddawanie nadmiaru energii. Jak zauważają autorzy w The Conversation, przypomina to konieczność noszenia zimowej kurtki podczas fali gorąca.
Nie tylko rasa ma znaczenie
Badanie pokazało również, że większe zagrożenie dotyczy psów ciężkich, zarówno z nadwagą, jak i naturalnie dużych czy silnie umięśnionych. Psy ważące ponad 50 kg były około trzy razy bardziej narażone na udar cieplny niż zwierzęta ważące mniej niż 10 kg.
Znaczenie ma także wiek. Najbardziej zagrożone okazały się psy starsze niż 12 lat. Wraz z wiekiem pogarsza się wydolność układu oddechowego i krążenia, dlatego organizm gorzej radzi sobie z odprowadzaniem nadmiaru ciepła.
Autorzy zwracają uwagę, że większe ryzyko dotyczy również psów rasowych. W ich analizie zwierzęta rasowe chorowały dwukrotnie częściej niż mieszańce. Labrador retriever, wykorzystany jako punkt odniesienia, miał ryzyko zbliżone właśnie do psów nierasowych.
Największym zagrożeniem nie jest samochód
Od lat powtarzane są ostrzeżenia, by nie zostawiać psa w rozgrzanym samochodzie. Weterynarze podkreślają jednak, że nie jest to jedyna niebezpieczna sytuacja.
Jak piszą autorzy w The Conversation, równie groźny może być spacer lub intensywna zabawa podczas upału. W gorące dni bezpieczniej jest całkowicie zrezygnować z długich spacerów i zapewnić psu chłodne miejsce do odpoczynku. Pomóc mogą wentylatory, baseniki z wodą czy regularna pielęgnacja sierści, choć eksperci nie zalecają golenia ras z podwójną okrywą włosową. Sierść pełni również funkcję ochronną przed promieniowaniem słonecznym.
Szczególną ostrożność powinny zachować osoby opiekujące się psami z chorobami serca lub układu oddechowego. W ich przypadku nawet umiarkowanie wysoka temperatura może okazać się niebezpieczna.
Jak rozpoznać udar cieplny u psa
Pierwszym sygnałem jest zwykle głośne i nieustające dyszenie. Pies może wyglądać na zaniepokojonego, mieć ciemnoczerwone lub sine dziąsła i język, chwiać się na łapach, kłaść się lub tracić przytomność. Mogą pojawić się także wymioty, biegunka, odmowa jedzenia albo drgawki.
Jeśli właściciel podejrzewa udar cieplny, powinien natychmiast rozpocząć chłodzenie zwierzęcia i jak najszybciej skontaktować się z lekarzem weterynarii. Zalecane jest przeniesienie psa do cienia, polewanie chłodną wodą oraz zapewnienie przepływu powietrza. Nie należy natomiast okrywać zwierzęcia mokrymi ręcznikami, ponieważ mogą utrudniać oddawanie ciepła, ani pozwalać mu na zbyt szybkie wypicie dużej ilości wody.
Autorzy badania podkreślają, że wraz z postępującym ociepleniem klimatu liczba psów narażonych na udar cieplny będzie rosła. Dlatego najlepszą ochroną pozostaje zapobieganie przegrzaniu, zwłaszcza u ras, których organizm z natury gorzej radzi sobie z wysokimi temperaturami.












