„Nagrania przedstawiają zaparkowany na lotnisku samolot transportowy typu Antonow. Widać na nich obiekt lecący bezpośrednio w stronę maszyny już we wtorek wieczorem, o godzinie 19.30. Ostatecznie uderzył on w jedno ze skrzydeł” – czytamy na stronie internetowej „Die Zeit”.
Jak dodaje redakcja, skrzydła są kluczowymi elementami konstrukcji samolotu, ponieważ zazwyczaj mieszczą się w nich zbiorniki paliwa. „Każdy, kto chciałby wysadzić maszynę w powietrze, zdetonowałby ładunek właśnie w tym miejscu” – czytamy.
Uzbrojony dron na lotnisku w Lipsku. Są nowe ustalenia
Jak pisze dalej „Die Zeit”, z nagrań w Lipsku wynika, iż obiekt odbił się od skrzydła i spadł na ziemię. „Ślady znalezione na jednym ze skrzydeł Antonowa potwierdzają ten przebieg zdarzeń. Nie jest jasne, dlaczego ładunek wybuchowy nie eksplodował” – czytamy.
Drona odkryto przypadkiem dopiero cztery godziny później. Dokonał tego kierowca autobusu turystycznego, który jako pierwszy zauważył urządzenie.
„Wcześniejsze relacje zakładały, że kopnął on obiekt, a następnie przycisnął go do ziemi (…) Nagrania z kamer ujawniają jednak, że w chwili przybycia kierowcy autobusu dron leżał już na ziemi. Po krótkim wahaniu mężczyzna przycisnął go stopą i zaalarmował służby ochrony” – opisuje „Die Zeit”.
Według relacji tygodnika ładunek wybuchowy nie znajdował się bezpośrednio przyczepiony na dronie, lecz w pewnej odległości. Możliwe, że odpadł on od urządzenia po zderzeniu z samolotem.
O włos od tragedii w Lipsku. Dron uderzył w samolot
„Die Zeit”, powołując się na zapisy kamer, opisuje także, że dron zbliżył się do samolotu nie ostrożnie, lecz „z wyraźnym zamiarem jego uszkodzenia”.
„Wyjaśnił się również cel tego działania. Wcześniej jedną z hipotez roboczych było założenie, że miał to być jedynie rodzaj ostrzeżenia – dron był wprawdzie uzbrojony, ale ładunek w rzeczywistości nie miał eksplodować. Hipotezę tę trudno obecnie utrzymać. Lotnisko w Lipsku o włos uniknęło niszczycielskiego ataku” – czytamy.
Tygodnik dodaje, że dotąd Alexander Dobrindt, minister spraw wewnętrznych Niemiec, unikał jednoznacznych wypowiedzi, kogo podejrzewa o ten atak. Powstrzymał się on od wskazania Rosji jako sprawcy. O Rosji jako zleceniodawcy mówią natomiast amerykańskie służby wywiadowcze – informują niemieckie media.
Zbudowany na zamówienie
Jak dotąd śledztwo nie dostarczyło jednoznacznych dowodów na to, że za próbą ataku stoi Rosja. Jednak pewne szczegóły wskazują na to, iż sprawcy działali w sposób wysoce profesjonalny.
Według „Die Zeit” dron nie był gotowym produktem kupionym w sklepie, lecz maszyną zbudowaną na zamówienie – w sposób wykraczający poza możliwości drobnych przestępców czy hobbystów. Z kolei, jak informuje agencja prasowa AFP, lotnisko Lipsk/Halle jest wykorzystywane jako punkt przeładunkowy sprzętu wojskowego dla Ukrainy.
„Ponieważ był to tak zwany dron niekomercyjny, nie mogły go wykryć konwencjonalne systemy radarowe. Ładunek wybuchowy Semtex, w który wyposażono urządzenie, miał wystarczającą siłę, by prawdopodobnie doprowadzić do eksplozji samolotu. Choć materiał ten bywa dostępny na czarnym rynku, jest on wykorzystywany głównie przez wojsko” – pisze tygodnik.
Monika Stefanek, Deutsche Welle
Artykuł ukazał się na stronie Deutsche Welle.
-
Alarm w Niemczech. Niezidentyfikowane drony nad kluczowym obiektem armii
-
Dron w pobliżu samolotu. Niemieckie MSW dementuje doniesienia ws. Antonowa













