W ostatnich tygodniach pisaliśmy na łamach WPROST o tym, co dzieje się w formacji ofensywnej mistrzów Hiszpanii. A dokładniej, jaka panuje cisza w kontekście sprowadzenia napastnika, który mógłby zastąpić Roberta Lewandowskiego.
Co więcej, na jaw wypłynęły również szczegóły związane z rozstaniem z Polakiem. Niektórzy w stolicy Katalonii chcieli pozostania RL9 na kolejny sezon (tj. 2026/27), inni spoglądali jednak w zupełnie inną stronę.
Problemy FC Barcelony. Czy Robert Lewandowski mógł pozostać w klubie?
Trzeba przyznać, że Barca ma spory ból głowy związany z obsadą pozycji napastnika. Po odejściu Lewandowskiego mistrzom Hiszpanii nie udało się (stan na 17 sierpnia) sprowadzić Juliana Alvareza. A to Argentyńczyk był opcją numer 1 w kontekście przyszłości tzw. szpicy ofensywy w drużynie trenera Hansiego Flicka.
Dodatkowo z klubem postanowił się pożegnać Ferran Torres. Strzelec decydującego gola o mistrzostwie świata dla Hiszpanii zdecydował się na przenosiny do Paris Saint-Germain. Transfer Hiszpana jest już właściwie dopięty na ostatni guzik.
Czyżby Barca popełniła błąd związany ze zbyt wczesnym rozstaniem z Lewandowskim? A może to Polak mógł poczekać jeszcze kilka tygodni, obserwując to, co dzieje się w klubie, do którego poczuł aż takie przywiązanie – o czym otwarcie mówił, zwłaszcza w kontekście przedłużającej się niepewności względem wspólnej przyszłości RL9 i Barcy.
Ciekawa opinia pojawiła się na łamach portalu Meczyki.pl.
– Wydaje mi się, że i Lewandowski może pożałować opuszczenia Barcelony, i Barcelona może pożałować rozstania się z Lewandowskim. Nie mam wrażenia, by na ten moment Robertowi było lepiej w Chicago, niż było w Barcelonie. W Barcelonie na pewno nie jest lepiej bez niego, bo po prostu nie ma napastnika. Ferran? Myślę, że jego gol w finale mundialu dużo zmienił. To rozpoczęło jego chorą serię występów w amerykańskich mediach. Wypowiedzi, że musi poczuć się doceniony przez klub… Jego sprzedaż to było najlepsze rozwiązanie dla wszystkich. Przyniósł porządną ofertę, a jego kontrakt wygasał za rok. Barcelona mogła spróbować go zatrzymać, ale miałaby niezadowolonego piłkarza – przyznał Michał Gajdek, redaktor naczelny FCBarca.com, czyli miejsca specjalizującego się w tematach związanych z Dumą Katalonii.
Fakty są jednak takie, że RL9 jest już w Chicago i to teraz Fire mogą mieć w składzie doświadczonego napastnika. To komfort, którego brak po stronie mistrzów Hiszpanii, o ironio.
Być może Barca zdoła jednak wykonać ruch, który poprawi ofensywną sytuację klubu. W stolicy Katalonii, pomimo twardej pozycji negocjacyjnej Atletico Madryt, liczą na pozytywne zakończenie w kontekście transferu wspomnianego Alvareza. Kwota za ściągnięcie Argentyńczyka do Barcelony może się jednak okazać naprawdę gigantyczna.













