Już w poniedziałkowy (tj. 17 sierpnia) wieczór informowaliśmy na łamach WPROST o zamieszaniu, które nastąpiło podczas turnieju w Stanach Zjednoczonych. W przypadku Cincinnati nie jest to zresztą żadna niespodzianka, zazwyczaj w okresie rozgrywania zmagań tuż przed startem US Open, nie brakuje problemów z deszczem.
Dokładnie tak było w trakcie sesji, w której na korcie pojawiły się zarówno Maja Chwalińska, jak i Magdalena Fręch. Obie Polki stanęły do walki z bardzo wymagającymi przeciwniczkami.
I niestety, obie swoje mecze przegrały.
Maja Chwalińska przegrała z Dianą Sznajder. Udany rewanż Rosjanki
O ile w przypadku Fręch, trudno było zakładać, że Polka ogra Jelenę Rybakinę – obecnie jedną z najlepszych, o ile nie najlepszą tenisistkę na świecie – to więcej szans można było dawać Chwalińskiej. Choć tylko teoretycznie, bo cały czas należy pamiętać, że mowa o zawodniczce dopiero przecierającej szlaki na największych tenisowych scenach.
Chwalińska ma na swoim koncie finał Roland Garros 2026. Co ciekawe, w półfinale w Paryżu pokonała Dianę Sznajder. I to właśnie z Rosjanką przyszło się Polce zmierzyć w III rundzie turnieju w Cincinnati.
Niestety, zamiast regularnego grania, w głównej mierze tenisistki musiały zachować koncentrację – w obliczu kilku powrotów na kort, po przerwach spowodowanych opadami deszczu. Ostatecznie jednak to Sznajder zachowała więcej zimnej krwi. Z perspektywy Polki z pewnością żal zwłaszcza tego, co wydarzyło się w drugim secie. Chwalińska prowadziła bowiem 4:1 i miała 40:15 przy podaniu Rosjanki. Zamiast przełamania – mecz został przerwany – właśnie przez ponownie padający deszcz.
Po powrocie Sznajder odwróciła losy partii, najpierw odrabiając straty w gemie numer sześć, a następnie nawet wychodząc na prowadzenie 5:4. Ostatecznie ta odsłona rozstrzygnęła się w tie-breaku, wygranym przez Rosjankę wyraźnie 7:3. Pierwszą odsłonę Sznajder wygrała 6:2. Tym samym wzięła udany rewanż na Polce za przegraną w półfinale Wielkiego Szlema w Paryżu.
Dodajmy, że łącznie z przerwami związanymi z pogodą, szalony mecz Chwalińska – Sznajder trwał przeszło cztery godziny. Takiego scenariusza nikt nie mógł zakładać przed rozpoczęciem rywalizacji.
Z tercetu: Maja Chwalińska, Magdalena Fręch i Iga Świątek – w turnieju pozostała zatem już tylko trzecia z wymienionych. Obrończyni tytułu WTA 1000 Cincinnati z 2025 roku zagra mecz IV rundy najprawdopodobniej w środę (tj. 19 sierpnia).
Rywalką Świątek będzie Francuzka Diane Parry.












