Dopiero co Donald Tusk przekonywał o swoim pełnym poparciu dla kandydatury Macieja Berka. Podczas Campusu Polska Przyszłości w Olsztynie mówił: – Wiecie, dlaczego mam do niego zaufanie jako kandydata? Bo ja mam dość silny autorytet w rządzie. Nie każdy chętnie się stawia i jakoś tam protestuje. Berek zawsze, kiedy miał problem, czy nasze pomysły są konstytucyjne, przychodził i mówił: „Ze mną takie numery nie przejdą”.
Zarzekał się też, że będący jego prawą ręką w rządzie i bliskim współpracownikiem od niemal 30 lat Berek… tak naprawdę jest apolitycznym ekspertem. – On nie ma nic wspólnego z polityką rozumianą tak, jak to zabrzmiało w pana pytaniu – próbował rozwiać wątpliwości jednego z uczestników Campusu Polska szef rządu. – Nie należał do żadnej partii politycznej. W rządzie zajmuje się nie konfrontacją polityczną, tylko pilnowaniem tego, żeby prawo było zgodne z konstytucją – kontynuował Tusk.
Jego słowa i perswazja wewnątrz obozu władzy nie przekonały jednak nawet wszystkich posłów Koalicji 15 Października. Jak dowiedziała się Interia, Berek nie może liczyć na pełne poparcie wszystkich klubów wchodzących w jej skład. Podzielone w kwestii Berka będą Lewica i Polska 2050. Lepiej wygląda sytuacja wśród polityków Centrum, ale i tutaj całkowitego spokoju nie ma. Pełne poparcie dla byłego ministra przed głosowaniem deklarują jedynie Koalicja Obywatelska i PSL.
Koalicja podzielona ws. Berka. W Lewicy i Polsce 2050 są głosy sprzeciwu
– Nie będzie u nas dyscypliny w tej kwestii, jednomyślności w głosowaniu też nie będzie – zdradza nam osoba z władz Lewicy. Kwestia tego, ile osób może nie zagłosować za Berkiem, zmieniała się na przestrzeni tygodnia. Początkowo nasi rozmówcy mówili nawet o podziale pół na pół. Na ostatniej prostej przed głosowaniem wygląda to jednak lepiej dla kandydata do Trybunału Konstytucyjnego. – Przeciwko będzie na pewno kilka osób – słyszymy w klubie Lewicy.
– Ustalenia w klubie mamy takie, że ci, którzy nie będą głosować za Berkiem, wyjmą karty do głosowania – mówi Interii jedna z liderek Lewicy. I dodaje: – W tej sytuacji w sumie nawet pomagamy Berkowi, bo obniżamy kworum przy większości bezwzględnej.
Taka postawa mocno irytuje PSL. – Niech Lewica nie hamletyzuje. Nie dajmy się okładać PiS-owi – mówi nam osoba z partyjnych władz. – Trzeba po prostu podjąć męskie decyzje. Nie mamy żadnych złudzeń, że trzeba się bić i powalczyć o praworządność w Polsce, a nie wchodzić w układankę PiS-u i Nawrockiego w tej sprawie – dodaje.
Bardziej nieprzewidywalny niż w Lewicy rozkład poparcia dla Berka jest w klubie Polski 2050. Jeszcze na kilkadziesiąt godzin przed głosowaniem „żółci” zamierzali głosować przeciwko kandydaturze byłego ministra. Argument był prosty: Berek to polityk, a jako polityk nie powinien trafić prosto z rządu do Trybunału Konstytucyjnego, bo nie na to rządzący umawiali się z wyborcami przed wyborami w 2023 roku.
Trzeba po prostu podjąć męskie decyzje. Nie mamy żadnych złudzeń, że trzeba się bić i powalczyć o praworządność w Polsce, a nie wchodzić w układankę PiS-u i Nawrockiego w tej sprawie
Przełomowe miało okazać się wieczorne posiedzenie klubu parlamentarnego 3 września. Z naszych źródeł, znających kulisy tego spotkania, dowiadujemy się, że „Polska 2050 podzieli się w sprawie Berka”. W jakich proporcjach? To nie jest wciąż jasne, ale jedno z naszych źródeł w koalicji rządzącej zapewnia: – Mówią, że wszystko policzyli i Berek powinien przejść w Sejmie.
„Tusk nie będzie zachwycony”. Kandydatura Berka będzie głosowana do skutku?
Nasi rozmówcy nie ukrywają jednak, że o spokojnym głosowaniu nie będzie tu mowy. Rządzący mają w Sejmie bezpieczną, ale nie przytłaczającą, większość 239 głosów. Zakładając 100 proc. frekwencję, każdy głos z szeregów Koalicji 15 Października będzie się liczyć. Jeśli tuż przed samym głosowaniem – zaplanowane jest na początku bloku głosowań, rozpoczynającego się około godz. 9:00 rano – nie dojdzie do zwrotu akcji, o losie Berka decydować mogą pojedyncze głosy.
To oznacza nerwy do samego końca. Co, jeśli rządzący źle policzyli głosy i kandydatura Berka niespodziewanie upadnie? – Zapewne będziemy głosować to jeszcze raz – nie ukrywa jeden z ważnych polityków koalicji rządzącej. I dodaje: – Dla Tuska to jest zbyt ważna sprawa, żeby miał to odpuścić. Jeśli Berek upadnie, Tusk nie będzie zachwycony. Delikatnie mówiąc.
Jak pisaliśmy 21 sierpnia w Interii, dla szefa rządu przegłosowanie kandydatury Berka jest jednym z absolutnych fundamentów politycznej strategii na nadchodzącą jesień. – Jesienią premier postawi wszystko na Trybunał Konstytucyjny. Plan jest prosty: odbić TK z rąk PiS-u. To w tym celu wysyła tam Berka – zapewniał nas nie tak dawno jeden ze współpracowników szefa rządu.












