-
Ropucha aga została sprowadzona do Australii w 1935 r. w celu zwalczania szkodników plantacji trzciny cukrowej, co doprowadziło do jednej z najpoważniejszych inwazji biologicznych na tym kontynencie.
-
Bobroszczur żółtobrzuchy, rodzimy australijski gryzoń, jako jedyny naturalny drapieżnik nauczył się eliminować zagrożenie płynące ze strony toksycznych ropuch, patrosząc je i usuwając trujące gruczoły.
-
Inwazyjna ropucha aga jest niezwykle odporna i groźna, ponieważ jej skóra wydziela bufotoksynę, która może być śmiertelna nawet dla ludzi, a szacunkowa populacja tego gatunku w Australii sięga obecnie 200 mln osobników.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
W latach trzydziestych wydawało się, że wypuszczenie na wolność ropuch olbrzymich to kapitalny pomysł. Te wielkie i żarłoczne płazy, znane pod nazwą aga, pochodzą z Ameryki Południowej, a ich żarłoczność była postrzegana jako zaleta.
Ropuchy zjadały wiele owadów i ślimaków uważanych za szkodniki plantacji trzciny cukrowej i innych roślin uprawnych. Wypuszczenie ich na takich terenach na Hawajach i Filipinach dało znakomite rezultaty.
Wtedy nikt nie przewidywał, że agi rozmnożą się błyskawicznie i gdy znikną ślimaki czy owady, ropuchy zajmą się zjadaniem wszystkiego, co popadnie. Doprowadzą do katastrofy ekologicznej na dużą skalę.
Australia postanowiła wypuścić agi, by jadły ślimaki
Australijczycy o tym nie wiedzieli. 102 przewiezione z Hawajów agi zostały wypuszczone na zakładanych w Queensland plantacjach trzciny cukrowej w 1935 r. i dopiero wtedy zapadła decyzja, by przeprowadzić badania, co dokładnie jedzą ropuchy. Rok po wypuszczeniu.
Badania wykazały, że jeśli chodzi o ropuchy olbrzymie, nie ma powodów do obaw. Nie ma ryzyka. Wypuszczono więc kolejne tysiące płazów. Tak zaczęła się jedna z największych i najbardziej brzemiennych w skutki inwazji na kontynent australijski.
Dzisiaj wiemy, że aga pożera wszystko, co zmieści się do jej paszczy. To bezkręgowce, łącznie z jadowitymi pająkami czy skolopendrami, ale także gryzonie, małe torbacze, jaszczurki, inne płazy, także ptaki. Połyka je w całości, siejąc straszliwe spustoszenie.
Nie wiadomo, ile ag żyje dzisiaj w Australii. Wiadomo, że mówimy o milionach. Delikatne szacunki mówią o 200 mln, a ropucha spotykana jest wszędzie, aż po Australię Zachodnią.
Od lat rząd australijski wydaje także grube miliony dolarów, żeby tę plagę zwalczyć. Zbieranie ropuch nie jest jednak łatwe, gdyż jej gruczoły na skórze wytwarzają trującą ciecz. To bufotoksyna, która może nawet spowodować śmierć człowieka.
Sytuacja bez wyjścia?
Bobroszczur chwyta ropuchy i patroszy je bez problemu
Pojawił się jednak naturalny wróg. W strumieniu Kimberley znaleziono ciało ropuchy agi, które było fachowo oprawione – coś rozcięło je wzdłuż klatki piersiowej, wyjęło wnętrzności i sprawnie usunęło gruczoły z trucizną. Jak zauważyli naukowcy, „któreś zwierzę wymyśliło sposób na to, jak zjeść agę i nie umrzeć”.
To było przełomowe znalezisko, bo aga nie miała w Australii żadnych naturalnych wrogów. Ani dingo, ani węże, ani ptaki, ani żadne inne zwierzę nie próbowało jej jeść, bo ryzykowało wtedy śmiercią z zatrucia. Jedynym chętnym okazał się bobroszczur złotobrzuchy.

To rodzimy australijski gryzoń, który zamieszkuje rozlewiska północnej i wschodniej części kraju, a także Nową Gwineę. Poluje i żywi się przede wszystkim mięsem, co jest nietypowe dla tego rzędu ssaków. Chwyta ryby, ślimaki, raki i wodne skorupiaki, potrafi pożreć też ptaki.
Jego przysmakiem są jednak płazy. Gdy bobroszczury namierzyły agę, nie oparły się pokusie i opracowały zmyślny system zabijania i oprawiania trującej zdobyczy.
Od tamtej pory udało się zaobserwować, jak bobroszczury złotobrzuche polują na wielkie ropuchy, uśmiercają je szybko, sprawnie przewracają i patroszą, wycinając to, co trujące. Wystarczył stosunkowo krótki czas, aby się tego nauczyły i włączyły inwazyjnego płaza do swego menu.
Bobroszczury są zwierzętami, które należą do rozległej rodziny gryzoni myszowatych, a ich najbliższymi krewnymi są egzotyczne zwierzęta ze strefy Indo-Pacyfiku, takie jak ranimyszy, filipinomyszy, irianoszczury, dziwnoszczury, sierścinki, salomonki czy bobromyszy, których nie należy mylić z bobroszczurami.
Ta mało znana grupa tropikalnych gryzoni wytworzyła wiele ciekawych form i przystosowań ekologicznych, w tym gryzonie drapieżne jak australijskie bobroszczury.
Nie mają one kłów, ale mięso rozrywają wydłużonymi zębami trzonowymi. Swego czasu liczba bobroszczurów gwałtownie spadła, gdy w Australii polowano na nie dla futra. Uważano je także za szkodniki niszczące sieci, hodowle ryb czy brzegi zbiorników wodnych. Teraz wiemy też, że bobroszczury przydają się w walce z wielką i niszczycielską inwazją ropuch.













