Przesłuchanie miało miejsce w poniedziałek (7 września) w Prokuraturze Regionalnej w Lublinie i trwało 3,5 godziny. – Wygląda to jak zlecenie polityczne – skomentowała szefowa klubu Lewicy Anna Maria Żukowska we wpisie na X.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w prokuraturze. „Jestem świadkiem we własnej sprawie”
Rzeczniczka Beata Syk-Jankowska przekazała dziennikarzom Polsat News, że śledztwo prowadzone jest od 2020 roku w sprawie „doprowadzenia w latach 2012-2020, w Warszawie, do niekorzystnego rozporządzenia mieniem Skarbu Państwa w postaci bezpodstawnego zwrotu podatku VAT przez obywateli polskich, będących funkcjonariuszami publicznymi w ramach procedury 'tax free’ w związku z wywozem towarów przy przekraczaniu granicy RP poza terytorium UE”.
Pełczyńska-Nałęcz w latach 2014-2016 pełniła funkcję ambasadora w Rosji. – Przez 10 lat nikt nigdy o nic nie pytał. Przeszły trudne czasy PiS-u – nikt nie pytał, nikt nie miał wątpliwości i tu nagle, po 10 latach, taka historia. Ja sama sobie zadaję pytanie, co tu się odstawia? – mówiła we wtorek na antenie Polsat News.
Dotychczas prokuratura nie przedstawiła nikomu zarzutów w tej sprawie. Pełczyńska-Nałęcz jest jedną z 595 osób przesłuchanych w charakterze świadka w tej sprawie. W tym przypadku przesłuchanie dotyczyło „okoliczności otrzymanego zwrotu podatku VAT w ramach procedury 'tax free’ w kwocie 775,83 zł”.
„Co tu się odstawia. Wczoraj 3.5 godziny przesłuchiwała mnie prokuratura i to nie byle jaka, a regionalna. Jako świadka. Ale wszystkie (dosłownie wszystkie) pytania dotyczyły tylko mnie i mojej rodziny. Najwyraźniej jestem świadkiem w swojej własnej sprawie” – skomentowała na X liderka Polski 2050.
„Istota wątpliwości jest wokół tego czy ja aby na pewno w tym czasie mieszkałam w Rosji. Czy mam na to dowody?! Bo jak rozumiem sam fakt bycia ambasadorem takim dowodem nie jest” – kontynuowała. „Cała rzecz miała miejsce ponad 10 lat temu. Ale na pewno nikt tu nikogo nie próbuje zastraszyć. Na 100% nie ma w tym żadnej polityki” – zakończyła wpis Pełczyńska-Nałęcz.
Czarzasty o przesłuchaniu Pełczyńskiej-Nałęcz: Trzeba złapać dystans
O sprawie na antenie Polsat News wypowiedział się marszałek Sejmu. – Nie znam tej sprawy. Wiem, że to jest szersza historia związana z wydawaniem środków, szczególnie polskich dyplomatów. Nie znam tego dokładnie – przyznał Czarzasty.
Komentując słowa Anny Marii Żukowskiej podkreślił, że liczy się „dystans”. – Na pewno nie ma żadnych zleceń. Ja jestem co do tego przekonany – zapewniał. – Jeżeli prokuratura zrobiła coś złego, to powinna się wycofać w stosunku do pani Pełczyńskiej (Nałęcz – red.) i ją przeprosić. Jeżeli jest to standardowe przesłuchanie w ramach jakiegoś szerokiego śledztwa, to uważam, że trzeba złapać do tego dystans. To nie są miłe historie. Przesłuchanie w prokuraturze nie jest nigdy miłe. Tym bardziej jak człowiek uważa, że jest uczciwy i nic złego nie zrobił. (…) Może jej słowa przyczynią się do wykrycia jakiejś nieprawidłowości, w której ona oczywiście nie brała udziału – zakończył.
O przesłuchanie ministerki funduszy dziennikarze w Sejmie zapytali wcześniej Szymona Hołownię. – Jak przeczytałem szczegóły tej sprawy, wydają się one kompletnie kuriozalne – ocenił. – To jest jakaś w ogóle absurdalna historia. Popieram to, co ona pisze w tym względzie, że już naprawdę, jak prokuratura nie ma nic innego do roboty, to niech Dawida Kacprzyka przesłucha za Szpitala Południowego. Niech zajmie się innymi rzeczami – stwierdził były marszałek Sejmu.













