-
Na Borneo pożary objęły co najmniej 235 hektarów lasów i obszarów chronionych będących siedliskami orangutanów, a rzeczywista skala strat jest jeszcze nieznana.
-
Pożary poważnie zagroziły przyszłości orangutanów, niszcząc także odtwarzane przez dekadę siedliska i torfowiska, co utrudnia odbudowę populacji.
-
W 2026 r. szczególnie dotkliwe okazały się pożary wywołane zjawiskiem El Niño oraz działalnością człowieka, a ich skutki będą szacowane w kolejnych miesiącach.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Orangutany są jednymi z najrzadszych małp świata. To członkowie rodziny człowiekowatych, zatem nasi dość bliscy krewni. To zarazem jedne z największych małp świata – rozmiarami ustępują jedynie afrykańskim gorylom. Samiec orangutana może ważyć nawet 130 kg; samice są o wiele mniejsze.
Niegdyś uważano, że istnieje w Azji tylko jeden gatunek orangutana, ale dzisiaj wyróżnia się już trzy. Najliczniejszy jest orangutan borneański z wyspy Borneo. Bez porównania rzadszy jest orangutan sumatrzański. Maleńka jest populacja trzeciego, najpóźniej wyróżnionego gatunku, jakim jest orangutan tapanulijski.
Trzy gatunki orangutanów cierpią przez plantacje olejowca
Wszystkie te orangutany są skrajnie zagrożone wymarciem, także te z Borneo. Mniej zagrażają im już polowania i kłusownictwo, odkąd objęto je ścisłą ochroną, ale potężnym niebezpieczeństwem jest utrata siedlisk.
Do tej pory głównym tego powodem był wyręb lasu pod uprawy, zwłaszcza palmy olejowej (olejowca gwinejskiego). Stąd tak liczne apele organizacji przyrodniczych, aby ograniczyć kupowanie oleju palmowego i wytworów z niego pochodzących albo wręcz z niego zrezygnować. Chodzi np. o czekolady, batony, sosy, zupki chińskie, kosmetyki czy nawet smary.
Wycinka lasów na Borneo i Sumatrze już do tej pory była ogromnym problemem, a doszedł kolejny – to katastrofalne pożary lasów kalimantańskich, jakie wybuchły tego lata. Tylko w letnich miesiącach spłonęło 28 tys. ha lasów na wyspie Borneo, a w całym roku ogień na Sumatrze i Borneo strawił nawet 78 tys. ha.
To jednak jedynie potwierdzone straty. Według analizy Reutersa w sierpniu powierzchnia spalona w całej Indonezji mogła wzrosnąć do ok. 600 tys. ha, szczególnie na Borneo, Sumatrze i Nowej Gwinei.
Za pożary obwinia się zmianę klimatu i zwłaszcza zjawisko El Niño, które w tym roku jest wyjątkowo silne. Spowodowało ono, że w strefie równikowej obejmującej Borneo mieliśmy w tym roku mniej deszczu, dłuższą porę suchą i potężne susze.
Na Borneo skutki były szczególnie dotkliwe, bardziej niż na Sumatrze czy Nowej Gwinei, które także leżą bezpośrednio w strefie równikowej (chociaż akurat równik przez Nową Gwineę nie przebiega; leży niedaleko na północ od niej).

Przypomnijmy, że El Niño polega na utrzymywaniu się ponadprzeciętnie wysokiej temperatury mórz w strefie równikowej Pacyfiku. To działa na ziemski klimat i zmiany nie tylko w oceanach, ale i na lądzie. Tegoroczne zjawisko nazywane jest zresztą super El Niño, a emisje z pożarów na początku września były ponad trzykrotnie wyższe od średniej rocznej z tego okresu.
El Niño swoją drogą, ale ogień jednak zaprószają głównie ludzie. Nieostrożne posługiwanie się ogniem, praca maszyn i urządzeń przy wyrębie lasu sprowadziły katastrofę na Borneo i zarazem na orangutany. W 2026 r. wykryto przypadki nielegalnego wypalania terenów pod plantacje palm olejowych oraz pożary związane z oczyszczaniem terenu pod drogi – podaje australijskie ABC.
O Borneo mniej było słychać w mediach, ale miejsce to było tego lata ogarnięte równie potężnymi, o ile nie potężniejszymi pożarami niż zachodnia Europa (Francja, Hiszpania, Portugalia, Grecja) czy Stany Zjednoczone. Trwa dopiero szacowanie strat, ale wiemy, że kataklizm mocno uderzył w orangutany.
Zaledwie dziesięć lat temu Yayasan IAR Indonesia (YIARI), indonezyjska filia International Animal Rescue, rozpoczęła przywracanie zdegradowanych siedlisk orangutanów na terenie zachodniego Borneo. Miało to rozwiązać konflikty na linii ludzie – małpy, bowiem orangutany zaczęły wchodzić na pola uprawne i rabować plony.
Wcześniej tego nie robiły, a przyrodnicy uznali, że powodem wchodzenia małp w szkodę jest głód i utrata siedlisk. Stąd decyzja, aby przywrócić zniszczony las uszkodzony m.in. podczas silnych pożarów na Borneo w 2015 r. Jeśli małpy w lesie znajdą wystarczającą ilość pożywienia, przestaną zapuszczać się na tereny uprawne – pomyślano.

Do początku 2026 r. udało się odtworzyć ok. 300 ha lasów i posadzić 150 tys. drzew, w tym gatunki owocujące, preferowane przez orangutany. Tegoroczny pożar zniweczył te wysiłki, prawie wszystko, co urosło przez dekadę, poszło z dymem.
Ogień strawił też starsze siedliska orangutanów oraz objął torfowiska, które na Borneo są na potęgę osuszane pod plantacje palmy olejowej i prowadzące do nich drogi. Podczas osuszania zostają podpalone, a torf trzyma żar bardzo długo.
Według WWF tegoroczne pożary na Borneo dotyczą zdecydowanie większej części światowej populacji orangutanów niż pożary na Sumatrze. Dokładne dane związane ze śmiercią zwierząt i utratą ich siedlisk poznamy pewnie w przyszłym roku, ale ta sytuacja poważnie zagraża przyszłości orangutanów borneańskich i ich ochronie.
Świat obiegły już przejmujące zdjęcia małp w spalonych lasach, w których nie ma już dla nich miejsca. Odtworzenie siedlisk będzie niezwykle trudne i potrwa lata. A dodajmy, że w czerwcu siedliska orangutana tapanulijskiego na Sumatrze zniszczyła katastrofalna powódź.












