„Nad ranem nasze systemy odnotowały atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej Ukrainie. Jeden z nich uderzył 1 km od granicy z Polską, drugi 5 km” – napisał szef MON na portalu X.
Kosiniak-Kamysz poinformował, że polskiej przestrzeni powietrznej pilnowały samoloty F16, śmigłowce i samolot rozpoznania powietrznego SAAB. „Nie doszło do naruszenia naszej granicy” – zaznaczył minister.
„Rosjanie zmieniają taktykę ataków, coraz częściej wykorzystują drony odrzutowe wypuszczane po kilka sztuk i w ten sposób absorbują ukraińską obronę. Dziękuję naszym żołnierzom, polska obrona powietrzna jest cały czas w gotowości” – napisał wicepremier.
Wiceszef MON: Zagrożenie jest realne
Ataki w pobliżu polskiej granicy skomentował również wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. „Zagrożenia o których informujemy, o których ostatnio mówił Donald Tusk, są bardzo realne. Każdy, kto zastanawia się, czy warto militarnie wspierać Ukrainę, powinien wyciągnąć wnioski z dzisiejszej nocy” – napisał.
„Dla wielu wojna wciąż może wydawać się czymś odległym, niemal surrealistycznym. Ale ona toczy się bardzo blisko granicy z Polską. Dzisiejsze ataki pokazują to dobitnie” – dodał.
Tomczyk zaznaczył, że część rosyjskich pocisków i dronów, gdyby nie zostały zestrzelone przez Ukraińców, mogłyby lecieć dalej na zachód do Polski. „Kiedy ludzie śpią, w powietrzu są nasze Siły Powietrzne. Na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu tak wygląda niemal każda noc. Wojsko Polskie każdego dnia wykonuje ogromny wysiłek. Dowódca Operacyjny trzyma rękę na pulsie i na spuście” – napisał.
Wojna na Ukrainie. Rosyjskie ataki przy polskiej granicy
W nocy z soboty na niedzielę Rosjanie przeprowadzili zmasowane ataki na terytorium Ukrainy. Do części uderzeń doszło tuż przy granicy z Polską.
W odległości około 800 metrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin dron uderzył w ciężarówkę, która została zniszczona. W pobliżu tego samego przejścia granicznego Rosjanie trafili również w pociąg pasażerski relacji Kijów-Warszawa.












