-
Beata Mazurek skrytykowała komunikaty RCB po nocnym alercie o zagrożeniu atakiem z powietrza, wskazując na brak jasnych instrukcji dla mieszkańców.
-
MSWiA odpowiedziało, że szkolenia uczą zachowania podczas alarmów, a system ostrzegania zadziałał podczas ataku Rosji na Ukrainę blisko polskiej granicy.
-
W nocy drony uderzyły w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin oraz w pociąg relacji Kijów-Warszawa, nikomu nic się nie stało.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
„Godz. 4.30. Alert RCB: 'UWAGA! UWAGA! UWAGA! Zagrożenie atakiem z powietrza. Udaj się w bezpieczne miejsce. Stosuj się do poleceń lokalnych służb. Oczekuj dalszych komunikatów. I gdzie mamy się udać? To chyba podstawowa informacja. Zagrożenie realne, instrukcja niepełna” – napisała nad ranem była posłanka PiS Beata Mazurek.
Alert RCB po ataku Rosji w Ukrainie. Mazurek: System siania paniki
Polityczka odniosła się w ten sposób do dwóch wiadomości, które w nocy otrzymały osoby przebywające w województwach lubelskim i podkarpackim.
„Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Śledź komunikaty” – informowano krótko po godz. 4 nad ranem. Kolejny komunikat, zacytowany przez Mazurek, pojawił się niedługo potem.
Został on wysłany do odbiorców na terenie powiatów włodawskiego, łęczyńskiego, świdnickiego, chełmskiego i Chełma, krasnostawskiego w województwie lubelskim. Po godz. 4 w miejscowościach w tym rejonie, np. w Chełmie, zawyły syreny alarmowe.
Przed godz. 5 Rządowe Centrum Bezpieczeństwa poinformowało o odwołaniu alarmu o zagrożeniu z powietrza dla Lubelszczyzny.
„Godz. 4.55. Alert RCB: 'Odwołano zagrożenie’. Tylko gdzie mieliśmy się schronić? Alert obudził, ale państwo nie wskazało, gdzie się schować. To jest system siania paniki bez instrukcji” – skomentowała polityczka związana z PiS, oznaczając we wpisie premiera Donalda Tuska.
Atak przy polskiej granicy. „Proszę mieć pretensję do tych, którzy atakują Ukrainę”
Wypowiedzi Mazurek spotkały się z odpowiedzią ze strony Karoliny Gałeckiej, rzeczniczki prasowej MSWiA. „Pani poseł zablokowała komentarze, więc odpowiadamy tutaj” – zaczęła.
„Jeśli nie wie Pani, co zrobić, gdy wyją syreny – zapraszamy na nasze szkolenia. Uczymy tam m.in., jak zachować się w sytuacji zagrożenia i przygotować plecak ewakuacyjny. To wiedza, która przydaje się właśnie w takich sytuacjach” – wskazała.
Jak stwierdziła Gałecka, resort nie przeprosi za „nieprzespaną noc”. „Tej nocy Federacja Rosyjska prowadziła intensywne działania bardzo blisko polskiej granicy. System ostrzegania zadziałał. Za nieprzyjemności proszę mieć pretensje do tych, którzy wywołali zagrożenie i atakują Ukrainę” – dodała.
„Nie oczekuję przeprosin za ostrzeganie przed zagrożeniem tylko odpowiedzialnego komunikatu. Szkolenia i plecak ewakuacyjny nie zastąpią sprawnego systemu komunikacji w chwili zagrożenia” – odpowiedziała jej Mazurek, podkreślając, że w jej ocenie „próba zamknięcia tej dyskusji hasłem 'to przez Rosję’ jest zwyczajnie ucieczką od meritum„.
W nocy z soboty na niedzielę siły Rosji przeprowadziły zmasowany atak na terytorium Ukrainy, m.in. w pobliżu polskiej granicy. Jeden z dronów uderzył w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Drugi z kolei uderzył w pociąg relacji Kijów-Warszawa przed granicą z Polską. Nikt nie został ranny.












