Szef Kancelarii Prezydenta w poniedziałek 7 września został przyłapany przez dziennikarzy, jak zmierzał do gabinetu Szymona Hołowni z pewnym pakunkiem, a wychodził już bez. Zbigniew Bogucki tłumaczył, że jego wizyta związana była z 50. urodzinami wicemarszałka Sejmu, które miały miejsce 3 września. Polityk Polski 2050 otrzymał „spinki do mankietów z pięknym polskim orłem”. TVN24 zwrócił uwagę na inny aspekt sprawy.
Niedawno miało miejsce spotkanie grona liderów tworzących koalicję z czasów tuż po wygranych wyborach i przez kolejne miesiące. Hołownia z okazji urodzin dostał książkę, ale na spotkaniu poruszono kwestię politycznej przyszłości wicemarszałka Sejmu. Hołownia był przekonywany, że jego wejście do rządu „to nie był dobry pomysł”. Sceptycznie do takiego pomysłu ma być nastawiony Donald Tusk i inni partyjni liderzy, z czego ma zdawać sobie sprawę sam polityk Polski 2050.
Szymon Hołownia już nie w rządzie. Będzie ambasadorem? W tle Karol Nawrocki i Radosław Sikorski
Hołownia „ma szukać sobie dla sobie nowej roli”. Według plotek wicemarszałek Sejmu mógłby zostać stałym przedstawicielem Polski przy Organizacji Narodów Zjednoczonych albo ambasadorem w Watykanie. Tutaj pojawia się jednak zgrzyt w kontekście niedawnych doniesień o tym, że Hołownia chciałby znowu szefować swojemu ugrupowaniu. W kontekście tych dwóch rozwiązań sprawa jest jednak jeszcze bardziej skomplikowana.
Chodzi o spór Radosława Sikorskiego z Karolem Nawrockim dotyczący nominacji ambasadorskich. Prezydent od początku swojej kadencji nie złożył ani jednego podpisu. W związku z tym część dyplomatów kieruje placówkami jako charge d’affaires. Taka opcja w przypadku wicemarszałka Sejmu nie wchodzi jednak w grę, bo Hołownia nie ma wyższego wykształcenia, a zgodnie z wymogiem tylko takie osoby mogą pełnić tę funkcję. Musiałby więc liczyć na podpis Nawrockiego.












