„Ukraina zgodziła się nie atakować rosyjskich obiektów energetycznych. Rosja zgodziła się postąpić tak samo! Wzrost cen oleju napędowego na świecie wynika głównie z wojny rosyjsko-ukraińskiej, a nie z działań Iranu” – przekazał na portalu Truth Social prezydent USA Donald Trump.
Warto zaznaczyć, że ukraińska kampania uderzeń na rosyjskie rafinerie trwa od ponad roku i zaczęła się na długo przed obecnym wzrostem cen oraz wojną USA z Iranem. W ocenie polskiego resortu energii skutki gwałtownego wzrostu światowych cen ropy naftowej i paliw wywołane są „sytuacją geopolityczną na Bliskim Wschodzie oraz zakłóceniami na światowym rynku paliw”.
Wołodymyr Zełenski: Jesteśmy gotowi wstrzymać ataki
„Jeśli partnerzy są gotowi zagwarantować, że Rosja rzeczywiście będzie chciała zaprzestać ataków na naszą energetykę, inne nasze obiekty energetyczne, infrastrukturę krytyczną oraz transport żywności, to oczywiście jesteśmy gotowi zapewnić odpowiednie wstrzymanie naszych ataków” – napisał w poniedziałek (14 września) prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w komunikatorze Telegram.
Dodał, że Ukraina zaproponowała partnerom wypracowanie z Rosją porozumienia, które powstrzymałoby niszczenie infrastruktury krytycznej. Zełenski podkreślił, że ochroną powinny być objęte żywność, energetyka i inne elementy podstawowego zabezpieczenia życia, podczas gdy rosyjskie ataki są przede wszystkim wymierzone właśnie w te obszary.
Zełenski dodał, że „krok deeskalacyjny dotyczący infrastruktury krytycznej może być pierwszym krokiem do pokoju”. „Oczekujemy od partnerów konkretów” – napisał.
Pytany wcześniej w poniedziałek o tę kwestię rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow nie odpowiedział wprost, czy Rosja byłaby gotowa powstrzymać się od ataków na infrastrukturę gospodarczą Ukrainy, gdyby Kijów zgodził się na taki krok.
Ukraińskie ataki na rosyjską infrastrukturę
W sierpniu brytyjski dziennik „The Financial Times” podawał, że Biały Dom zwrócił się do Ukraińców z usilną prośbą zaprzestania tych ataków. Idea zawieszenia broni uderzeń na obiekty energetyczne miała być też jednym z elementów niedawnych rozmów w Kijowie z wysłannikami Donalda Trumpa – Steve’em Witkoffem i Jaredem Kushnerem.
Dotąd Kijów nie przerwał tych uderzeń, a ostatnie miały miejsce jeszcze w niedzielę (13 września), kiedy według ukraińskiego wojska zaatakowane zostały rafinerie w Sławiańsku w kraju Krasnodarskim i Niżniekamsku w Tatarstanie.
Jeszcze w niedzielę Donald Trump dwukrotnie oskarżał Ukrainę, że „szkodzi światu”, uderzając na rosyjskie rafinerie. Zaznaczał, że prosił prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o powstrzymanie się od tych ataków.
– Zełenski musi zrobić jedną rzecz: musi przestać niszczyć olej napędowy w Rosji. Niech atakuje inne cele, ale nie olej napędowy, ponieważ powoduje niedobór oleju napędowego. To nie efekt Bliskiego Wschodu. To jest spowodowane tym, co dzieje się z Rosją i Ukrainą – mówił prezydent USA podczas rozmowy z dziennikarzami w Irlandii.
Według ukraińskiego Sztabu Generalnego skutkiem dotychczasowych uderzeń było wyłączenie ponad 40 proc. rosyjskich mocy rafineryjnych. Szacunki Międzynarodowej Agencji Energetyki były jednak dwukrotnie mniejsze.
Współautor: z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)












