Bluzki, sweterki, spodenki, kurtki i bielizna – UOKiK sprawdził blisko 1000 partii ubrań dla dzieci do 168 cm wzrostu. 113 partii trafiło do badań w laboratorium. Niemal co czwarta rzecz miała nieprawidłowości, z których najwięcej dotyczyło oznakowania.
UOKiK przetestował dziecięce ubranka. Zatrważający raport
Kontrola objęła 166 przedsiębiorców. Dotyczyła produktów m.in.: Coccodrillo, KiK, Pepco, Smyk.
Wykryto m.in. błędne prezentowanie składu surowcowego bez zachowania kolejności malejącej. Co do zasady dominujący materiał powinien być wymieniany na metce jako pierwszy. Zmiana kolejności surowców może wprowadzać klientów w błąd.
Zdarzało się, że podane nazwy włókien były niezgodne z przepisami, np. „cotton” zamiast „bawełna”, „viscose” zamiast „wiskoza”. Kontrole wykazały także różnice pomiędzy informacjami o składzie w ofercie online a tymi przy produkcie.
W laboratorium zbadano ponadto dokładniej 113 partii ubrań. Skład blisko 1/4 różnił się od deklaracji producenta. Czasem różnice były nieznaczne i wynosiły do kilku procent, a czasem były rażące. Jak w przypadku piżamy, która miała mieć 80 proc. bawełny, a w całości była z poliestru, czy kardiganu, który miał mieć 97 proc. bawełny, a miał jej mniej niż połowę.
Skontrolowani przedsiębiorcy wycofali ze sprzedaży zakwestionowane produkty, a producenci zostali zobowiązani do usunięcia nieprawidłowości – przekazał UOKiK. Trwają też kolejne kontrole.
Na stronach UOKiK opublikowano szczegółowy raport z kontroli, otwiera się w nowym oknie oraz https://uokik.gov.pl/Download/2306.listę produktów przetestowanych w laboratorium, otwiera się w nowym oknie












