W piątek przed Sądem Rejonowym dla Warszawy – Pragi-Południe odbyła się kolejna rozprawa procesu, który obejmuje łącznie siedem zarzutów i dotyczy kilku zdarzeń. Chodzi m.in. o przerwanie wykładu prof. Jana Grabowskiego w 2023 r.
Rozprawa przed Sądem Rejonowym dla Warszawy – Pragi-Południe rozpoczęła się o godz. 9 i trwała ponad sześć godzin. Na początku Braun złożył wniosek o wyłączenie prokuratura Macieja Młynarczyka z Prokuratury Okręgowej w Warszawie z tej sprawy oraz ze sprawy prowadzonej w warszawskim sądzie przy ul. Chocimskiej za przywłaszczenie flagi ukraińskiej. Europoseł argumentował, że „nie może być mowy o niezawisłym obiektywizmie” prokuratora w stosunku do niego. Młynarczyk odpowiedział, że „to już piąty taki wniosek posła Brauna”. Zapowiedziano jednak, że wniosek oskarżonego zostanie przekazany do prokuratury.
Rozprawa trwała ponad sześć godzin
Pierwszym i najdłużej przepytywanym świadkiem był prof. Jan Grabowski, polsko-kanadyjski profesor historii Uniwersytetu w Ottawie, były członek-założyciel Centrum Badań nad Zagładą Żydów działającego przy Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. W maju 2023 roku Braun zablokował wykład prof. Grabowskiego w Niemieckim Instytucie Historycznym w Warszawie. Miał także uszkodzić mienie, w tym m.in. mikrofon. Według medialnych relacji polityk uderzał mikrofonem o pulpit, a następnie podszedł do głośnika i go przewrócił. W tym czasie miał krzyczeć „dość tego!”. Prof. Grabowski skomentował to zajście w rozmowie z tygodnikiem „Polityka” słowami: „późne lata 30. wróciły”.
Profesor opisywał przebieg zdarzeń z 30 maja 2023 r. Obrońcy Brauna i on sam pytali też m.in. o to, czy prace naukowe prof. Grabowskiego „szkalują Polaków” i o to, czy profesor ma wiedzę o „zbrodniach, jakie żydzi popełniali na Polakach w PRL”. Grabowski zeznawał z miejsca, które zajmują oskarżyciele, a nie z miejsca na środku sali rozpraw, gdyż – jak wskazał sędzia – „osoba świadka może wywoływać nadmierne emocje”. Braun uznał to za „standard szczególnej troski o świadków żydowskich”.
Braun wykluczony z rozprawy
Sędzia Marcin Brzostko już na wstępie ostrzegał Brauna, że „nieeleganckie zachowania” będą skutkować wykluczeniem go z rozprawy. Potem wielokrotnie upominał europosła i jego obronę, aby w pytaniach odnosili się do konkretnych zeznań świadków, i uchylał wiele pytań jako „niemających znaczenia dla rozstrzygnięcia”. – Pytania przeradzają się w spór akademicki, być może ciekawy, ale nie to jest przedmiotem tej sprawy – podkreślał sędzia.
Braun podczas rozprawy zwracał się do świadków z obraźliwymi określeniami. Ostatecznie po wcześniejszych ostrzeżeniach ze strony sędziego, sędzia wykluczył eurodeputowanego z obrad na 30 minut. Stało się to pod koniec pytań kierowanych do Grabowskiego, gdy Braun nazwał go „szalbierzem” i pytał, czy nosi na piersi gwiazdę Dawida. – Granice zostały przekroczone. Kończę dyskusję! – oznajmił sędzia. Po przerwie, w trakcie pytań do kolejnych świadków, Braun był już obecny na sali rozpraw.
Lider Konfederacji Korony Polskiej wysuwał argumenty, że przerwanie wykładu Grabowskiego i zniszczenie mienia było zgodną z prawem interwencją poselską w imię obrony dobrego imienia narodu polskiego. – Najwyraźniej trzeba było aż mandatu poselskiego, żeby taką interwencję przeprowadzić – mówił Braun.
Przed rozprawą i podczas wykluczenia z sali rozpraw Braun wychodził przed gmach sądu do swoich zwolenników i sugerował, że sądzony jest nie on, lecz naród polski.
Proces Grzegorza Brauna. Postawiono mu siedem zarzutów
Akt oskarżenia wobec Brauna w omawianej sprawie zawiera łącznie siedem zarzutów. Za niektóre z nich grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.
Najgłośniejszy z zarzutów, którego dotyczy proces, odnosi się do zgaszenia gaśnicą świec chanukowych w Sejmie w grudniu 2023 r. („obraza uczuć religijnych wyznawców judaizmu”) i skierowania jej strumienia na lekarkę Magdalenę Gudzińską-Adamczyk (naruszenie nietykalności cielesnej i „spowodowanie lekkiego uszczerbku na zdrowiu”).
Podczas wcześniejszych rozpraw europoseł m.in. złożył wyjaśnienia w sprawie zarzutów dot. wyrzucenia do kosza choinki bożonarodzeniowej w sądzie okręgowym w Krakowie w 2023 r., a także zajść w budynku Narodowego Instytutu Kardiologii w 2022 r., gdy w czasie pandemii wszedł do szpitala z grupą osób – żadna z nich nie miała maseczek – a następnie wtargnął na spotkanie dyrekcji placówki i miał zaatakować jej dyrektora, dr. Łukasza Szumowskiego.
Źródło: PAP












