-
Prezydent Rosji zarządził kolejne zwiększenie liczebności armii, systematycznie powiększając jej stan etatowy poprzez stopniowe dekrety od czasu napaści na Ukrainę.
-
– Rosja stara się unikać powtórzenia szerokiej mobilizacji z września 2022 r., która wywołała znaczną reakcję społeczną i doprowadziła do wyjazdu wielu młodych Rosjan za granicę – mówi dr Beata Górka-Winter.
-
Kreml prowadzi rekrutację do swoich sił zbrojnych w innych krajach, np. afrykańskich.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
W poniedziałek Władimir Putin ogłosił zwiększenie liczebności rosyjskiej armii.
„Postanawiam ustalić stan etatowy Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej w liczbie 2 441 630 jednostek, w tym 1 550 500 żołnierzy” – rozkazał nowym dekretem.
W praktyce dokument zwiększa liczebność rosyjskiej armii o 15 tys. żołnierzy.
Powiększenie liczebności wojsk ogłoszone w poniedziałek to siódmy taki dekret wydany przez Władimira Putina od czasu rozpoczęcia pełnoskalowej napaści na Ukrainę.
Rosja. Putin zwiększa liczebność armii
W ciągu ostatnich miesięcy strona ukraińska i część ekspertów informowały, że z kolejną dużą i bardziej zdyscyplinowaną niż w przeszłości akcją mobilizacyjną Rosja czeka do wyborów do Dumy, które zakończyły się 18 września.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow konsekwentnie zaprzeczał tym doniesieniom, po raz ostatni podczas briefingu 18 września.
– Podwyższenie limitu liczebności armii jest sygnałem, że rosyjskie władze zakładają dalsze utrzymywanie wysokiego zapotrzebowania na personel wojskowy – mówi dr Beata Górka-Winter, ekspertka ds. bezpieczeństwa.
Jak ocenia, decyzja świadczy o tym, że Rosja nie planuje w najbliższym czasie zakończenia działań zbrojnych, ale „przygotowuje się do trwałej okupacji zajętych terytoriów”.
– Rosja stara się jednak unikać powtórzenia szerokiej mobilizacji z września 2022 r., która wywołała znaczną reakcję społeczną i doprowadziła do wyjazdu wielu młodych Rosjan za granicę – zaznacza ekspertka.
Jak tłumaczy, nie oznacza to automatycznie, że Rosja w najbliższym czasie wyśle określoną liczbę dodatkowych żołnierzy na front.
Rosja. Putin kusi premiami finansowymi
Gdzie zatem Putin może szukać nowych rekrutów? Dr Beata Górka-Winter wyjaśnia, że najważniejszym źródłem poboru pozostają rosyjscy obywatele pozyskiwani na podstawie kontraktów.
– Władze mogą zwiększać premie finansowe, prowadzić intensywniejszą kampanię rekrutacyjną i kierować ją szczególnie do regionów o niższych dochodach – mówi ekspertka.
Wysokie premie za podpisanie kontraktu w biedniejszych regionach Rosji mogą być bardzo atrakcyjne.
– Pozwala to uzupełniać szeregi bez formalnego ogłaszania kolejnej mobilizacji. Jednocześnie system ten staje się coraz bardziej kosztowny, a jego możliwości mają swoje ograniczenia – zaznacza Górka-Winter.
Drugim źródłem są poborowi. Rosja może również zwiększać wykorzystanie więźniów, tak jak działo się to już w przeszłości.
– Początkowo rekrutacja osadzonych była kojarzona przede wszystkim z Grupą Wagnera, ale później została w dużej mierze przejęta przez struktury państwowe – mówi Górka-Winter.
Kolejnym źródłem nadal będą cudzoziemcy. Rosja rekrutuje ochotników z krajów takich jak Korea Północna, niektóre państwa Afryki, Ameryki Łacińskiej czy Azji Centralnej.
– Niektórzy z nich przybyli do Rosji do pracy w sektorach innych niż wojskowy, a następnie byli wcielani do armii siłą – dodaje ekspertka.
Putin rekrutuje w Afryce
Szczególną uwagę zwraca tu zacieśnienie się relacji Rosji z krajami afrykańskimi. Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych podawało w sierpniu, że Rosja zwerbowała niemal trzy tysiące obywateli z 37 krajów afrykańskich do swoich sił zbrojnych.
Moskwa polepszyła relacje z Madagaskarem, na którym władzę przejął wojskowy rząd płk. Michaela Randrianirina. W kraju działa rosyjski program rekrutacyjny „Alabuga Start”, który przyciąga afrykańskie kobiety do Rosji obietnicami stypendiów.
Jak podkreśla AFP, według informacji zdobytych w czasie śledztwa mediów, niektóre z tych kobiet zostały oszukane i zmuszone do pracy w fabrykach produkujących drony.
– Najważniejsze będzie teraz to, czy Kreml zdoła obsadzić zwiększoną liczbę etatów poprzez dobrowolne kontrakty, pobór, rekrutację więźniów i cudzoziemców, czy też w pewnym momencie uzna, że konieczne jest zastosowanie bardziej bezpośrednich form mobilizacji – mówi Górka-Winter.
Sam dekret nie daje odpowiedzi na to pytanie. Pokazuje za to, że zapotrzebowanie Rosji na żołnierzy pozostaje wysokie.
Anna Nicz
Chcesz porozmawiać z autorką? Napisz: [email protected]













