Pan Albert z Małopolski podpisał dokumenty dotyczące wymiany pieca, montażu pompy ciepła oraz modernizacji instalacji centralnego ogrzewania i ciepłej wody. Jak opisuje „Gazeta Wyborcza”, wykonawca wycenił prace na 44 tys. zł i zapewniał, że właściciel domu nie będzie musiał nic dopłacać. Całość miała zostać sfinansowana z programu „Czyste Powietrze”.
Problem pojawił się przy rozliczeniu inwestycji. Wykonawca z kilkutygodniowym opóźnieniem złożył wniosek o wypłatę drugiej transzy wraz z rozliczeniem. Według Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska termin mijał 8 sierpnia 2024 r., a dokumenty wpłynęły dopiero na początku października.
Zwrot dotacji z programu Czyste Powietrze. Fundusz chciał 20 tys. zł
W listopadzie WFOŚ wypowiedział umowę i zażądał od beneficjenta zwrotu wypłaconej wcześniej zaliczki w wysokości 20 tys. zł. Jednocześnie fundusz nie kwestionował, że termomodernizacja domu została wykonana w całości.
Pełnomocnik pana Alberta, adwokat Marcin Wolski, zwracał uwagę, że pieniądze trafiły bezpośrednio do wykonawcy, a nie do beneficjenta. W jego ocenie najważniejszym celem umowy powinno być wykonanie prac termomodernizacyjnych, a nie wyłącznie dochowanie terminu złożenia dokumentów. Fundusz argumentował natomiast, że zgodnie z regulaminem programu odpowiedzialność za realizację umowy spoczywa na beneficjencie.
Sąd oddalił pozew funduszu
Sprawa trafiła do sądu w Miechowie. Ten nie podzielił argumentacji WFOŚ i oddalił pozew przeciwko panu Albertowi. Fundusz został również obciążony kosztami procesu. Orzeczenie nie jest jednak prawomocne.
Adwokat reprezentujący beneficjenta ocenił w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, że to pierwszy taki wyrok w jego kancelarii. Jego zdaniem pokazuje on, że żądanie zwrotu dotacji przez WFOŚ nie musi być automatycznie uznawane za zasadne. Jest to jednak stanowisko pełnomocnika jednej ze stron sporu, a sam wyrok może jeszcze zostać zaskarżony.
Ponad 400 beneficjentów reprezentowanych przez kancelarię
WFOŚ uzasadniał swoje stanowisko obowiązkiem ochrony środków publicznych wynikającym z ustawy o finansach publicznych. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska informował natomiast, że w wyniku nadużyć z programu miało wypłynąć 600 mln zł.
Według adwokata sprawa pana Alberta nie jest odosobniona. Jego kancelaria reprezentuje ponad 400 beneficjentów, od których wojewódzkie fundusze domagają się zwrotu dotacji. Nie oznacza to jednak, że wszystkie te przypadki są takie same lub zakończą się podobnym rozstrzygnięciem.
Ponad tysiąc postępowań dotyczących nieprawidłowości
Problemy dotyczą również relacji pomiędzy beneficjentami a wykonawcami. Ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska przekazała, że organy ścigania prowadzą ponad tysiąc postępowań związanych z nieprawidłowościami przy realizacji programu. Wśród nich wymieniła m.in. wprowadzanie beneficjentów w błąd, nierzetelne lub fałszowane dokumenty, pobieranie zaliczek bez wykonywania prac oraz zawyżanie kosztów.
Szefowa resortu klimatu podkreśliła jednocześnie, że od uruchomienia nowej edycji w marcu 2025 r. program jest – według jej oceny – bezpieczny dla beneficjentów i może być kontynuowany. W ramach nowej edycji wypłacono 913 mln zł, a kolejne przyznane dotacje są w trakcie realizacji.












