Przed rozpoczęciem spotkania wiele było dywagacji, co dalej będzie z trenerem Janem Urbanem. Selekcjoner nie ukrywał, że zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji, ale nie ma zamiaru panikować, wierząc w swój zespół.
Jak się okazało, reprezentanci Polski byli w stanie odpłacić za zaufanie polskiemu selekcjonerowi.
Choć do przerwy było jeszcze „tylko” 1:0, to w drugich 45 minutach Polacy zagrali koncertowo, wygrywając ostatecznie aż 6:0 z zupełnie bezbarwną reprezentacją Rumunii.
Polacy rozbili Rumunów. Hattrick Roberta Lewandowskiego w Warszawie!
Co ciekawe, samo spotkanie lepiej rozpoczęli goście, którzy w pierwszych 20 minutach meczu oddali łącznie aż 5 strzałów, z czego 3 były celne, zmuszając do wysiłku Marcina Bułkę. Polacy ponownie byli nerwowi, ale ostatecznie byli w stanie na tyle wytrzymać ten moment, żeby odeprzeć nacisk przeciwnika.
A od 24 minuty było już dużo spokojniej. Gola na 1:0 zdobył bowiem Robert Lewandowski. Dla Polaka było to trafienie numer 90 w swoim 170 meczu w narodowych barwach. Dodatkowo czerwoną kartkę za faul na RL9, który wywalczył rzut karny, otrzymał rumuński defensor i stało się jasne, że przez ponad godzinę przyjezdni będą grali w osłabieniu.
Jak trudne to realia, goście przekonali się w drugiej połowie, którą przegrali… 0:5. Hattricka skompletował Robert Lewandowski, trafienie dołożył również Piotr Zieliński i Jan Bednarek. Rumuni trafili również do własnej siatki, choć samobójcze trafienie równie dobrze można by było zapisać Przemysławowi Frankowskiemu, który wykorzystał świetne zagranie od Nicoli Zalewskiego.
Summa summarum wynik aż 6:0 dla Polski pójdzie w świat! A co najistotniejsze, zespół trenera Urbana wygrał swój pierwszy mecz od końcówki marca b.r., czyli półfinału strefy barażowej, kiedy to Polska wygrała z Albanią (2:1).
Polakom w przerwie wrześniowo-październikowej pozostał jeszcze jeden mecz do rozegrania. W poniedziałek (tj. 5 października) Polska zagra na wyjeździe z Bośnią i Hercegowiną. Co ciekawe, w tym spotkaniu nie wystąpi Robert Lewandowski, ze względu na… drugą żółtą kartę z rzędu, którą otrzymał w starciu z Rumunią (a wcześniej na wyjeździe ze Szwecją).













