Po zapowiedzi amerykańskiego prezydenta, Donalda Trumpa, o zamiarze utworzenia w Polsce stałej bazy amerykańskich wojsk samorządowcy i przedsiębiorcy zaczęli wewnętrzną walkę o zareklamowanie swojego regionu.
Od początku mówiło się o tym, że baza ma być zlokalizowana na zachodzie kraju. Jednym z województw, gdzie o potencjalnym „Fort Trump” zrobiło się głośno, było zachodniopomorskie.
Te głosy usłyszeli członkowie rządu.
– Szczecin ma swoje argumenty i konkretne atuty. (…) Potrzebny jest cały pakiet działań, który mógłby sprawić, że Amerykanie wybiorą właśnie Pomorze Zachodnie – mówił na antenie Twojego Radia pochodzący z woj. zachodniopomorskiego wiceminister obrony narodowej Stanisław Wziątek.
Dlaczego tak walczą o amerykańskie wojsko? Pieniądze, bezpieczeństwo, prestiż
Dlaczego regionowi tak bardzo zależy na amerykańskiej bazie? Wojewoda zachodniopomorski Adam Rudawski wymienia trzy główne powody: ekonomię, bezpieczeństwo i prestiż.
– Po pierwsze zawsze wokół takiej bazy powstają miejsca pracy. Po drugie takie miejsca są szczególnie chronione. Po trzecie daje to poczucie, że region jest na mapie Polski ważny – mówi Interii.
Według Rudawskiego Pomorze Zachodnie ma liczne atuty, aby właśnie tu Amerykanie stworzyli bazę.
– Mamy port przygotowany do przyjmowania sojuszników, lotnisko, które przyjmuje największe samoloty, największy w Europie poligon oraz korpus NATO. Jesteśmy przyzwyczajeni i gotowi do przyjęcia sojuszniczych wojsk – wylicza wojewoda zachodniopomorski.
Tym silniejsze jest rozczarowanie w regionie po deklaracji szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza.
– Wybór strony amerykańskiej co do lokalizacji potencjalnej bazy wojsk USA w Polsce raczej się nie zmieni i dotyczy zachodniej Polski. Miejscowości brane na poważnie pod uwagę to Poznań, Wrocław, ale też Bydgoszcz. Są bardzo poważnie analizowane – powiedział na początku października wicepremier.
– Nie czujemy się przegrani, bo tu chodzi o bezpieczeństwo całej Polski, a nie konkretnego regionu. Jeżeli z jakichś strategicznych powodów inne miejsce zostanie wybrane, to jesteśmy za, ale cały czas przypominamy, że jest województwo zachodniopomorskie – mówi Interii Adam Rudawski.
Słowa wicepremiera zaskoczyły prof. Grzegorza Ciechanowskiego z Instytutu Nauk o Polityce i Bezpieczeństwa Uniwersytetu Szczecińskiego.
– Być może pan wicepremier się pomylił. Albo po prostu o nas zapomniał – mówi Interii ekspert. Jego zdaniem Szczecin spełnia bowiem kryteria, na które patrzą ci, którzy o lokalizacji decydują.
– Stratedzy i logistycy biorą pod uwagę np. bezpieczeństwo portów, a Szczecin czy pobliski Hamburg są z powodu położenia bezpieczniejsze niż Gdańsk. Bliskość Skandynawii też odgrywa dużą rolę. Jest więc sporo czynników działających na naszą korzyść – zauważa prof. Ciechanowski.
Wprowadzał Amerykanów do Polski. Liczyły się baseny i świątynie
Ale zdaniem Ciechanowskiego są też czynniki, o których mało się mówi, a które są brane pod uwagę oprócz takich kwestii strategicznych, jak położenie czy wielkość portów i poligonów. Profesor wspomina, jak dwie dekady temu wprowadzał amerykańskich żołnierzy do Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego w Szczecinie.
– Byłem zaskoczony liczbą oczekiwań z ich strony dotyczących wygody życia. Nie jakiegoś wielkiego komfortu, ale wygody dla rodzin żołnierzy – wspomina ekspert.
Jak dodaje, wówczas polskie wojsko „przyjmowało różne nacje, ale nikt nie miał tak dogłębnie zbadanego miejsca stacjonowania jak Amerykanie„.
– Dochodziło do tego, że badali takie kuriozalne rzeczy jak np. liczbę basenów w mieście i to, świątynie jakich wyznań się w nim znajdują. Sprawdzali też jakość szkół i zamieszkania. Pamiętam zresztą, że byli zdumieni tym, jak bogatą mamy ofertę domów i mieszkań – relacjonuje prof. Ciechanowski.
Ostateczna decyzja, gdzie i kiedy będzie stacjonować U.S. Army jeszcze nie zapadła. Chociaż, według polityków opozycji, mogło być inaczej.
– Przez wiele miesięcy rząd je sabotował albo prowadził w złej wierze. Myślę, że od września do marca tych negocjacji praktycznie nie było – mówił na antenie Polsat News europoseł Prawa i Sprawiedliwości, Adam Bielan.
– To bzdura. Od początku jesteśmy zaangażowani w to, żeby stałe bazy powstały w Polsce – odpowiedział wkrótce Władysław Kosiniak-Kamysz.
Według wstępnych szacunków stworzenie amerykańskiej bazy nad Wisłą lub nad Odrą – na co wciąż liczą w Szczecinie – pochłonie nawet kilkanaście miliardów złotych.
Tobiasz Madejski












