Maciej Berek został wybrany przez Sejm na sędziego TK we wrześniu. W środę (14 października), w obecności m.in. marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego i marszałkini Senatu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, złożył ślubowanie z formułą „wobec prezydenta”. Następnie przekazał pisemną rotę ślubowania z notarialnie poświadczonym podpisem do Kancelarii Prezydenta RP.
Tego samego dnia wieczorem powiedział w „Kropce nad i” na antenie TVN24, że prezes TK Bogdan Święczkowski i „obóz polityczny, który używa tej sytuacji, ponoszą co najmniej moralną odpowiedzialność” za środowe incydenty przed gmachem Trybunału.
– Wzywanie ludzi do obecności, zapraszanie ich, żeby przyszli bronić… czego? Kogo? Przed kim? – pytał Berek i dodał, że patrzył na całą tę sytuację z „najwyższym niepokojem”.
Podkreślił, że przedstawianie sędziów TK jako zagrożenie może „doprowadzić do tragedii”. – Patrzyliśmy z uznaniem na wysiłek, który służby podejmowały, by zaprowadzić w tym miejscu porządek i umożliwić nam wejście do budynku – dodał.
Jak opisywaliśmy w Gazeta.pl, przed siedzibą TK doszło do przepychanek zgromadzonych tam manifestantów między innymi z Ruchu Obrony Granic i klubów Gazety Polskiej z policją. Wśród protestujących byli między innymi Robert Bąkiewicz, redaktor naczelny TV Republika Tomasz Sakiewicz oraz posłowie PiS.
Berek: Święczkowski przyjął i pokwitował dokumenty. Potem zakwestionował ślubowanie
Dziennikarka zapytała również Berka o doniesienia w sprawie przepychanek między nim a prezesem TK. – To spotkanie miało dwie części. Pierwsza to była moja bezpośrednia rozmowa z sędzią Święczkowskim. I powiedzmy to bardzo jasno – przyjął ode mnie, kwitując mi osobiście każdy dokument, którego ustawa wymaga od sędziego TK, który złożył ślubowanie. (…) Więc pan Święczkowski przyjął te dokumenty, po czym wychodzi i publicznie mówi, że musi się zapytać prezydenta, czy to ślubowanie się odbyło – relacjonował Berek.
Druga część jego spotkania z Święczkowskim odbyła się w gronie innych sędziów. – Sędziowie, którzy mają przydzielone pokoje, powiedzieli, że zapraszają nas, abyśmy zobaczyli, jak wyglądają ich miejsca pracy. I wtedy zadziała się rzecz, która zupełnie nas wszystkich zaskoczyła. Sędzia Święczkowski w sensie dosłownym wybiegł zza mnie. Ja wchodziłem do tego korytarza sędziowskiego i z wejścia do tego korytarza mnie wypchnął – powiedział Berek. Jak podkreślił, nie doszło do szarpaniny.
Berek złożył zawiadomienie na prezesa TK. Chodzi o naruszenie nietykalności
Berek powiedział, że prezes TK fizycznie uniemożliwił mu wejście. – Złożyłem zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, naruszenia nietykalności osobistej funkcjonariusza publicznego, jakim jest sędzia TK. Co ważne, pan sędzia Święczkowski kilkukrotnie mówił, że wszystko jest nagrywane. Złożyłem więc wniosek, aby prokuratura jak najszybciej zabezpieczyła nagranie z monitoringu – zaznaczył.
– Myślę, że ten obrazek, kiedy pan Święczkowski stoi sam w drzwiach, bo nikt nie miał zamiaru się z nim szarpać, był bardzo wymowny i symboliczny – podkreślił sędzia.
Do incydentu z udziałem Święczkowskiego odniósł się również wcześniej tego samego dnia minister sprawiedliwości Waldemar Żurek podczas konferencji prasowej. – Chciałbym, aby prokuratura to od razu sprawdziła. Tutaj będzie niezbędne przeprowadzenie rozszerzonego postępowania dowodowego, żeby to stosownie udokumentować – podkreślił prokurator generalny. – To też pokazuje, jeżeliby się potwierdziły te twierdzenia, że pan Święczkowski traci nie tylko sojuszników wewnątrz TK, ale traci także nerwy. Apelowałbym do niego, aby nie pogarszał swojej sytuacji – dodał Żurek.












