Tusk twierdził, że Jeffrey Epstein mógł być rosyjskim agentem
Podczas wtorkowego (3 lutego) posiedzenia rządu Donald Tusk ogłosił, że powołany zostanie specjalny zespół analityków, którzy mają sprawdzić ewentualne polskie wątki w sprawie Jeffreya Epsteina. Stwierdził także, że „coraz więcej śladów, informacji i komentarzy w światowych mediach dotyczy podejrzenia, że afera pedofilska była współorganizowana przez rosyjskie służby specjalne”. Miałby o tym m.in. świadczyć fakt, że Epstein nagrywał wysokich rangą polityków. – W dotychczas opublikowanych dokumentach jest ponad tysiąc dokumentów dotyczących bezpośrednio Władimira Putina. Dziewięć tysięcy dotyczących Moskwy, mówię o rosyjskim środowisku politycznym. FBI twierdzi, że dysponowało informacją, że pan Epstein zarządzał częścią majątku Władimira Putina – dodał szef rządu.
Rzecznik Kremla odpowiedział na słowa Tuska
Niedługo po opublikowaniu ostatniej transzy dokumentów ze sprawy Jeffreya Epsteina, w zachodnich mediach pojawiły się sugestie, że ten oskarżany o przestępstwa seksualne finansista mógł mieć powiązania z Kremlem – zwraca uwagę Reuters. Agencja zapytała o to rzecznika Kremla. – Chciałbym zażartować na ten temat, ale nie traćmy czasu – odpowiedział Dmitrij Pieskow. Inni, anonimowi rosyjscy urzędnicy, na których powołuje się Agencja Reutera, twierdzą, że doniesienia o powiązaniach Epsteina z Moskwą mają być jedynie odwróceniem uwagi. Ich zdaniem skandal dotyczący ujawnionych przestępstw finansisty „obnażył hipokryzję wpływowych mężczyzn w USA i w Europie”.
Rosyjskie wątki w aktach Epsteina
W piątek (30 stycznia) Departament Sprawiedliwości opublikował kolejną transzę materiałów ze śledztw dotyczących Jeffreya Epsteina. Łącznie udostępniono około trzy miliony stron dokumentów, dwa tysiące filmów wideo i 180 tysięcy zdjęć. W nich, jak informuje portal United24, znalazło się 1056 odniesień do Rosji i Władimira Putina. O Moskwie wspomniano ponad 9,5 tysiąca razy. Z dokumentów wynika m.in. że finansista zabiegał o bezpośredni kontakt i spotkanie z rosyjskim przywódcą choć stwarzał wrażanie, że znajomość z Putinem jest już faktem. Na przykład w jednym z maili z 2010 roku pyta osobę o pseudonimie Vlad, czy będzie potrzebować wizy. „Mam przyjaciela (Władimira) Putina, powinienem go o to poprosić?” – czytamy w wiadomości. O spotkaniach z dyktatorem pisał także m.in. w wiadomościach do byłego premiera Norwegii Thorbjørna Jaglanda. Miał także nalegać, aby Putin przyleciał do Stanów Zjednoczonych.
Więcej na ten temat przeczytasz w tekście: Rosyjski trop w aktach Epsteina. „Mam przyjaciela Putina”
Źródła:Reuters, United24, Kancelaria Premiera (X)












