Jarosław Kaczyński wziął udział we wtorek w konferencji prasowej, podczas której odniósł się do kwestii afery związanej z firmą Zondacrypto. Na samym wstępie polityk zaznaczył, że PiS „nie ma z tym absolutnie nic wspólnego”.
– To wszystko działo się przez ostatnie lata pod kontrolą służb, które są w całkowitej i takiej dalece przekraczającej normalne zależności państwowe dyspozycji obecnej władzy – stwierdził.
Prezes PiS zarzucił następnie polskim służbom, że w kwestii opisywanej afery „były niezwykle mało aktywne”. – Przyjdzie czas na to, że ta afera będzie wyjaśniona i ja nie mam wątpliwości, kto tutaj w ostateczności zostanie uznany za winnego – zapewnił.
Kaczyński dodał przy tym, że „twierdzenie, że jakieś organizacje z nami (z PiS – przyp. red.) związane otrzymywały od tej firmy jakieś pieniądze, jest po prostu nieprawdziwe”.
Polityk zaznaczył przy tym, że jest „zdecydowanym zwolennikiem całkowitego zakazu kryptowalut”. – Oczywiście taką ustawę poprę, natomiast jeżeli to będzie ustawa częściowa, no to będę musiał się przyjrzeć, czy ona przypadkiem kogoś, tak jak tej firmy, nie wyklucza, bo przecież ta firma w istocie tej ustawy, która została zawetowana przez prezydenta, nie podlegała – mówił.
– Dziwna sytuacja. Trzeba ją będzie kiedyś wyjaśnić, ale to nie w obecnych warunkach politycznych, bo mamy w tej chwili kraj całkowitego bezprawia – skwitował.
W trakcie konferencji pojawił się też temat działalności polskich służb specjalnych. W tym kontekście prezes PiS podkreślił, że sprawa ta ciągnie się od ponad trzech dekad. W związku z tym – w jego ocenie – w Polsce powinna zostać przyjęta „opcja zero”.
– To znaczy całkowita likwidacja komunistycznych służb specjalnych, chociaż początkowo na pewno miałoby to także pewne negatywne skutki – wyjaśnił, po czym dodał, że „te pozostałości starego systemu widać do dziś”.
Przypomnijmy, że afera dotycząca giełdy kryptowalut Zondacrypto wybuchła po tym, jak okazało się, że jej użytkownicy nie mają możliwości wypłaty swoich środków.
Prezes firmy Przemysław Kral początkowo twierdził, że wynika to z tymczasowych problemów technicznych. Później jednak poinformował, że klucze do należącego do giełdy portfela 4,5 tys. bitcoinów wartych 300 mln dolarów posiada założyciel firmy Sylwester Suszek, który cztery lata temu zaginął.
Prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie. Liczba osób poszkodowanych wynosi obecnie ok. 30 tys. osób, a straty są wyceniane na 350 mln złotych.
Wkrótce więcej informacji…













