-
Poseł Michał Moskal i były funkcjonariusz CBA Artur Chodziński spotkali się z prezesem Zondacrypto, Przemysławem Kralem, na Ibizie 7 sierpnia 2025 roku.
-
Po spotkaniu Moskal zaangażował się w tematykę kryptowalut i uczestniczył w zgłaszaniu poprawek łagodzących ustawę o kryptoaktywach, które były zgodne z wcześniej zgłoszonymi uwagami przez Przemysława Krala.
-
Kierownictwo PiS oświadczyło, że nie było informowane o spotkaniu Moskala na Ibizie.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Dziennikarze Wirtualnej Polski i TVN24 przytaczają serię wiadomości i połączeń, które 7 sierpnia 2025 roku, na kilka miesięcy przed upadkiem Zondacrypto, Przemysław Kral wymienił z Arturem Chodzińskim.
Wynika z niej, że mężczyźni byli umówieni na kolację w pięciogwiazdkowym hotelu „W” w Santa Eulària des Riu na wschodnim wybrzeżu Ibizy. Zarówno Chodziński, jak i Michał Moskal, potwierdzają, że ten dzień faktycznie spędzili na Ibizie. Przyznają także, że do spotkania z Kralem doszło.
Michał Moskal i Artur Chodziński spotkali się z Przemysławem Kralem
Były funkcjonariusz CBA, pracujący w tym czasie dla Zondacrypto, wyjaśnia, że szef poprosił go o umówienie spotkania z młodym politykiem, zainteresowanym nowymi technologiami.
Padło na Moskala, urodzonego w 1994 roku, byłego szefa gabinetu politycznego Jarosława Kaczyńskiego i dyrektora Biura Prezesa PiS, zasiadającego w sejmowej Komisji Cyfryzacji. Polityk ze swojej strony miał być zainteresowany pozyskaniem sponsora konferencji, którą organizowała jego fundacja.
„Spotkanie dotyczyło potencjalnej współpracy z fundacją w obszarze nowych technologii i fintechu, w związku z planowaną konferencją. Nie doprowadziła do zawarcia żadnego porozumienia ani nawiązania współpracy” – przekazał WP i TVN24 poseł PiS.
Jak wyjaśnia, rozmowy urwały się ze względu na pojawienie się kontrowersji wokół Zondacrypto. Podobne stanowisko wydała fundacja, w której imieniu miał występował Moskal – polityk „za wiedzą i zgodą Zarządu, prowadzić rozmowy wstępne”, ale po „nieprzejściu procedury compliance rozmowy z Zondacrypto zostały zerwane”.
Polityk PiS rozmawiał z prezesem Zondacrypto. Później bronił kryptowalut
Dziennikarze WP i TVN24 zauważają, że na krótko po spotkaniu na Ibizie Moskal nagle mocno zaangażował się w temat kryptowalut, mimo że wcześniej nie wykazywał nim zainteresowania.
22 lipca w Sejmie odbyła się debata nad rządowym projektem ustawy o kryptowalutach – poseł PiS nie wziął w niej udziału. Pod koniec sierpnia tymczasem polityk angażował się już w dyskusje w mediach społecznościowych w tej kwestii, a 9 września ogłosił, że wraz z Januszem Kowalskim zgłasza serię poprawek, aby „ucywilizować ten projekt”.
23 września do sejmowej komisji trafiło czternaście poprawek łagodzących projekt. Jedną później wycofano. Zawarte w nich zmiany były tożsame z uwagami, które wcześniej zgłosił sam Przemysław Kral, za pośrednictwem Związku Banków Polskich.
Obecnie Moskal wypiera się autorstwa poprawek. „Nie byłem ich autorem ani ich nie przygotowywałem. Rozmawiałem o nich z Januszem Kowalskim, oceniałem je i nadal oceniam pozytywnie” – stwierdził, zaznaczając, że to do byłego posła PiS należy kierować pytania na temat ich pochodzenia.
Afera Zondacrypto. PiS: Nie wiedzieliśmy o spotkaniu
Pytania w sprawie spotkania dziennikarze zadali nie tylko Moskalowi, ale także kierownictwu Prawa i Sprawiedliwości. Odpowiedział na nie rzecznik ugrupowania Rafał Bochenek.
„Pan Michał Moskal nie informował kierownictwa PiS o swoim wyjeździe na Ibizę, nie reprezentował tam też naszej partii i nie znamy powodów wyjazdu p. Michała Moskala. Nasza formacja nigdy nie prowadziła żadnych konsultacji z p. P. Krallem (pisownia oryginalna – red.), co więcej rekomendowaliśmy całkowity zakaz kryptowalut” – zadeklarował.
Ustawa o kryptowalutach wciąż nie weszła w życie. Trzykrotnie została przyjęta przez Sejm i trzykrotnie zawetował ją prezydent Karol Nawrocki. Sejmowi nie udało się przełamać weta.
Michał Moskal wydał oświadczenie. „Jest kapiszon”
W związku z medialnymi doniesieniami Michał Moskal wydał oświadczenie, które zostało opublikowane na portalu X. „Miała być bomba. Jest kapiszon” – stwierdził, dodając, że z Kralem rozmawiał tylko raz, nigdy nie podjął z nim żadnej współpracy i nie otrzymał od niego „ani złotówki”. „Każdy kto będzie próbował insynuować cokolwiek innego spotka się z twardą odpowiedzią na drodze sądowej” – zapowiedział.
„Co więcej: wewnętrzne procedury w fundacji w której działam wykazały poważne wątpliwości wobec Zondy i dlatego rozmowy zerwaliśmy. Zrobiliśmy to wtedy, gdy państwo pod rządami Tuska spało, a tysiące Polaków ponosiły straty” – napisał.
Jak stwierdził, „dziś Giertych, który obsługuje kryminalistę pro bono, i spółka próbują obrzucić błotem jak najwięcej osób, żeby rozmyć własną odpowiedzialność za to, że po raz kolejny zawiedli”. „Tyle z 'afery'” – zakończył.
-
Założyciel Zondacrypto w centrum uwagi. Kim jest Przemysław Kral?
-
Media: Przemysław Kral współpracuje z prokuraturą. Liczy na złagodzenie kary












