Wyniki badań kleszczy przesłanych do laboratorium UW wykazały, że wszystkie cztery okazy zawierały bakterie, riketsje R. aeschlimannii, które należą do patogennych mikroorganizmów wywołujących u ludzi riketsjozy z grupy gorączek plamistych.
Zakażenie może objawiać się wysoką gorączką, silnym osłabieniem, bólami mięśni oraz charakterystyczną zmianą skórną w miejscu ukłucia.
– Ten gatunek bakterii jest ściśle związany z kleszczami z rodzaju Hyalomma, więc jest nowym patogenem, po raz pierwszy zanotowanym na terenie naszego kraju – informuje mgr Wiktoria Romanek, doktorantka zajmująca się projektem „Narodowe kleszczobranie”.
– Na szczęście w kleszczach z Polski nie wykryliśmy dotychczas wirusa krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej, która jest chorobą o bardzo niebezpiecznym przebiegu – dodaje badaczka.
Obecna wiosna, sucha i ciepła, jest idealna dla przeżycia i rozwoju przywiezionych z Afryki młodocianych kleszczy Hyalomma. Wraz z migrującymi ptakami, tysiące larw i nimf trafiają corocznie do Europy – ostrzegają naukowcy.
Badacze zachęcają, aby wysyłać do nich jak najwięcej próbek, bo wiosną i latem „możemy doświadczyć prawdziwego wysypu tych kleszczy”. Obecnie trwa już wysyp kleszczy łąkowych (Dermacentor reticulatus), przenosicieli babeszjozy psów.
To, że w Polsce występują afrykańskie kleszcze wędrowne podejrzewane było od lat. Dzięki projektowi „Narodowe kleszczobranie” udało się to lepiej udokumentować i po raz kolejny potwierdzić ich obecność. Teraz nowe doniesienia wskazują, że Hyalomma przenoszą na dodatek niebezpieczne, egzotyczne bakterie.













