-
Jemeńscy rebelianci Huti poinformowali o ataku na rafinerię ropy naftowej w Arabii Saudyjskiej, a saudyjskie służby podały, że ugasiły pożar w tym rejonie.
-
Według relacji przedstawicieli Hutich celem był zakład Aramco w Dżizan, a wcześniejsze podobne ataki doprowadziły do przerw w produkcji, jednak firma twierdzi, że nie miały one istotnego wpływu na działalność obiektu.
-
Napięcia w regionie wzrosły po atakach Hutich na infrastrukturę naftową i żeglugę, blokadzie morskiej ogłoszonej przez bojowników oraz irańskiej blokadzie cieśniny Ormuz.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Przedstawiciel rebeliantów Yahya Saree powiedział, że Hutim za pomocą drona „udało się zaatakować” rafinerię Aramco w Dżizan nad Morzem Czerwonym, a uderzenie było „precyzyjne”. Dodał, że atak został przeprowadzony w odpowiedzi na saudyjskie wtargnięcia dronów na północny zachód Jemenu.
Aramco to państwowa spółka naftowa Arabii Saudyjskiej.
Arabia Saudyjska: Atak Hutich na rafinerię. Wybuchł pożar
Wcześniej saudyjskie ministerstwo energii informowało, że służby opanowały pożar w rafinerii w Dżizan. Nie podano jednak przyczyny pojawienia się ognia.
„Zespoły przeciwpożarowe firmy Saudi Aramco ugasiły pożar, który wybuchł dziś, w niedzielę, o świcie w jednym z obiektów należących do rafinerii Saudi Aramco w Dżizan” – przekazał resort.
Ministerstwo dodało, że rafineria w południowo-zachodniej Arabii Saudyjskiej przetwarza 400 tys. baryłek ropy naftowej dziennie. Nie odnotowano żadnych ofiar – dodał resort.
Rafineria w Dżizan była celem jemeńskich rebeliantów również w lipcu. Wcześniej Huti uderzali w obiekty Aramco w Jazan i Yanbu nad Morzem Czerwonym.
Szef Aramco Amin Nasser powiedział w zeszłym tygodniu, że ostatnie ataki na obiekty firmy, będącej największym eksporterem ropy na świecie, spowodowały „pewne przerwy” w produkcji. Wyraził on jednocześnie przekonanie, że działalność operacyjną „uda się szybko przywrócić”. Stwierdził też, że ataki „nie miały istotnego wpływu operacyjnego ani finansowego”.
Huti ogłosili blokadę morską Arabii Saudyjskiej
W lipcu Huti ogłosili blokadę morską sąsiada z północy w odpowiedzi na – jak to określili – „saudyjskie oblężenie Jemenu”. Zarzutowi temu Rijad zaprzecza. Rebelianci zaatakowali też saudyjskie tankowce na Morzu Czerwonym.
Agencja Reutera zauważa, że niedzielny atak Hutich nastąpił dwa dni po podpisaniu przez Arabię Saudyjską porozumienia obronnego z innymi sojusznikami USA – Turcją i Pakistanem.
Porozumienie ma na celu wzmocnienie zbiorowego odstraszania przed wszelkimi aktami agresji i stanowi, że zbrojny atak na którekolwiek z trzech państw będzie traktowany jako atak na wszystkie.
Minister spraw zagranicznych Turcji Hakan Fidan oświadczył, że nowy sojusz nie jest skierowany przeciwko Iranowi ani żadnemu innemu krajowi, lecz stanowi ogólne zobowiązanie do wspierania bezpieczeństwa trzech sojuszników. Deklarował, że do porozumienia może dołączyć Egipt.
Z końcem lipca firma Aramco zamknęła rafinerię w Dżizanie, położoną w pobliżu granicy z Jemenem, po tym, jak atak bojowników Huti spowodował „uszkodzenia kompleksu zintegrowanego cyklu gazyfikacji oraz obszaru zbiorników magazynowych” – wynika z notatki, do której dotarła agencja Reutera.
Wrze na Morzu Czerwonym. W tle blokada cieśniny Ormuz
Rebelianci Huti kontrolują rozległe obszary Jemenu, w tym stolicę – Sanę oraz tereny przy granicy z saudyjskimi prowincjami nad Morzem Czerwonym.
Agencja AFP zwraca uwagę, że zagrożenie dla żeglugi i saudyjskich obiektów naftowych ze strony jemeńskich bojowników pojawia się równolegle z irańską blokadą cieśniny Ormuz, która stała się głównym punktem zapalnym między Teheranem a Waszyngtonem.
Iran i jego sojusznicy atakują Arabię Saudyjską i inne państwa Zatoki Perskiej oraz blokują ich dostawy energii od czasu ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela w lutym.
-
Napięcie w regionie, atak sojusznika Iranu. Ruch statków praktycznie zamarł
-
Nagłe załamanie eksportu ropy. Przyszłość całego kraju zależy od dwóch rurociągów


