Giełda kryptowalut Bitget wykryła 24 września nieautoryzowane transfery z części portfeli wykorzystywanych w swojej infrastrukturze. Jak przekazała dyrektor generalna firmy Gracy Chen, chodziło o 19 przelewów wykonanych z najbardziej aktywnych portfeli. Tzw. zimne portfele nie zostały naruszone.
Według szacunków Bitget łączna wartość aktywów objętych incydentem wynosi około 351,6 mln dolarów. Pierwsze analizy transakcji w blockchainach wskazywały na odpływ około 183 mln dolarów, jednak – jak podkreśla giełda – wyliczenia te nie uwzględniały wszystkich sieci zaangażowanych w zdarzenie.
Atak na giełdę Bitget. Pojawił się północnokoreański wątek
Wstępne ustalenia śledczych wskazują na możliwy udział grup hakerskich powiązanych z Koreą Północną. Chen poinformowała, że zidentyfikowano adresy IP związane z usługami VPN, z których wcześniej korzystała północnokoreańska grupa hakerska.
Według informacji przekazanych przez szefową Bitget również schemat ataku miał przypominać wcześniejsze operacje przypisywane temu krajowi. Na obecnym etapie jest to jednak podejrzenie – dokładna metoda wykorzystana przez atakujących nadal jest analizowana.
Hakerzy mieli dostać się do systemu zaplecza
Bitget twierdzi, że napastnicy uzyskali dostęp do kluczowego systemu zaplecza odpowiadającego za obsługę portfeli. Następnie mieli wykorzystać go do manipulowania danymi dotyczącymi transferów i uruchomienia procesu autoryzacji.
Jednocześnie Chen przekazała, że wykluczono możliwość naruszenia klucza prywatnego. Giełda zapewnia również, że incydent został opanowany i nie dochodzi już do kolejnych nieautoryzowanych wypływów środków.
Wypłaty zostały zawieszone
Po wykryciu ataku Bitget zdecydował się zawiesić wypłaty. Ograniczenie ma obowiązywać do zakończenia prac związanych z zabezpieczeniem infrastruktury. Jednocześnie handel oraz wpłaty mają funkcjonować normalnie.
Nie podano dokładnej daty ponownego uruchomienia wypłat. Chen oceniła, że prace powinny potrwać najwyżej kilka godzin lub dni, a nie tygodni.
Bitget zapowiada pokrycie strat
Giełda zapewnia, że salda klientów pozostają prawidłowe. Straty powstałe w wyniku incydentu mają zostać w całości pokryte z Funduszu Ochrony Użytkowników. Według Chen jego wartość przekracza 464 mln dolarów.
Po ataku pomoc zaoferował również Bybit. Jego dyrektor generalny Ben Zhou poinformował o aktualizacji platformy LazarusBounty, która ma pomóc w identyfikowaniu i śledzeniu skradzionych aktywów. Sam Bybit w lutym 2025 roku padł ofiarą ataku, w którym skradziono kryptowaluty o wartości około 1,5 mld dolarów.


