W środę 26 sierpnia wrocławscy radni przyjęli uchwałę, która stanowiła odpowiedź na ataki na Ukraińców, choć obejmowała wszystkich obcokrajowców. Nie obyło się bez kontrowersji.

Wrocław. Awantura na sesji rady miasta


Projekt uchwały zgłosił klub radnych Lewica Naprzód. Sprzeciwiano się w niej fali „agresji, hejtu i przemocy na tle narodowościowym”. Zaznaczono wyraźnie, że chodzi o „wszelką przemoc, niezależnie od narodowości sprawcy i ofiary”. „Każdy, kto wybrał Wrocław jako swój dom i miejsce do życia, jest tu mile widziany, niezależnie od narodowości” – podkreślali autorzy.


W projekcie uchwały uzasadniano jej sens przykładami z Wrocławia. Wspomniano m.in. szeroko komentowany atak trzech mężczyzn na parę Ukraińców, ale też atak Ukraińca z nożem na Polkę czy atak butelką na taksówkarza z Białorusi. Mimo to ze swoją poprawką pospieszyli radni PiS, którzy skierowali uwagę na Ukraińców w wieku poborowym.


„Rada Miejska stanowczo sprzeciwia się formułowaniu wobec Polek i Polaków oraz wrocławskiej społeczności samorządowej uogólnionych zarzutów o agresję, ksenofobię czy nienawiść na tle narodowościowym” – proponowali radni PiS.


„Rada Miejska Wrocławia apeluje do Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej oraz Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej o pilne uregulowanie statusu obywateli Ukrainy w wieku poborowym, którzy przebywają na terenie Rzeczypospolitej Polskiej bez zezwolenia na pobyt lub bez decyzji o jego przedłużeniu, tak aby mogli wrócić do ojczyzny i rozpocząć służbę, zamiast pozostawać bez zatrudnienia na terenie Polski” – dodawano w poprawkach.


Przedstawiający te propozycje radny Sławomir Śmigielski z PiS zaczął mówić o niewdzięczności ze strony ukraińskich władz. – Prezydent Zełenski nadaje jednej z jednostek wojskowych imię bohaterów UPA. Uważamy, że to jest plunięcie w twarz Polsce i Polakom, bo UPA była organizacją zbrodniczą, ludobójczą, odpowiedzialną za bestialskie mordy na polskich cywilach – mówił.

Radni Wrocławia pokłócili się o rezolucję. „Ośmieszamy nasze miasto”


Wiceprezydent Wrocławia Ryszard Kessler zareagował na powstałe wówczas zamieszanie wnioskiem formalnym. – Bardzo proszę, żebyśmy zamknęli tę dyskusję, bo po słowach, które padły z mównicy, ośmieszamy nasze miasto i nasz kraj. To były okropne, niepotrzebne słowa. Wrocław jest miastem otwartym i przyjaznym, mieszkają tu obcokrajowcy, którzy kochają to miasto i są z niego dumni – mówił.


– Żyjemy tu razem, dobrze i zgodnie. Nie pozwólmy, żeby w tej sali padały słowa, które obrażają innych ludzi – tak jak kiedyś ich poniewierano i wyganiano z tego miasta. Bardzo proszę, przyjmijmy tę rezolucję bez awantury – apelował.


Robert Pieńkowski z PiS nie dawał jednak za wygraną. – Nie mam nic przeciwko Ukraińcom – przeciwnie, traktuję Polaków, Ukraińców, Białorusinów i Litwinów jako dziedziców dawnej Rzeczpospolitej. Potępiam każdą przemoc, niezależnie od narodowości – zaczął.


– Ale nie poprę apelu, który wyróżnia tylko jedną grupę i sugeruje, że bezpieczeństwo Ukraińców jest ważniejsze niż bezpieczeństwo innych mieszkańców Wrocławia. Czy będzie apel, gdy pobity zostanie Hindus, Pakistańczyk albo ktoś z Afryki? Zadaniem samorządu nie jest dzielenie Wrocławian według narodowości. Wszyscy jesteśmy jednakowo ważni – podkreślał.

Share.
Exit mobile version