Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Zna pan Bartosza Grodeckiego, nowego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego?
Gen. Stanisław Koziej: Nie miałem okazji go poznać, więc jest to dla mnie postać nowa.
Czyli prezydent zaryzykował.
Dobrze, że postawił na kogoś spoza pierwszej linii głośnego sporu politycznego. Wygląda na to, że wybrał bardziej fachowca niż polityka, co oceniam pozytywnie. Życzę swojemu następcy jak najlepiej, aby sprawnie poprowadził BBN w tych ważnych i trudnych czasach.
Zdobył doświadczenie jako urzędnik i dyplomata, pracował na placówkach w Stanach Zjednoczonych czy Szwecji. To się przyda w bieżącej działalności Biura?
Skoro zastępcy szefa BBN są generałami, to cywil-dyplomata, osoba spoza stricte militarnych struktur, na czele może być dobrym balansem, zatem taka kompozycja kierownictwa jest właściwa. Daję mu kredyt zaufania i jako patriota BBN-u czekam na pozytywne owoce jego pracy.
O poprzedniku Bartosza Grodeckiego, Sławomirze Cenckiewiczu, mówiło się, że grał głównie na siebie, a nie na prezydenta. Czy to charakterologiczne niedopasowanie mogło być realnym kłopotem, pomijając kwestie dostępów do informacji niejawnych?













