-
Dwa tankowce z saudyjską ropą skierowane do Azji zawróciły na Morzu Czerwonym z powodu gróźb ze strony Huti, co według Reutersa stwarza możliwość otwarcia „nowego frontu wojny” między Teheranem a Waszyngtonem.
-
Huti ogłosili blokadę morską Arabii Saudyjskiej, a dane wskazują, że tankowce z ropą zawracają w stronę Kanału Sueskiego. Saudyjski port Janbu działa jednak normalnie.
-
W rejonie cieśniny Ormuz doszło do ataków na tankowce i wzajemnych uderzeń sił amerykańskich i irańskich, co prowadzi do eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie i strat wśród cywilów.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Huti ogłosili w poniedziałek blokadę morską Arabii Saudyjskiej, otwierając tym samym potencjalny „nowy front wojny” między USA a Iranem i zwiększając zagrożenie dla światowych dostaw energii poza region Zatoki Perskiej.
Z danych żeglugowych LSEG wynika, że dwa tankowce, które w tym tygodniu załadowały saudyjską ropę przeznaczoną dla Chin i Indii, zawróciły z kierunku na cieśninę Bab el-Mandab, łączącą Morze Czerwone z Zatoką Adeńską, i skierowały się w stronę Kanału Sueskiego.
Huti otwierają „nowy front wojny” USA z Iranem. Możliwy spadek dostaw ropy
Źródła, na które powołuje się Reuters, podały jednocześnie, że kluczowy saudyjski port Janbu nad Morzem Czerwonym funkcjonuje normalnie.
Iran wcześniej wywierał presję na Huti, by ci zamknęli cieśninę Bab al-Mandab, jeśli Stany Zjednoczone będą nadal atakować irańską infrastrukturę energetyczną, narażając tym samym na niebezpieczeństwo dwa z najważniejszych „wąskich gardeł energetycznych”.
Całkowite zamknięcie prowadzącej do Morza Czerwonego cieśniny Bab al-Mandab mogłoby bowiem spowodować spadek światowych dostaw ropy o 7 proc., ponieważ uniemożliwiłoby transport większości saudyjskiej ropy z regionów.
Sytuacja ta pogłębiłaby dotychczasowy 10-procentowy spadek dostaw ropy spowodowany wojną w Zatoce Perskiej.
Bliski Wschód. Seria ataków na tankowce. Władze Kuwejtu wezwały ambasadora Iranu
Napięta sytuacja panuje wciąż w cieśninie Ormuz. Brytyjska agencja bezpieczeństwa morskiego UKMTO poinformowała we wtorek, że trafiony pociskiem został tam tankowiec, co zmusiło załogę do jego opuszczenia i wejścia na łódź ratunkową.
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej poinformował ponadto, że dwa tankowce zapaliły się na skutek eksplozji, do których doszło podczas próby przepłynięcia południowym szlakiem żeglugowym cieśniny.
Na ataki zareagowało MSZ Kuwejtu, które wezwało ambasadora Iranu, aby przekazać protest wobec ataku Teheranu na kraj i tankowiec przepływający wspomnianym szlakiem wodnym.
Dodajmy, że – jak wynika z danych Kplera, czyli międzynarodowej firmy dostarczającej dane o globalnym transporcie morskim – w poniedziałek przez cieśninę Ormuz przepłynęły „zaledwie cztery statki towarowe”, głównie korzystające z północnego szlaku żeglugowego w pobliżu wybrzeży Iranu. Poprzedniego dnia jednostek było siedem.
Wojna w Iranie. Doszło do eskalacji, nie żyją cywile
Ostatnie ataki na tankowce miały miejsce w momencie, gdy amerykańskie siły zbombardowały cele na południu i zachodzie Iranu, a Teheran zaatakował amerykańskie obiekty w Bahrajnie, Kuwejcie i Jordanii.
Uderzenia mają miejsce na tle najnowszej eskalacji działań na Bliskim Wschodzie. Prowadzone operacje – jak zauważył Reuters – praktycznie zniweczyły podpisane w zeszłym miesiącu tymczasowe porozumienie pokojowe.
Centralne Dowództwo USA (CENTCOM) poinformowało, że w ostatniej rundzie ataków doszło między innymi do uderzenia w irańskie centra dowodzenia wojskowego, potencjał morski, wyrzutnie rakiet i dronów, a także systemy obrony powietrznej. Jak poinformował urzędnik irańskiego Ministerstwa Zdrowia, w uderzeniach USA zginęło około 50 cywilów, a 500 zostało rannych.
Teheran otrzymał propozycję zawieszenia broni. Trump tłumaczy ostatnie ataki
Strona irańska przeprowadziła natomiast ataki dronów na trzy amerykańskie bazy wojskowe w Kuwejcie. Ponadto Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej przekazał, że uderzył w bazę USA w Jordanii. W odpowiedzi władze kraju zapewniły, że jego siły przechwyciły i zniszczyły pięć irańskich dronów.
W poniedziałek agencji Reutera udało się ustalić, że Teheran otrzymał od mediatorów propozycję 10-dniowego zawieszenia broni w ramach wysiłków mających na celu uratowanie tymczasowego porozumienia, mającego utorować drogę do trwałej umowy kończącej wojnę na Bliskim Wschodzie.
Irański minister spraw wewnętrznych Eskandar Momeni zwrócił się do Pakistanu z prośbą o wznowienie mediacji w konflikcie, następnie przybył do Islamabadu na dalsze rozmowy.
Z kolei Donald Trump, będący pod rosnącą presją w związku z rosnącymi od początku wojny cenami benzyny, przekazał, że ostatnie ataki USA na Iran są jedynie zemstą za śmierć amerykańskich żołnierzy. Przypomnijmy, że w weekend liczba ofiar po stronie USA wzrosła do 17.
Źródło: Reuters


