-
Mieszkańcy Londynu zauważyli powstawanie mokradeł wokół miasta, w tym w okolicach restauracji McDonald’s, co wywołało ich zdumienie.
-
Bobry zostały wypuszczone w zachodnim Londynie w celu budowy systemu ochrony przed powodziami, co miało pomóc w kumulacji wody na terenie miasta.
-
Obszar Paradise Fields, w którym obecnie żyje osiem bobrów, został przekształcony – powstały tam mokradła i sieć kanałów, dzięki którym pojawiły się nowe siedliska i poprawiły się warunki przyrodnicze.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Wielka Brytania jest państwem, w którym ma miejsce przyrodnicza rewolucja. Na wielu obszarach Wysp Brytyjskich do ekosystemów wracają zwierzęta, których nie było tu od lat, niekiedy nawet od średniowiecza. Wracają zwierzęta, które w Polsce uważane są za pospolite, a w Wielkiej Brytanii wymarły np. kuby, zające szaraki, sarny, dziki, bieliki i wiele innych. To pewien fenomen, ale żadne z tych zwierząt nie odciska na tutejszej przyrodzie takiego piętna jak bobry.
Ich powrót do brytyjskiej przyrody jest imponujący. Gdy w 2013 r. zauważono osobnika tego gatunku w River Otter, żartowano, że trzeba zmienić jej nazwę z „Otter” na „Beaver” („otter” to wydra po angielsku, a „beaver” – bóbr). To w hrabstwie Devon, niedaleko Exeter u nasady Półwyspu Kornwalijskiego. Nie wiadomo, skąd bóbr się tam wziął, bowiem zwierzęta te w Wielkiej Brytanii wymarły. W Anglii ostatnie widziano około 1300 r., natomiast w Walii i Szkocji – około 1600 r.
Osobnik napotkany koło Exeter pojawił się nie wiadomo skąd. Być może ze Szkocji, gdzie na rzece Ericht te ssaki żyły na początku XXI wieku. Zapewne zostały wypuszczone tam nielegalnie albo zbiegły z hodowli. Szkoci początkowo chcieli wyłapać intruzów, ale po kilku latach wycofali się z tego. Okazało się bowiem, że wpływ bobrów na środowisko naturalne w tym rejonie Szkocji stał się znaczący i bardzo korzystny.
Bobry wypuszczone w Londynie mają uratować miasto
Podobnie jest w Anglii. Wspominaliśmy w Zielonej Interii o bobrach wypuszczonych w 2023 r. na terenie Londynu. Para bobrów wraz ze swym potomstwem została przesiedlona i wypuszczona w Ealing w zachodnim Londynie. Mają tam do wykonania zadanie – zbudować system ochrony dla najbardziej zagrożonych powodziami rejonów miasta.
Bóbr jest bowiem zwierzęciem, które jak żadne inne potrafi wpływać na środowisko i jego funkcjonowanie. Ma naturalną tendencję do budowania z konarów i gałęzi tam na rzekach, by spiętrzyć wodę. Bóbr kontroluje jej poziom, co jest ważne dla jego żeremi i kolonii, do których wejście musi znajdować się pod wodą. Gdy wody jest więc za mało, bóbr działa i często ją spiętrza. Gdy za wiele, udrażnia cieki.
Londyńskie bobry przetransportowano ze Szkocji. Ich pojawienie się w tej części Londynu ma pomóc w walce z powodziami. Przyrodnicy liczyli na to, że bobry zbudują tamy i doprowadzą do powstania wodnego rozlewiska, które pomoże w kumulacji wody. Zadziałają jak gąbka.
Była to zresztą już kolejna próba wsiedlenia tych ogromnych gryzoni na terenie brytyjskiej stolicy. Poprzednia na początku dekady okazała się zupełnie nieudana. Teraz błędy zostały naprawione. Brytyjczycy odcięli siedliska bobrów od ludzi, by zwierzęta miały spokój. I efekty przyszły.
Bobry stworzyły mokradła na terenie Londynu
Jak podaje CNN, przyrodnicy i mieszkańcy Londynu są zdumieni robotą, jaką wykonały bobry w tym mieście. W londyńskim Paradise Fields mieszka obecnie osiem bobrów, wliczając w to młode urodzone tej wiosny. I ta skromna ósemka zdołała już dokonać niebywałych zmian w okolicy. Podniosły poziom wody, utworzyły rozlewiska. W tym rejonie Londynu powstały mokradła, których nie widziano tu od niepamiętnych czasów. Widać je nawet z restauracji McDonald’s, która stała dotąd na wysuszonym terenie. Teraz jest woda.

Naukowcy opisują zmiany w taki sposób, że bobry stworzyły nie tyle tamy, co całą sieć kanałów podobnych do pajęczyny. To dziesiątki strumyków, niekiedy małych. Rozchodzą się po okolicy i rozprowadzają wodę po całym terenie, zamiast kierować ją w dół rzeki w całości.
Ma to swoje konsekwencje przyrodnicze. Niemal wymarłe dotąd miejsce, w którym nie było zwierząt i życia, teraz jest siedliskiem ptaków, motyli, nietoperzy, ryb, a nawet skorupiaków słodkowodnych. Ponadto zapobiega suszy i powodziom jednocześnie. Teren jest wilgotny dłużej, ryzyko pożarów jest mniejsze, a grunt lepiej wchłania i przepuszcza wodę. „Morał jest prosty: jeżeli masz problem, bóbr ci go rozwiąże” – konkludują londyńczycy.













