Wiążą się one zwłaszcza z jednym państwem afrykańskim, którym jest Sudan. Kiedyś było to największe państwo Afryki, ale po podziale straciło to miano na rzecz Algierii. I tak jednak oba Sudany są do tej pory krajami ogromnymi. Sudan ze stolicą w Chartumie na powierzchnię bez mała dwóch milionów kilometrów kwadratowych, sześciokrotnie więcej niż Polska. Już sam wlot bocianów na terytorium Sudanu może sprawić, że rozpłyną się one w tym bezkresie.
W tym kraju jednak dochodzi jeszcze jeden trudny czynnik, którym jest wojna domowa. To sprawia, że z zasięgiem jest słabo i nadajniki GPS umieszczone na ciałach bocianów przestają działać. A jak informowaliśmy w Zielonej Interii, w tym sezonie na Opolszczyźnie rozpoczęto eksperyment z użyciem pierwszych na świecie miniaturowych kamer zakładanych na młode bociany białe. Rewolucyjne urządzenia nie tylko rejestrują trasę przelotu, lecz także pokazują świat oczami, czy może raczej plecami, ptaka.
Program koordynuje Joachim Siekiera, ornitolog z Grupy Badawczej Bociana Białego oraz Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu. Uniwersytet Przyrodniczy przekonuje, że urządzenia to „techniczne arcydzieła”. Ważą niespełna 50 gramów, a to stanowi mniej niż 1 proc. masy ciała bociana. Cięższe sprzęty po prostu sprawiałyby zwierzętom dyskomfort. Teraz dzięki tym urządzeniom śledzenie ptaków jest łatwe i możliwe.
Nowe informacje w sprawie polskich bocianów
Nadajniki dostarczają wielu bezcennych informacji nie tylko o trasie wędrówek bocianów, ale także o tym jak żyją one i radzą sobie w Afryce. Dzięki nim wiemy, że większość naszych ptaków zimuje nie w Afryce wschodniej i południowej, jak uważano przez lata, ale w Sahelu czyli Czadzie, Sudanie Południowym, Etiopii, Erytrei czy Republice Środkowoafrykańskiej. Wiemy też, że bociany nie tkwią przez całą zimą w Afryce w jednym miejscu, ale przemieszczają się regularnie i to na spore odległości. Nie są stacjonarne.
Tego wszystkiego można się dowiedzieć, o ile ptaki są w zasięgu internetu. Dzięki temu wiemy, że bociany przed odlotem do Polski podejmują w lutym szereg pozorowanych ruchów, które mogą sugerować powrót. To jednak pozory, gdyż ptaki przemieszczają się na terenie Afryki, by się najeść. O rzeczywistym powrocie, który następuje regularnie z ostatnimi dniami lutego albo pierwszymi dniami marca, mówimy dopiero wtedy, gdy bociany wchodzą na stały, prosty kurs na północ. Prowadzi on przez Egipt i właśnie Sudan (a dalej przez Bliski Wschód, gdyż zwierzęta nie lubią latać nad otwartym morzem i unikają trasy z Egiptu do Grecji przez morze).
Czekamy aż ptaki wlecą do Egiptu
Teraz jednak kontakt z bocianami się urwał. Jak podaje Joachim Siekiera, ornitolog z Grupy Badawczej Bociana Białego, z ośmiu wyposażonych w nadajniki bocianów cztery spędziły zimę w Czadzie, Etiopii i Sudanie Południowym, a teraz wszystkie wleciały na terytorium Sudanu. Tam niestety wyłączona jest sieć GSM. Cztery pozostałe wleciały we wrześniu 2025 r. na terytorium Sudanu i do dnia dzisiejszego nie dają znaku życia. „Domniemywam, że one wszystkie żyją i lecą w kierunku Egiptu” – mówi ornitolog, ale dodaje, że ani jeden z nich nie dał znaku życia z Egiptu.

Ten kraj jest kluczowy na trasie przelotów ptaków, bo stanowi bramę na Bliski Wschód, przez którą bociany skręcają ku Izraelowi, Libanowi Syrii, by dalej dotrzeć do Turcji. Tam często czekają na to, by zorientować się jaka sytuacja jest w Europie i czy zima ustąpiła. Następnie przelot bocianów nad Stambułem i cieśniną Bosfor jest wręcz zjawiskowy i Turcy często go obserwują. Zanim do tego dojdzie, ptaki muszą bezpiecznie opuścić Sudan.
„Należy cierpliwie czekać na sygnał z tą myślą, że wszystkie te ptaki żyją i nie są ofiarami trwającej w Sudanie wojny domowej” – mówi Joachim Siekiera.
Ludowy zwyczaj mówi, że bociany białe wracają do Polski na św. Józefa czyli 19 marca. Może się to jednak przedłużyć nawet do początków kwietnia.













