W skrócie
-
Straż miejska w Bogatyni otrzymała zgłoszenie o 12-latku sprzedającym lemoniadę w pobliżu szpitala, co doprowadziło do interwencji.
-
Funkcjonariuszki potwierdziły, że chłopiec prowadził sprzedaż zgodnie z zasadami higieny i zbierał pieniądze na książki do szkoły.
-
Cała jednostka straży miejskiej wykupiła lemoniadę od chłopca, a straż zaapelowała do rodziców o nadzór nad podobnymi inicjatywami.
Dyżurny straży miejskiej otrzymał anonimowe zgłoszenie o chłopcu sprzedającym lemoniadę w okolicy szpitala w Bogatyni. Na miejsce skierowano patrol, który potwierdził, że 12-latek prowadził sprzedaż.
Szerszy obraz zdarzenia przedstawiła reporterka Polsat News Katarzyna Janke.
Dziennikarka relacjonowała, że funkcjonariuszki na miejscu zastały chłopca prowadzącego sprzedaż w uporządkowany sposób – z rękawiczkami i jednorazowymi kubkami.
Bogatynia: Chłopiec sprzedawał lemoniadę. Interweniowała straż miejska
W rozmowie z 12-letnim Fabianem miały zapytać o źródło pochodzenia lemoniady oraz powód jej sprzedaży. Chłopiec przyznał, że zbiera pieniądze na książki do szkoły.
Odpowiedź zmieniła ton całej interwencji. Funkcjonariuszki zdecydowały o „zabezpieczeniu towaru” i wezwaniu dodatkowego patrolu, ale tylko po to, aby wspólnie wykupić i skonsumować lemoniadę.
Strażniczka miejska z Bogatyni, która brała udział w interwencji, mówiła dla Polsat News, że postawa chłopca „bardzo nas urzekła”. – Nie mogłyśmy podejść do tego tylko i wyłącznie służbowo, dlatego wezwałyśmy dodatkowy patrol, złożyliśmy się całą jednostką i wykupiliśmy lemoniadę – tak, aby „był wilk syty i owca cała”, aby interwencja przebiegła prawidłowo, ale żeby też chłopiec miał możliwość zebrać pieniążki na te książki – tłumaczyła Aleksandra Furmantowicz.
„Nie ma przepisów, które wprost regulowałyby takie sąsiedzkie, dziecięce inicjatywy” – przekazała straż miejska. Zarazem zaapelowano do rodziców o nadzór nad tego typu działalnością.
12-latek zbierał pieniądze na książki do szkoły. „Bałem się mandatu”
Reporterka Polsat News porozmawiała także z Fabianem, który w przyszłym roku rozpocznie szóstą klasę. – Panie jechały autem i trochę się przestraszyłem, że mandat mogę dostać – mówił chłopiec. Dodał jednak, że strażniczki były bardzo miłe.
Babcia 12-latka potwierdziła, że chłopiec regularnie pomaga w ten sposób w domowym budżecie. Z kolei mama chłopca była wzruszona postawą strażniczek i ich podejściem do sprawy.













