W skrócie
-
Sondaże wskazują na wyraźne prowadzenie koalicji Postępowa Bułgaria z wynikiem 32-34 proc., przed partią GERB, która otrzymuje 19 proc. poparcia.
-
W wyborach w Bułgarii o mandaty w 240-osobowym Zgromadzeniu Narodowym ubiegają się kandydaci z 14 partii i 10 koalicji.
-
Obserwatorzy wyrażają obawy związane z kupowaniem głosów, które według MSW jest obecnie pięciokrotnie większe niż w poprzednich wyborach.
Badania agencji Alpha Research, Miara oraz Trend przyniosły bardzo zbliżone wyniki. Różnice dotyczyły głównie ostatnich miejsc oraz przewidywań, czy do nowego parlamentu wejdzie pięć czy sześć partii. Nie wyklucza się, że czteroprocentowy próg wyborczy minimalnie przekroczy nawet siedem partii, choć jest to mało prawdopodobne.
Alpha research i Miara przewidują 34,2 proc. głosów dla koalicji Radewa, a Trend – 32,2 proc. Według sondaży Radew, który zrezygnował z urzędu prezydenta, by włączyć się do wyścigu wyborczego pod hasłem walki z oligarchią i mafią, nie zdobędzie bezwzględnej większości 121 mandatów.
Na drugim miejscu plasuje się centroprawicowa partia GERB Borisowa z poparciem 19,1-19,2 proc. Trzecie miejsce może zająć centrowa formacja Kontynuujemy Zmiany-Demokratyczna Bułgaria z wynikiem 11 proc.
Walka o czwarte miejsce rozegra się między partią DPS-Nowy Początek oligarchy Deliana Peewskiego działającą w regionach z dużą mniejszością turecką jak Kyrdżali i nacjonalistyczno-rusofilskim ugrupowaniem Wyzrażdane (Odrodzenie), którym sondaże dają 7-9 proc.
Na granicy progu wyborczego balansuje postkomunistyczna Bułgarska Partia Socjalistyczna. Jeżeli nie wejdzie do parlamentu, będzie to jej największa porażka od czasu zmian politycznych w 1989 r.
Bułgaria. Ósme wybory w ciągu pięciu lat
W sumie w wyborach, ósmych w ciągu ostatnich pięciu lat, o mandaty w 240-osobowym, jednoizbowym Zgromadzeniu Narodowym będą ubiegać się kandydaci z 14 partii i 10 koalicji.
Agencje socjologiczne nie przewidują dużej frekwencji, spodziewają się, że wyniesie ona ok. 50-55 proc., czyli jednak więcej niż w poprzednich wyborach, kiedy głosowało ok. 40 proc. uprawnionych.
Duże obawy obserwatorów budzi kupowanie głosów, którego mimo intensywnych wysiłków resortu spraw wewnętrznych nie daje się powstrzymać. Handel głosami nie jest nowym zjawiskiem w Bułgarii, lecz – według MSW – obecnie skala procederu jest pięciokrotnie większa w porównaniu z poprzednimi wyborami w 2024 r.













