Sezon grzewczy w pełni, a wraz z nim rośnie zainteresowanie drewnem opałowym. W lutym 2026 r. ceny tego surowca są wyraźnie zróżnicowane i zależą od miejsca zakupu, gatunku drewna oraz jego wilgotności. Inaczej kształtują się stawki w Lasach Państwowych, inaczej w marketach budowlanych, a jeszcze inaczej u prywatnych sprzedawców.
Zakup drewna
Zakup drewna w Lasach Państwowych oznacza zazwyczaj niższą cenę, ale też dodatkowe obowiązki po stronie kupującego. Oferowane jest tam głównie drewno świeże, które przed spaleniem wymaga sezonowania, często trwającego od roku do dwóch lat. Konieczne jest również samodzielne zorganizowanie transportu. Przykładowo w Nadleśnictwie Łomża metr przestrzenny drewna liściastego kosztuje 215,25 zł brutto, a tańsze gatunki dostępne są za 185,73 zł brutto. Z kolei w Nadleśnictwie Złoczew drewno iglaste wyceniono na 209,10 zł brutto za mp, natomiast drewno twarde osiąga cenę nawet 258,30 zł brutto.
Wyższe ceny obowiązują w marketach budowlanych, jednak w zamian klienci otrzymują drewno suche i gotowe do użycia. W sklepach tego typu liczy się wygoda oraz dostępność opału bez konieczności długiego sezonowania. W Leroy Merlin za opakowanie 12,5 dm³ drewna kominkowego trzeba zapłacić 20,99 zł. W Castoramie paleta 450 kg suchego drewna o wilgotności do 20 proc. kosztuje 578 zł, przy czym palety z drewnem o wyższej wilgotności są tańsze.
Alternatywą są prywatni sprzedawcy oferujący drewno za pośrednictwem portali ogłoszeniowych. Tam ceny za metr sześcienny drewna kominkowego mieszczą się w przedziale od 270 do 370 zł. Najdroższe są gatunki takie jak dąb i grab, natomiast najtańsze – osika i sosna. W tym przypadku to kupujący musi samodzielnie ocenić jakość opału, jego wilgotność oraz faktyczną ilość.
Drewno opałowe
Wybór odpowiedniego drewna ma istotne znaczenie dla efektywności ogrzewania. Mokre drewno spala się gorzej, powoduje większe zużycie opału i może prowadzić do problemów z instalacją kominową. Najlepsze właściwości grzewcze mają twarde gatunki liściaste, które spalają się wolniej i zapewniają wyższą kaloryczność.
Na rynku opału widoczne są również problemy z pelletem. W obecnym sezonie grzewczym część sprzedawców oferuje go w cenach sięgających nawet 2,5–3 tys. zł za tonę. Niedobory pelletu wynikają m.in. z ograniczenia pozyskania drewna, co przełożyło się na mniejszą dostępność trocin i zrębek – kluczowych surowców do jego produkcji. To z kolei doprowadziło do ograniczeń produkcji i napięć na rynku opału.












