-
Arabia Saudyjska poprosiła Chiny o interwencję z powodu narastających ataków Hutich w Jemenie.
-
Chiny oficjalnie zaapelowały o dialog i ograniczenie działań, a nieoficjalnie zwróciły się do Iranu z prośbą o wpłynięcie na Huti.
-
Teheran podkreślił w odpowiedzi, że stabilizacja regionu zależy od zakończenia wojny USA i Izraela z Iranem.
-
Chiny są głównym partnerem handlowym Iranu i odbiorcą jego ropy naftowej, a eskalacja konfliktów na Bliskim Wschodzie zagraża ich interesom gospodarczym.
-
Eksperci twierdzą, że skuteczność działań Chin zależy od ewentualnych ekonomicznych nacisków na Teheran.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Według informacji, do których dotarli przedstawiciele agencji Reutera, Arabia Saudyjska zwróciła się do Chin z prośbą o interwencję w związku z narastającą falą ataków Hutich w Jemenie. Bojownicy od tygodni prowadzą wyjątkowo skuteczne natarcie w regionie Morza Czerwonego, przejmując kontrolę nad kolejnymi miastami.
Skuteczna ofensywa jemeńskich rebeliantów przekłada się na poważne problemy rządu w Rijadzie. Huti niemalże przejęli kontrolę nad cieśniną Bab el-Mandab, która ma kluczowe znaczenie dla saudyjskiego handlu ropą naftową.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Arabia Saudyjska zwróciła się do Chin
Amerykański portal Axios informował wcześniej, że Arabia Saudyjska zwróciła się z prośbą o pomoc także do Stanów Zjednoczonych. Saudyjski następca tronu Mohammed bin Salman dzwonił w tej sprawie bezpośrednio do Donalda Trumpa. Przywódca USA odmówił jednak udzielenia wsparcia.
Według doniesień Reutersa Chiny zdecydowały się tymczasem na poważniejsze działanie. Pekin w oficjalnym oświadczeniu zaapelował o powściągliwość, dialog i przywrócenie bezpiecznej żeglugi. Nieoficjalnie natomiast miał zwrócić się do Teheranu, bliskiego sojusznika Hutich, o wykorzystanie swoich wpływów, aby ograniczyć ataki.
Iran, jak przekazały agencji trzy zaznajomione ze sprawą źródła, miał odpowiedzieć stanowczo i stwierdzić, że stabilność w regionie zależy przede wszystkim od zakończenia wojny USA i Izraela z Iranem. Prośba sojusznika postawiła go jednak w trudnej sytuacji.
Chiny interweniują na Bliskim Wschodzie. Zwróciły się do Iranu
Agencja Reutera poprosiła o komentarz dotyczący tych informacji chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. „Chiny nie chcą, aby napięcia regionalne rozprzestrzeniły się na Jemen i Morze Czerwone. Eskalacja niestabilności w regionie nie leży w interesie żadnej ze stron” – czytamy w oświadczeniu, które otrzymała w odpowiedzi.
„Suwerenność i bezpieczeństwo wszystkich krajów powinny być szanowane, a obiekty kluczowe dla ludzkiego życia nie mogą być celem ataków. Chiny wzywają do zaprzestania działań, które dodatkowo komplikują sytuację, i apelują o rozwiązywanie problemów poprzez dialog i negocjacje” – stwierdzili dyplomaci.
Konflikty na Bliskim Wschodzie mocno uderzają nie tylko w państwa zachodnie, ale także w chińską gospodarkę. Chiny od ponad dekady są największym partnerem handlowym Iranu i głównym odbiorcą jego ropy naftowej.
Według firmy Kpler, zajmującej się analizą rynku surowcowego, w 2025 roku Pekin odpowiadał za ponad 80 proc. irańskiego eksportu ropy drogą morską. Jego zakupy osiągały poziom średnio około 1,4 miliona baryłek dziennie.
Chiny cierpią na konflikcie w Iranie. Zdanie Pekinu przeważy?
Pekin może stracić bardzo wiele na eskalacji kolejnych konfliktów na Bliskim Wschodzie. Chiny zależą zarówno od cieśniny Ormuz, zamkniętej ze względu na wojnę na linii USA – Iran, jak i od przeprawy Bab el-Mandab, nad którą coraz większą kontrolę zyskują Huti.
Jeżeli rebelianci zdecydują się na kolejne działania w cieśninie, globalny kryzys paliwowy może się gwałtownie zaostrzyć, a wojna rozlać jeszcze szerzej. Ten scenariusz jest dla Pekinu wyjątkowo niekorzystny, niezależnie od stosunku tego kraju do wojny amerykańsko-irańskiej.
Około połowa chińskiego importu ropy naftowej pochodzi z regionu Bliskiego Wschodu, a łączna wartość handlu między Chinami a państwami Rady Współpracy Zatoki Perskiej wynosi około 300 miliardów dolarów rocznie.
Państwo Środka, jak stwierdził w rozmowie z Reutersem jeden z wysokich rangą dyplomatów w regionie, dzięki swoim mocnym relacjom z Teheranem, „jest jedną z niewielu stolic, które wciąż mogą naciskać na Iran, aby powstrzymał Hutich„. Irańskie władze od lat wspierają bojowników, przekazując im środki finansowe i szkoląc żołnierzy.
– Iran może zdestabilizować Ormuz. Ale jesteśmy w momencie, w którym ich naciski zaczynają szkodzić potędze, od której Teheran jest coraz bardziej zależny – podsumował Alex Vatanka, dyrektor Programu Iranu w Instytucie Bliskiego Wschodu w Waszyngtonie.
Iran – USA. „Teheran nie może ignorować Chin”
Trzy źródła, na które powołuje się Reuters, nie wiedzą, czy interwencja Chin przyniesie spodziewane rezultaty. Pekin to gracz, którego Teheran nie może zignorować, ale na wojennej arenie pojawia się wiele innych czynników. Ostatecznie to one mogą przesądzić o ruchach reżimu.
– Teheran i Pekin potrzebują się nawzajem. Teheran nie może ignorować Chin, a Pekin chce ponownego otwarcia Ormuzu i zabezpieczenia żeglugi po Morzu Czerwonym – powiedział anonimowo zachodni dyplomata.
Ostatecznie, zdaniem analityków, kluczowe znaczenie będzie miało to, czy Chińczycy zdecydują się poprzeć swoją prośbę jakąś formą ekonomicznego nacisku.
Źródło: Reuters
-
„Lepiej zrobić to teraz”. Prezydent Iranu ogłasza w sprawie wojny z USA
-
Ważna rozmowa Seulu z Teheranem. Chodzi o Cieśninę Ormuz


