Co się stało w Radomiu? Ekspert: Dla mnie nie bardzo zrozumiała sytuacja
Na antenie TVN24 o katastrofie myśliwca F-16 mówił Grzegorz Brychczyński ze Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Lotniczych Komunikacji RP. – Widzę, że pilot wykonywał prawdopodobnie jakąś wiązankę akrobacji, chciał z niej wyjść, chciał wyprowadzić samolot do lotu nurkowego. Dla mnie nie bardzo zrozumiałą sytuacją jest włączony dopalacz, (…) prędkość bardzo duża, przeciążenia bardzo duże – powiedział. – Tak na dobrą sprawę jemu zabrakło 10-15 metrów wysokości, żeby wyprowadził samolot z tej figury – dodał.
Zawiniła pogoda? „Istnieje taki moment bezwładności”
Ekspert zwrócił uwagę również na warunki pogodowe. – Warto zwrócić uwagę też na wysoką temperaturę, a przy wykonywaniu tego typu ewolucji, operacji przy włączonym dopalaczu, nie jest to najlepsze rozwiązanie – podkreślił. – Przy wysokiej temperaturze gęstość powietrza jest inna, a tutaj mamy do czynienia z prawami fizyki. Przy wyprowadzaniu samolotu z lotu nurkowego do poziomego istnieje taki moment bezwładności, gdzie silnik musi pokonać grawitację. Tutaj widać ewidentnie, że jemu zabrakło te 10-15 metrów do wyprowadzenia – wyjaśnił. Jak dodał, pilot, który zginął, był „jednym z najlepszych polskich pilotów demonstracyjnych”.
Myśliwiec F-16 rozbił się w Radomiu. Zginął pilot
W czwartek (28 sierpnia) w czasie próby do Air Show w Radomiu doszło do katastrofy myśliwca F-16. „Zginął pilot Wojska Polskiego – oficer, który zawsze służył Ojczyźnie z oddaniem i wielką odwagą. To wielka strata dla Sił Powietrznych i całego Wojska Polskiego” – napisał szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, który udał się na miejsce tragedii. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną katastrofy.
Czytaj także: Katastrofa F-16 w Radomiu. Byli piloci o możliwych przyczynach. „Do samego końca próbował „.
Źródła: TVN24, IAR