-
Obserwuje się nietypowo liczne skupiska wielorybów trzech gatunków u wschodnich wybrzeży Grenlandii, co nigdy wcześniej nie było notowane w tej skali.
-
Znaczący wzrost populacji humbaków, finwali i płetwali karłowatych w tym regionie łączy się z żerowaniem na dużych ławicach gromadników, przy czym te wieloryby konsumują rocznie około 1 milion ton ofiar.
-
Zmiany w liczbie i obecności tych gatunków są powiązane z globalnym ociepleniem, które zmniejszyło zasięg lodu wokół Grenlandii, udostępniając te obszary nowym gatunkom wielorybów.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
To doprawdy rzadko spotykane nagromadzenie zwierząt w grenlandzkich wodach. Nigdy wcześniej w nowożytnej historii popartej naukowymi obserwacjami nie widziano tu tyle wielorybów. Co ciekawe, to tylko trzy gatunki.
O ile płetwale zwyczajne pojawiały się w wodach Grenlandii, ale okazjonalnie i nigdy w takiej liczbie, o tyle badania nie odnotowały żadnych obserwacji humbaków w tych wodach przed 2006 r. Do 2015 r. liczba ta wzrosła do 26. W 2024 r. badacze odnotowali ponad 150 obserwacji. Teraz jest jeszcze więcej.
Spotkania z płetwalami karłowatymi praktycznie nie miały miejsce w wodach Grenlandii aż do końca lat 90. XX wieku. Od 2001 r. statki regularnie napotykają co roku te wieloryby, to po kilkadziesiąt obserwacji każdego roku.
Wieloryby wpadły w szał żerowania koło Grenlandii
„Frontiers in Marine Science” donosi, że mamy do czynienia ze zjawiskiem, które zostało nawet określone jako „szał żerowania wielorybów u brzegów Grenlandii”. Jak czytamy w opracowaniu badań prof. Madsa Petera Heide-Jørgensena z Grenlandzkiego Instytutu Zasobów Naturalnych: „Płetwale zwyczajne, humbaki i płetwale karłowate regularnie żerują obecnie wzdłuż wybrzeża wschodniej Grenlandii, co najmniej do 70 stopnia szerokości północnej, a prawdopodobnie nawet dalej”. To rekord, nie widywano ich dotąd tak daleko na północy.
Naukowcy obliczają, że u wschodnich brzegów Grenlandii żeruje około 4 tys. humbaków, 6 tys. płetwali zwyczajnych (finwali) i 4,5 tys. płetwali karłowatych w tym regionie. Żerują na rybach, zwłaszcza na bardzo dużych ławicach gromadników. Nic dziwnego zatem, że w wodach pojawiają się te wieloryby, które są specjalistami od polowań na ryby – humbaki są w tym gronie wyjątkowe, używający pęcherzyków powietrza do osaczania ławic.
Ławice gromadników przyciągają wieloryby
Gromadniki zidentyfikowano na razie w treści żołądkowej płetwali karłowatych ze wschodniej Grenlandii, ale zapewne zarówno finwale, jak i humbaki prawdopodobnie żywią się rybami i krylem w tym regionie. Łączne spożycie ofiar przez te fiszbinowce podczas ich około czteromiesięcznego sezonowego pobytu we wschodniej Grenlandii szacuje się na około 1 milion ton rocznie, z czego znaczną część mogą stanowić gromadniki.
Jest to możliwe, gdyż zmienił się wygląd wód okalających wschodnią Grenlandię. Przez dziesięciolecia wody wzdłuż tego wybrzeża od 60 stopnia szerokości północnej po koło podbiegunowe były bardzo zimne. Pokrywała je kra, lód, pak lodowy. To warunki dobre dla niektórych wielorybów jak ogromny wal grenlandzki, który żywi się głównie zooplanktonem.
Za to inne wieloryby fiszbinowe zazwyczaj unikają lodu morskiego, ponieważ zagraża on ich dopływowi powietrza i utrudnia nawigację. Finwale, humbaki czy płetwale karłowate nigdy nie zapuszczały się pod lód i unikały skutych nim wód Arktyki. Tymczasem od sierpnia 2025 r. załogi statków zaczęły informować o ogromnych, mieszanych skupiskach waleni składających się z nawet 50 osobników fiszbinowców żerujących jednocześnie w pobliżu koła podbiegunowego, a nawet na północ od niego.

Dwa stopnie Celsjusza więcej i lód stopniał
Jak czytamy w badaniach, można to wiązać ze zmianą klimatu i globalnym ociepleniem, co skutkuje uwolnieniem wód Grenlandii od paku lodowego. Lód się topi, wody stają się dostępne dla wielu wielorybów, które dotąd tu nie żerowały, a trzeba pamiętać, że te morskie ssaki są bardzo wrażliwe na wszelkie zmiany ekologiczne w oceanach.
Napływ wielorybów fiszbinowych do Morza Grenlandzkiego pokazuje, jak szybko ekosystemy oceaniczne mogą się zmieniać pod wpływem nawet lekkiego wahnięcia temperatur. Wzrost temperatury wody o 2 stopnie Celsjusza może wydawać się niewielki, ale w środowiskach polarnych to różnica między blokującym morze lodem a jego brakiem.
One zyskują nowe miejsca do żeru, za to tracą ssaki typowo arktyczne, które potrzebują lodu. To wale grenlandzkie, narwale, wiele gatunków fok czy morsy, a także niedźwiedzie polarne.












