Jeszcze kilkanaście lat temu trudno byłoby uwierzyć w taki scenariusz. Węgiel był jednym z filarów amerykańskiej energetyki, a energia słoneczna kojarzyła się głównie z panelami na dachach domów i niewielkimi projektami ekologicznymi. Tymczasem w maju 2026 r. sytuacja odwróciła się po raz pierwszy. Jak wyliczył think tank Ember, energia słoneczna odpowiadała za 12,8 proc. produkcji prądu w USA. Węgiel dostarczył 12,2 proc.
To niewielka różnica, ale ma duże znaczenie. Pokazuje bowiem kierunek zmian zachodzących w amerykańskiej energetyce. Jeszcze pięć lat temu udział energii słonecznej był ponad dwukrotnie mniejszy, a węgiel odpowiadał za około jedną piątą całej produkcji energii elektrycznej.
Od niszy do jednego z głównych źródeł energii
„Wyprzedzenie węgla pokazuje, jak długą drogę przeszła energetyka słoneczna, od marginalnego źródła energii do trzeciego największego i najszybciej rozwijającego się źródła energii w amerykańskim systemie elektroenergetycznym” – powiedział Nicolas Fulghum, analityk think tanku Ember.
W praktyce oznacza to, że panele słoneczne przestały być dodatkiem do systemu energetycznego. Coraz częściej stają się jego ważnym elementem.
Rozwój fotowoltaiki widać szczególnie w stanach takich jak Kalifornia, Teksas czy Arizona, gdzie duża liczba słonecznych dni sprzyja produkcji energii. W ostatnich latach ogromne farmy słoneczne zaczęły wyrastać także w miejscach kojarzonych wcześniej przede wszystkim z przemysłem naftowym i gazowym.
Co ciekawe, rekord padł w momencie, gdy amerykańska polityka nie sprzyja odnawialnym źródłom energii tak bardzo jak jeszcze kilka lat temu.
Trump wspiera węgiel, ale rynek wybiera coś innego
Administracja Donalda Trumpa od początku kadencji stawia na rozwój paliw kopalnych. Na początku czerwca ogłoszono program wsparcia przemysłu węglowego wart 700 mln dolarów. Część tych pieniędzy ma zostać przeznaczona na budowę nowych elektrowni węglowych. Byłyby to pierwsze takie inwestycje w USA od 13 lat.
„Dziś podejmujemy historyczne działania, by obniżyć ceny energii i koszty życia dla wszystkich Amerykanów dzięki sile czystego, pięknego węgla” – mówił Trump podczas prezentacji programu.
Jednak nawet dodatkowe wsparcie finansowe nie zmienia faktu, że znaczenie węgla od lat systematycznie maleje. Coraz więcej starych elektrowni jest zamykanych, a nowe projekty powstają rzadko.
Zdaniem wielu analityków powód jest prosty. Energia słoneczna staje się coraz tańsza, a jej budowa trwa znacznie krócej niż uruchomienie dużej elektrowni wykorzystującej paliwa kopalne.
Koniec węgla? Jeszcze nie
Majowy rekord nie oznacza, że węgiel znika z amerykańskiej energetyki. W upalne letnie miesiące jego udział prawdopodobnie ponownie wzrośnie, gdy klimatyzatory zaczną pracować na pełnych obrotach. Mimo to ogólny trend jest wyraźny. Każdego roku przybywa nowych instalacji słonecznych, a ich produkcja energii rośnie szybciej niż większość innych źródeł.
Według danych branżowych ponad połowa nowych mocy energetycznych uruchamianych obecnie w Stanach Zjednoczonych pochodzi właśnie z energii słonecznej. „Będziemy obserwować przyłączanie do sieci coraz większej liczby odnawialnych źródeł energii” – powiedział Patrick Drupp z organizacji Sierra Club. „To dobre dla portfeli ludzi, dobre dla ich zdrowia i dobre dla planety”.
Jeszcze kilka lat temu pytanie brzmiało, czy energia słoneczna kiedykolwiek dogoni węgiel. Dziś odpowiedź już znamy. Teraz coraz częściej pojawia się inne: jak długo węgiel zdoła utrzymać się przed kolejnymi źródłami energii, które szybko zdobywają rynek.


