-
W 2025 roku z Unii Europejskiej wyeksportowano około 1,5 mln ton zużytych tworzyw sztucznych, z czego ponad pół miliona ton trafiło do Turcji, a znaczne ilości także do państw Azji Południowo-Wschodniej.
-
W Adanie wykazano, że mikroplastik pochodzący z zakładów recyklingowych trafia do kanałów nawadniających pola, co stanowi istotny problem środowiskowy.
-
Od 21 listopada 2026 r. UE wprowadzi zakaz eksportu plastikowych odpadów do krajów spoza OECD, lecz restrykcje te nie obejmą Turcji jako członka OECD.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Turcja nie zawsze była głównym odbiorcą europejskiego plastiku. Przez lata dużą część światowego handlu odpadami przejmowały Chiny. Zmieniło się to po wprowadzonym przez Pekin zakazie importu większości plastikowych odpadów. Od 2018 r. eksporterzy zaczęli szukać nowych odbiorców, a jednym z najważniejszych stała się Turcja. Już w 2020 r. przyjmowała niemal połowę plastiku eksportowanego z UE.
W 2025 r. państwa Unii wysłały do Turcji 503 tys. ton plastikowych odpadów. Było to o 19 proc. więcej niż rok wcześniej i najwięcej w historii. Duże ilości europejskich tworzyw trafiają również do Azji Południowo-Wschodniej, przede wszystkim Malezji, Indonezji i Wietnamu. W 2025 r. kraje te przyjęły odpowiednio około 276 tys., 215 tys. i 137 tys. ton odpadów z UE.
Osobnym dużym eksporterem pozostaje Wielka Brytania. W 2025 r. wysłała za granicę 675 tys. ton plastikowych odpadów, najwięcej od ośmiu lat. Do Turcji trafiło 139 tys. ton. Kolejnymi dużymi odbiorcami brytyjskiego plastiku były Holandia, która przyjęła 123 tys. ton, oraz Szwecja z 40 tys. ton. Do Polski wysłano 14 tys. ton.
Europejski plastik płynie do Turcji i Azji
Odpady przekraczają granice jako materiały przeznaczone do odzysku. W przypadku plastiku ma to znaczenie, ponieważ część tworzyw jest znacznie trudniejsza i droższa w przetwarzaniu niż czyste butelki PET czy jednorodne odpady przemysłowe. W eksporcie mogą znajdować się zmieszane, zabrudzone lub niskiej jakości tworzywa, których recykling wymaga dużo pracy i generuje odpady, których nie da się już wykorzystać.
Według danych przywoływanych w raporcie Institute for Turkish Studies Uniwersytetu Sztokholmskiego około połowy odpadów sprowadzanych do Turcji z UE może nie nadawać się do recyklingu. Tureckie przepisy pozwalają na import odpadów w celu ich odzysku, ale zakazują sprowadzania ich z przeznaczeniem do składowania. Problem pojawia się więc wtedy, gdy jako materiał do recyklingu wjeżdżają odpady, których faktycznie nie da się w ten sposób zagospodarować.
Skala problemu jest większa, ponieważ Turcja ma trudności także z własnymi śmieciami. Według danych przytoczonych przez autorów raportu z 3,7 mln ton plastikowych odpadów wytwarzanych lub importowanych w kraju rocznie recyklingowi poddawano zaledwie 6 proc. Około 61 proc. trafiało na składowiska, a 33 proc., czyli ponad 1,1 mln ton, pozostawało nieodebrane albo było porzucane.
Jednocześnie część tureckich mocy przerobowych zajmuje się plastikiem sprowadzanym z zagranicy. Autorzy raportu zwracają uwagę, że tworzy to konkurencję między przetwarzaniem importowanych odpadów a zagospodarowaniem tych powstających na miejscu. Turcja próbowała w 2021 r. ograniczyć import między innymi mieszanych tworzyw, ale część restrykcji wycofano po protestach branży recyklingowej.
Mikroplastik z recyklingu trafia do kanałów
Jednym z głównych ośrodków tureckiego przemysłu recyklingowego jest Adana na południu kraju. Miasto leży na równinie Çukurova, jednym z największych i najbardziej żyznych obszarów rolniczych Turcji. Tutejsza sieć kanałów służy do nawadniania pól, a następnie łączy się z rzeką Seyhan i Morzem Śródziemnym.
Naukowcy zbadali wodę przed i za skupiskiem zakładów przetwarzających plastik. Stężenie mikroplastiku wynosiło od 16,5 do 2174,5 cząstki na litr. W zależności od miejsca poniżej zakładów było wielokrotnie wyższe, a w najbardziej zanieczyszczonych miejscach stężenie mikroplastiku poniżej zakładów było nawet 132 razy wyższe niż powyżej nich. Badacze oszacowali, że kanałami może przepływać ponad 5,3 mld drobin mikroplastiku na godzinę.
Analiza wykazała obecność przede wszystkim polietylenu, polipropylenu i PET. Poniżej zakładów znaleziono również granulki oraz przemysłowe kopolimery, których nie było w próbkach pobranych wcześniej. Zdaniem autorów badania ich obecność pozwala powiązać część zanieczyszczenia bezpośrednio z przetwarzaniem plastikowych odpadów.
„Odprowadzanie ścieków zawierających mikroplastik do kanałów irygacyjnych budzi poważne obawy dotyczące zanieczyszczenia rolnictwa i bezpieczeństwa żywności” – mówi Sedat Gündoğdu, biolog morski związany z Istanbul Policy Center Uniwersytetu Sabancı i współautor badania. Naukowiec domaga się obowiązkowego montowania filtrów mikroplastiku w zakładach oraz niezależnego badania odprowadzanych ścieków.
Nie wszystkie odpady docierają do recyklingu
Problemy w Adanie były dokumentowane już wcześniej. W 2020 r. dziennikarze BBC umieścili lokalizatory GPS w workach z plastikowymi odpadami z Londynu. Śmieci odnaleziono później właśnie w Adanie. Zamiast zostać przetworzone, część została porzucona i spalona. Kolejne przypadki nielegalnego składowania i spalania importowanego plastiku opisywały Greenpeace i Human Rights Watch.
Analiza Environmental Investigation Agency przeprowadzona dla „The Guardian” pokazała, jak dużo brytyjskiego plastiku trafia do jednego skupiska zakładów w Adanie. Od maja 2021 do lipca 2024 r. 13 brytyjskich firm wysłało do ośmiu działających tam zakładów 545 transportów zawierających łącznie około 52 tys. ton odpadów. Stanowiło to około 13 proc. całego brytyjskiego eksportu plastikowych odpadów do Turcji w tym okresie. Nie ma dowodów, że firmy wysyłające te transporty działały nielegalnie.
Problem nie ogranicza się do miejsc, w których odpady są porzucane. Spalanie tworzyw może uwalniać szkodliwe związki do powietrza, a składowanie i przetwarzanie powoduje przedostawanie się plastiku do gleby i wód. W przypadku Adany kanały odprowadzają wodę do rzek uchodzących do Morza Śródziemnego. Raport Institute for Turkish Studies przywołuje szacunki, według których Turcja odpowiada za 16,8 proc. plastiku trafiającego do Morza Śródziemnego z europejskich źródeł.
Unia ograniczy eksport plastiku od listopada
Od 21 listopada 2026 r. zasady mają się zmienić. UE zakaże eksportu plastikowych odpadów do państw spoza OECD. Ograniczenie obejmie więc część azjatyckich kierunków, do których obecnie płyną setki tysięcy ton europejskich tworzyw.
Zakaz nie obejmie Turcji, ponieważ jest członkiem OECD. Nie oznacza to jednak pozostawienia dotychczasowych zasad bez zmian. Nowe unijne przepisy zwiększają wymagania dotyczące dokumentowania transportów, kontroli odbiorców i możliwości prześledzenia drogi odpadów. Komisja Europejska ma również monitorować eksport do państw OECD i może go ograniczyć, jeśli pojawią się dowody, że odpady nie są zagospodarowywane w sposób bezpieczny dla środowiska.
To szczególnie ważne w przypadku Turcji, która przyjmuje obecnie około jednej trzeciej plastikowych odpadów eksportowanych z UE. Po zamknięciu części kierunków poza OECD może pozostać jednym z najłatwiej dostępnych dużych rynków dla europejskich eksporterów.
Badania z Adany pozwalają sprawdzić, co dzieje się już po dotarciu odpadów do odbiorcy. Woda przepływająca poniżej zakładów zawierała miejscami ponad 2 tys. cząstek mikroplastiku na litr, a następnie trafiała do sieci kanałów nawadniających pola. Problem europejskiego eksportu plastiku nie sprowadza się więc do liczby ciężarówek i kontenerów opuszczających Unię. Chodzi również o to, ile z wysłanych odpadów rzeczywiście zostaje przetworzonych i co dzieje się z pozostałościami po recyklingu.











