Transformacja energetyczna Polski trwa. Jej kierunek to OZE. Oprócz chmary indywidualnej fotowoltaiki rozsianej po całej Polsce, powstaje także farma wiatrowa na Bałtyku. 50 z 76 turbin tuż stoi, a cała budowa ma się zakończyć jesienią 2026 roku.


Gotowa farma będzie w stanie wyprodukować 4 TWh energii rocznie, co pozwoli na zapewnienie energii dla ponad 1,5 miliona gospodarstw domowych.


10 lipca turbiny dostarczyły energię z morskiego wiatru do krajowej sieci energetycznej. Odbiór na stacji w gminie Choczewo potwierdziły Polskie Sieci Energetyczne (PSE). W sierpniu morska energetyka wiatrowa pokazała nagle zgoła inny wynik: -3 MW. Nie tyle wytworzyła prąd, ile go z sieci pobrała.

Energia z Balic Power trafiła do sieci. Prąd płynie przez 350 km kabli


Farma wiatrowa na bałtyku to wspólny projekt koncernu Orlen i norweskiej firmy Northland Power. – To kamień milowy transformacji energetycznej naszego kraju i powód do dumy dla nas wszystkich. Jednak to jeszcze nie jest finał projektu – jesteśmy zdeterminowani, by terminowo i bezpiecznie zakończyć fazę budowy jeszcze w tym roku i przygotować farmę na około 30 lat produkcji energii z Bałtyku – mówił Maciej Stryjecki, prezes zarządu Baltic Power.


Docelowo farma Baltic Power będzie miała moc 1,2 GW. Każda z 76 turbin Vestas będzie miała moc 15 MW. Turbiny są połączone szeregowo kablami wewnętrznymi. Produkowana przez nie energia trafia do dwóch morskich stacji elektroenergetycznych, a następnie kablami eksportowymi energia jest przesyłana na ląd do lądowej stacji elektroenergetycznej w gminie Choczewo. Dalej linią napowietrzną trafia do położonej w pobliżu stacji Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Łączna długość linii kablowych na Baltic Power przekracza 350 km.


Dostarczenie pierwszej energii do krajowej sieci energetycznej było kluczowym sprawdzianem etapu budowy morskiej farmy wiatrowej, poprzedzony wielomiesięcznymi przygotowaniami. – Jednocześnie odbywają się testy sprzętu elektrycznego, urządzeń mechanicznych oraz systemu zdalnego sterowania morską i lądową infrastrukturą farmy – tłumaczył Jens Poulsen, dyrektor projektu oraz członek zarządu Baltic Power.


Coś jednak poszło nie tak.

Prąd na własne potrzeby. Turbina to skomplikowany mechanizm


Niemałe emocje wzbudził ujemny odczyt na mapie Krajowego Systemu Elektroenergetycznego PSE. Przy zapotrzebowaniu wynoszącym około 19,7 GW i generacji 18,9 GW, morska energetyka wiatrowa pokazywała -3 MW.


Nic dziwnwego, że od razu pojawiło się pytanie, czy po triumfalnym rozruchu, farma Baltic Power rzeczywiście pobierała prąd zamiast go produkować?


„Farma wiatrowa Baltic Power jest obecnie w ruchu próbnym, co oznacza m.in. że testowana jest poprawność działania różnych urządzeń czy sposób przekazywania danych. Zdarzają się zatem błędy pomiarowe i z takim prawdopodobnie mamy tu do czynienia. Dane pokazywane na mapce na naszej stronie mają charakter poglądowy, nie są wykorzystywane do rozliczeń ani prowadzenia ruchu” – wyjaśnił Maciej Wapiński, rzecznik PSE na łamach portalu globenergia.pl.


Okazuje się, że turbiny wiatrowe też potrzebują prądu: do automatyki, systemów bezpieczeństwa, ogrzewania czy ustawiania gondoli względem wiatru, dlatego i źródło energii może czasami samo pobierać prąd na własne potrzeby.

Share.
Exit mobile version