Wybory prezydenckie we Francji w 2027 roku coraz częściej są przedstawiane jako moment przełomowy nie tylko dla francuskiej sceny politycznej, ale także europejskiej. Francuzi wybiorą następcę Emmanuela Macrona – liberała, który rządzi krajem od 2017 roku.
Jordan Bardella ze skrajnie prawicowego Zgromadzenia Narodowego – nacjonalistycznej, antyimigracyjnej partii Marine Le Pen – od dawna jest faworytem wyścigu prezydenckiego. Największe partie centrowe mają jednak nadzieję, że zjednoczą się wokół wspólnego kandydata, który pokona Bardellę w drugiej turze.
Perspektywa powstrzymania Bardelli napotkała jednak na poważną przeszkodę. W ostatnim czasie rośnie bowiem popularność Jeana-Luca Mélenchona, lidera skrajnie lewicowej partii Francja Nieujarzmiona (LFI). Najnowsze sondaże sugerują, że ma on obecnie duże szanse na awans do drugiej tury wyborów – pozbawiając tym samym wyborczych szans centrysty.
Wybory we Francji. Jordan Bardella i Jean-Luc Mélenchon
Mélenchon cieszy się dużym poparciem wśród klasy robotniczej i migrantów, a jego krytycy potępiają go za antysemityzm i „brutalizację” polityki – informuje Politico. Choć awans do drugiej tury byłby dla niego ogromnym sukcesem, większość sondaży przewiduje, że znacząco przegrałby wówczas z Bardellą. Ostatnie szacunki poparcia rozkładają się na poziomie 70 do 30 proc.
– Wiele osób uważa, że gdyby musiały wybierać między Francją Nieujarzmioną a Zjednoczeniem Narodowym, to byłby koszmar. Zgadzam się z tym – powiedział Édouard Philippe, były premier, konserwatysta, uważany za czołowego kandydata głównego nurtu w wyścigu o fotel w Pałacu Elizejskim.
W ostatnich latach Mélenchon wielokrotnie podkreślał, że ostatecznym rozstrzygnięciem na francuskiej scenie politycznej będzie walka „my kontra oni” ze skrajną prawicą, w miarę rozpadu tradycyjnych partii centroprawicowych i centrolewicowych. Podobnie uważają członkowie Zgromadzenia Narodowego, którzy nastawiają się na pojedynek Bardelii z Mélenchonem lub kandydatem umiarkowanej lewicy w drugiej turze.
Jednak lewica środka, a w szczególności Partia Socjalistyczna, znalazła się na skraju rozpadu. W ostatnim czasie jedna trzecia jej kierownictwa odeszła z powodu napięć między frakcyjnymi liderami.
Ponadto europoseł Raphaël Glucksmann, jeden z największych kandydatów lewicy, ucierpiał wizerunkowo z powodu niedawnego wycieku notatki. Sugerowano w niej, by w swoich wystąpieniach unikał atakowania niezamożnych wyborców.
Francja na rok przed wyborami. Partie centrum z kłopotami
Centryści nie mogą się dotychczas zdecydować na wspólnego kandydata. Swój start zapowiadają bowiem zarówno Édouard Philippe, jak i Gabriel Attal. Obaj byli premierami w czasie prezydentury Emmanuela Macrona.
– Sytuacja w centrum jest skomplikowana, ponieważ jego przywódcy są zbyt zajęci atakowaniem siebie nawzajem. Dużo słychać o tym, kim oni są, ale za mało mówią o kraju i nowych pomysłach – powiedziała jedna z urzędniczek kancelarii Macrona.
W obliczu braku zgody w centrum i słabości umiarkowanej lewicy, popularność zyskują kandydaci środowisk skrajnych.
– Mélenchon jest lubiany na lewicy, bo jest szorstki, nie idzie na ustępstwa wobec kapitalizmu, ale ma też inne aspekty osobowości, dobrze zna historię i potrafi patrzeć na sprawy w szerszym kontekście. Łagodzi swój wizerunek i wie, jak prowadzić kampanię prezydencką – powiedział Bruno Cautrès, analityk polityczny z instytutu Sciences Po.
Jean-Luc Mélenchon. Eurosceptyk i przeciwnik NATO wspierający Rosję
Dlaczego Jean-Luc Mélenchon jest nazywany kandydatem skrajnej lewicy? Lider Nieujarzmionej Francji opowiada się m.in. za 100-procentowym podatkiem dla osób zarabiających więcej niż 20-krotność średniego wynagrodzenia. Domaga się również, by każdy obywatel miał zagwarantowane „prawo do pracy” oraz wprost zapowiada redystrybucję majątku.
Głosi również poglądy eurosceptyczne, uważając, że warunki członkostwa Francji w Unii Europejskiej powinny być renegocjowane. Zadeklarował się również jako zwolennik referendum w sprawie członkostwa Francji w UE.
Przez część publicystów opisywany jest jako polityk prorosyjski, wspierający Rosję i jej przywódcę Władimira Putina. Po aneksji Krymu Jean-Luc Mélenchon określił porty Krymu jako kluczowe dla bezpieczeństwa Rosji. Po rozpoczęciu w 2022 roku rosyjskiej inwazji na Ukrainę określił NATO jako instrument „słabnącego amerykańskiego imperium”. Sam opowiadał się za wystąpieniem Francji z tej organizacji.
Jordan Bardella. Przeciwnik Ukrainy i sojusznik Izraela
Jordan Bardella z kolei to jeden z najbliższych współpracowników Marine Le Pen, europoseł i lider frakcji Patrioci za Europą, do której należy także troje polskich eurodeputowanych Konfederacji (Anna Bryłka, Ewa Zajączkowska-Hernik oraz Tomasz Buczek).
Bardella, podobnie jak jego partia, koncentruje się na migracji. Twierdzi, że to ona może doprowadzić do „wyginięcia Francji” oraz narodowej tożsamości, a Unia Europejska te wartości degraduje.
Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę stwierdził, że nie ma wyjścia z wojny „bez wycofania wojsk rosyjskich i bez przywrócenia Ukrainie pełnej suwerenności na terytoriach obecnie okupowanych przez Rosję” – później sprostował jednak, że oświadczenie to nie dotyczy Krymu i innych terytoriów okupowanych od czasu wojny w Donbasie.
W PE głosował przeciwko rezolucji w sprawie pomocy Ukrainie. Sprzeciwia się też jej dołączenia do NATO.
Bardella wspiera zaś Izrael w wojnie w Strefie Gazy. Uważa, że zagrożenie ze strony Hamasu, jakie stoi przed Izraelem, jest równoważne zagrożeniu, jakie dla Francji stanowią islamiści i terroryści.
-
Najlepszy prezydent w III RP? Polacy wskazali miejsce Karola Nawrockiego
-
USA zaatakowały cele w Iranie. Rośnie groźba eskalacji na Bliskim Wschodzie


