-
Prezydent Rumunii potwierdził, że dron, który naruszył przestrzeń powietrzną Rumunii, był rosyjski.
-
Techniczny raport wykazał, że fragmenty drona Geran-2 oraz ich oznaczenia potwierdzają jego rosyjskie pochodzenie, a wyniki dochodzenia mają zostać przekazane NATO i Unii Europejskiej.
-
Władze rumuńskie zapowiedziały możliwość podjęcia środków dyplomatycznych, w tym wydalenia ambasadora, jeśli dojdzie do kolejnych podobnych incydentów.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
„Dron, który rozbił się w czwartek wieczorem w Gałaczu, to model Geran-2 pochodzenia rosyjskiego. Takie jednoznaczne wnioski płyną z raportu technicznego sporządzonego przez specjalistów rumuńskich władz” – przekazał Nicusor Dan we wpisie zamieszczonym na platformie X.
Prezydent Rumunii potwierdził tym samym informacje podane w piątek przez rzecznika dowództwa wojskowego NATO Martina O’Donnella.
Dan zapewnił, że specjaliści przeprowadzili śledztwo, opierając się na „obszernym zbiorze dowodów technicznych”. Wyniki mają zostać przekazane sojusznikom, organom NATO oraz Unii Europejskiej.
Prezydent Rumunii potwierdza: Dron, który uderzył w Gałaczu, był rosyjski
Dan wskazał, że na fragmentach bezzałogowca widoczna była nazwa „GERAN-2”, zapisana cyrylicą. „Przeanalizowane komponenty elektroniczne, systemy nawigacyjne, moduły sterujące, silnik i elementy konstrukcyjne wykazują podobieństwa, graniczące z identycznością, z tymi z innych dronów Geran-2 odzyskanych wcześniej na terytorium Rumunii i z całą pewnością zidentyfikowanych jako wyprodukowane w Federacji Rosyjskiej” – wymieniał prezydent.
W raporcie stwierdzono również, że zidentyfikowane oznaczenia fabryczne, napisy techniczne, cechy konstrukcyjne oraz materiały użyte do skonstruowania sprzętu „są zgodne z tym samym procesem technologicznym, jaki występował w dronach Geran-2 analizowanych w ostatnich latach”. Potwierdziły to między innymi przeprowadzone analizy fizykochemiczne.
Rumunia. Nicusor Dan zapowiada wydalenie ambasadora, jeśli Rosja „nie przestanie”
„Na podstawie wszystkich tych elementów dochodzenie jednoznacznie stwierdza, że fragmenty odzyskane w Galați pochodzą z drona Geran-2 pochodzenia rosyjskiego” – podkreślił Dan. Przypomniał przy tym, że w wyniku incydentu dwie osoby zostały ranne, a jedyną stroną odpowiedzialną za tę „szczególnej wagi” sytuację jest Rosja.
„Rumunia nie zignoruje ani nie zlekceważy żadnego incydentu, który zagraża życiu jej obywateli, bezpieczeństwu narodowemu lub suwerenności państwa rumuńskiego” – napisał prezydent, podkreślając, że bezpieczeństwo obywateli oraz integralność terytorium „będą bronione z całą stanowczością”.
W rozmowie z BBC Dan zapowiedział, po jakie środki sięgną władze, jeśli ponownie dojdzie do takich incydentów.
– Mam nadzieję, że przestaną. Jeśli nie, można podjąć inne środki (…). Na przykład wydalenie ambasadora. Istnieje pewna hierarchia działań dyplomatycznych – wskazał prezydent. W odpowiedzi na piątkowe zdarzenie rosyjski konsul Andriej Kosilin, kierujący misją konsularną w mieście Konstanca w południowo-wschodniej części Rumunii, został uznany za persona non grata, w związku z czym będzie musiał opuścić terytorium kraju.
-
Incydent dronowy w Rumunii to przestroga dla NATO. „Konieczne czerwone linie”
-
Szef NATO odpowiada na incydent w Rumunii. „Obrona każdego cala”


